Reklama

Unijne miliardy napędzają polską armię. Zbrojeniówka czeka na 100 mld zł i rusza z produkcją "Potwora z Tarnowa"

karabin celujący w drona w lesie
"Potwór z Tarnowa" to karabin, który jest w stanie zasypać nadlatującego drona chmurą pocisków / Fot. shutterstock / Dmitri T
Polska zbrojeniówka stoi u progu historycznego skoku. Wszystko za sprawą potężnego zastrzyku gotówki z unijnego programu SAFE, który ma odbudować europejski potencjał obronny. Polska Grupa Zbrojeniowa, narodowy holding obronny, liczy na przejęcie nawet 100 miliardów złotych z tej puli. W tle trwają negocjacje 30 kluczowych umów na dostawy nowoczesnego sprzętu dla Wojska Polskiego, w tym uwielbianych na świecie Borsuków i nowatorskich systemów antydronowych.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Z tego tekstu dowiesz się: 

  • Jak Polska wykorzysta unijne 180 mld zł? Do naszego kraju ma trafić absolutnie największa część z historycznego unijnego programu SAFE, wspierającego przemysł obronny.
  • Co zyska Polska Grupa Zbrojeniowa? Zbrojeniowy gigant spodziewa się przejęcia nawet 100 mld zł z tej puli, co pozwoli na skokowy rozwój krajowych zakładów.
  • W co zainwestujemy militarne miliony? Pieniądze pójdą m.in. na nowe bojowe wozy piechoty Borsuk, radary Sajna oraz supernowoczesne systemy antydronowe.
  • O "Potworze z Tarnowa". Polska odpowiedź na rosyjskie i irańskie drony jest przygotowywana do seryjnej produkcji dzięki nowym środkom.

Zegar tyka, a w gabinetach Ministerstwa Obrony Narodowej i Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) trwają właśnie negocjacje, które zdefiniują przyszłość polskiego przemysłu obronnego na dekady. Gra toczy się o potężne pieniądze z programu SAFE, unijnego mechanizmu pożyczkowego i dotacyjnego, który ma wartość 150 miliardów euro. Polska, jako kraj przyfrontowy i jeden z liderów modernizacji armii, wynegocjowała pozycję największego beneficjenta tego funduszu. Do naszego kraju ma popłynąć 43,7 mld euro, czyli astronomiczna kwota około 180 miliardów złotych.

Z tej puli lwia część ma zasilić polskie zakłady zbrojeniowe. Według doniesień serwisu Defence24, pierwsze zaliczki z tego mechanizmu mają zostać uruchomione bardzo szybko, co pozwala na zachowanie płynności przy wielkich kontraktach zbrojeniowych państwa.

– Program SAFE to 180 mld zł, z tego wiemy, że około 90 proc. środków trafi do polskiego przemysłu. Zakładamy, że co najmniej 50 proc. środków trafi do spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej, dlatego że oferujemy szerokie portfolio produktowe – podkreśla Adam Leszkiewicz, prezes PGZ. Pozostała część tortu ma zasilić polski przemysł prywatny.

Maraton negocjacyjny. 30 zespołów walczy z czasem

Aby unijne miliardy mogły zamienić się w stal i elektronikę, konieczne jest podpisanie szczegółowych umów wykonawczych pomiędzy rządem, Agencją Uzbrojenia a producentami.

– Zaczynamy maraton związany z prawdopodobnym podpisywaniem umów wykonawczych na realizację zadań, które będą finansowane ze środków SAFE. Mamy około 30 zespołów negocjacyjnych, które w tej chwili wspólnie z zespołami z Agencji Uzbrojenia negocjują poszczególne umowy – ujawnia Adam Leszkiewicz, podkreślając, że intencją jest sfinalizowanie procesów w rekordowym tempie. Stawka jest wysoka, bo pierwsza zaliczka w wysokości około 6,5 mld euro jest uzależniona od tempa podpisywania tych kontraktów.

„Potwór z Tarnowa” strąci drony. Lekcja z ukraińskiego frontu

Jednym z najważniejszych wniosków wyciągniętych przez europejskich planistów z wojny w Ukrainie jest absolutna dominacja tanich systemów bezzałogowych (dronów) na współczesnym polu walki. Tradycyjna, niezwykle droga obrona przeciwlotnicza okazała się niewydolna ekonomicznie w starciu z rojami taniej amunicji krążącej typu Shahed.

Z analiz sztokholmskiego instytutu SIPRI wynika, że państwa europejskie błyskawicznie korygują swoje budżety, pompując miliardy w rozwiązania krótkiego zasięgu (VSHORAD) oraz systemy antydronowe. Polska nie pozostaje w tyle, uruchamiając projekt SAN (System Antydronowy), którego gwiazdą jest sprzęt rozwijany przez Zakłady Mechaniczne Tarnów.

– Gdyby nie było tych środków, być może niektórych projektów byśmy nie realizowali – przyznaje otwarcie prezes PGZ. – Dzięki projektowi SAN i środkom z SAFE uruchamiamy seryjną produkcję „Potwora z Tarnowa”. „Potwór z Tarnowa” to potoczna nazwa wielolufowego, niezwykle szybkostrzelnego karabinu maszynowego (typu Gatling) kalibru 12,7 mm, sprzężonego z zaawansowaną optoelektroniką i radarami, który jest w stanie dosłownie zasypać nadlatującego drona chmurą pocisków, stanowiąc bardzo tanią i skuteczną barierę ochronną.

Więcej Borsuków dla armii

Kluczowym elementem negocjacji finansowanych z programu SAFE jest sztandarowy produkt polskiej zbrojeniówki – Nowy Bojowy Wóz Piechoty (NBPWP) Borsuk. Zastąpienie przestarzałych, pamiętających lata 60. postsowieckich BWP-1 to obecnie najważniejsze wyzwanie dla Wojsk Lądowych.

W marcu 2025 roku podpisano umowę wykonawczą na 111 pojazdów, jednak wojskowe zapotrzebowanie jest blisko dziesięciokrotnie większe.

– Mamy umowę ramową na Borsuki, ale są nam potrzebne umowy wykonawcze. Na razie mamy umowy na 111 sztuk, a dzięki SAFE negocjujemy nowe ilości. Na stole mamy negocjacje dotyczące około 150 sztuk wariantach podstawowych – zapowiada Leszkiewicz. Unijne finansowanie ma również zabezpieczyć produkcję wozów zabezpieczenia technicznego Legwan oraz produkcję supernowoczesnych radarów Sajna.

Polska zbrojeniówka rusza na podbój świata

Unijny zastrzyk kapitału ma jeszcze jeden, strategiczny cel – zbudowanie w Polsce hubu eksportowego. Według raportów SIPRI, globalne wydatki wojskowe biją historyczne rekordy, osiągając w 2025 roku poziom blisko 2,9 biliona dolarów. Europejskie nakłady skoczyły rok do roku aż o 14 proc. To potężny rynek zbytu.

Zestawy przeciwlotnicze Piorun, które udowodniły swoją morderczą skuteczność strącając rosyjskie śmigłowce, są już towarem deficytowym pożądanym na całym świecie. Ale PGZ ma znacznie dłuższą listę produktów eksportowych.

– Mówimy o Baobabie jako nowoczesnym systemie narzutowego minowania, który pozwala w krótkim czasie zaminować bardzo duży teren. Są pytania o Jelcze i Borsuki. Radary, „potwór z Tarnowa”, broń z Łucznika, noktowizory PCO – wylicza szef polskiego holdingu.

Spółka stawia też na szeroką integrację międzynarodową. Przykładem jest oferowanie transporterów Rosomak oraz wozów na bazie Borsuka, ale wyposażonych w słowackie wieże bojowe. Taki zintegrowany produkt ma być w najbliższych miesiącach oferowany bogatym państwom Bliskiego Wschodu m.in. na targach w Paryżu. Równolegle, w polskich zakładach powstają centra serwisowe, takie jak to dedykowane silnikom AGT1500 (napędzającym m.in. czołgi Abrams), które powstanie w dęblińskich Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1. Z każdym takim kontraktem polski przemysł odzyskuje należne mu miejsce w europejskiej ekstraklasie.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama