Kinky Winky, czyli różowy biznes

Kinky Winky
Kinky Winky, fot. materiały prasowe
Wykształcony na dwóch uniwersytetach twórca pierwszego w Polsce queer sex-shopu zapewnia, że nie chodzi mu tylko o pieniądze. Dlatego angażuje się w akcje społeczne i edukację seksualną rodaczek i rodaków.

Pomysł na sklep erotyczny inny niż wszystkie pojawił się w głowie świeżo upieczonego magistra w 2010 r. Antoni Ruszkowski na Uniwersytecie Jagiellońskim obronił pierwszą w Polsce pracę magisterską poświęconą filmom pornograficznym. Badał istniejące definicje pornografii, analizował historię porno i klasyfikował różne jego podgatunki. Recenzenci byli pod wrażeniem 200-stronicowej pracy naukowej. Absolwentowi z podwójnym dyplomem – z filmoznawstwa i historii – zaproponowano napisanie doktoratu. Ostatecznie jednak rozkręcił własny biznes. – Początkowo miałem zamiar sprzedawać alternatywne filmy pornograficzne, a także książki dotyczące życia seksualnego. Szybko zrozumiałem, że taka oferta mogłaby okazać się zbyt wąska i nieopłacalna, dlatego postanowiłem dodać gadżety erotyczne – wspomina Ruszkowski. Kapitał początkowy firmy wynosił zaledwie 5 tys. zł, które pożyczył od mamy. Dzisiaj sklep Kinky Winky realizuje ok. 300 zamówień miesięcznie i generuje 0,5 mln zł przychodu rocznie. 

Bez wstydu   

– Na pomysł nazwy wpadłem pod prysznicem – przyznaje twórca Kinky Winky. Słowo kinky w języku angielskim oznacza coś nietypowego, niegrzecznego, sprośnego, natomiast winky to slangowe określenie penisa. Firmowy samochód tej erotycznej marki pomalowany jest na biało i różowo. Na drzwiach znajduje się firmowa maskotka trzymająca przedmiot o kształcie wibratora. Napis queer sex shop nie pozostawia wątpliwości, czym zajmuje się firma. – Miałem pewne obawy, że auto będzie obiektem ataków, ale kiedy jeżdżę po Trójmieście, gdzie na stałe mieszkam i pracuję, ten widok budzi sympatię i wywołuje uśmiechy na twarzach – twierdzi Ruszkowski. W swojej karierze nigdy nie spotkał się z wrogością czy ostracyzmem społecznym. Internetowy sklep erotyczny Kinky Winky wystartował w kwietniu 2012 r. Szybko został doceniony w konkursie Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości. W 2014 r. otrzymał prestiżową nagrodę EroTrendy w ważnej kategorii: Najlepszy sklep erotyczny w Polsce. – Wszystkie nagrody utwierdziły mnie w przekonaniu, że idę dobrą drogą. Wygląda na to, że sprawnie przeszedłem od akademickiej seksteorii do biznesowej sekspraktyki – wyjaśnia z zadowoleniem przedsiębiorca z Gdańska. 

Pierwsze partie towaru twórca Kinky Winky trzymał w domowej szafie. Od tamtego czasu sklep znacznie rozszerzył asortyment. Obecnie firma inwestuje w zewnętrzne magazyny oraz usługi logistyczne. W ofercie sex-shopu znajdują się m.in. wibratory, lubrykanty, pierścienie na penisa, kulki gejszy, maski oralne, odzież erotyczna, akcesoria BDSM oraz lejki do oddawania moczu na stojąco. – Nie konkurujemy ceną, tylko jakością. Uciekamy od tandety i kiepskiego wzornictwa. Nasze akcesoria łamią powszechne wyobrażenia na temat wyglądu zabawek dla dorosłych. Bez wstydu można je zostawić na szafce nocnej czy w łazience. Są to produkty dla osób ceniących sobie minimalizm i funkcjonalność – uważa Ruszkowski. Akcesoria pochodzą od europejskich dystrybutorów. Większość przechodzi na miejscu proces zewnętrznej oceny. Pod lupę bierze je m.in. testerka akcesoriów erotycznych posługująca się pseudonimem Wild Orchid. 

Po pierwsze tolerancja

Na tle innych internetowych sex-shopów strona Kinky Winky wyróżnia się szatą graficzną i przyjazną atmosferą. Autorzy witryny odeszli od ordynarności i agresywności, którą często prezentują sklepy erotyczne. Szata graficzna jest na tyle stonowana, że stronę można przeglądać nawet w miejscach publicznych. Wyróżnikiem Kinky Winky jest również otwartość na wszystkie orientacje seksualne oraz niezwracanie uwagi na płeć i preferencje odbiorców i odbiorczyń. – Nie szufladkujemy ludzi, nie używamy nigdy języka, który mógłby kogokolwiek obrażać czy wykluczać – podkreśla Ruszkowski. Podczas gdy w większości erosklepów wciąż istnieją kategorie „dla mężczyzn”, „dla kobiet”, „dla gejów”, „dla lesbijek”, w postępowym sklepie Kinky Winky brak podobnych podziałów. – Jako twórca pierwszego w Polsce queer sex-shopu nie wnikam, kto ma jaką płeć, kto czego potrzebuje. Nasz sklep jest z założenia inkluzywny, czyli dla wszystkich. Jesteśmy tolerancyjni. Nie oceniamy. Stworzyliśmy miejsce, w którym każdy może czuć się bezpiecznie i komfortowo – oznajmia biznesmen. 

Na podstawie polubień w mediach społecznościowych można oszacować, że ok. 70 proc. fanów Kinky Winky stanowią kobiety w wieku 18–34 lat, głównie z dużych miast. – Byłem...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 9/2021 (72)

Więcej możesz przeczytać w 9/2021 (72) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY