Jak Liverpool z Milanem

FIFA 22
FIFA 22, fot. materiały prasowe
Jest już dostępna FIFA 22 – najnowsza odsłona słynnej gry piłkarskiej, w którą od prawie 30 lat zagrywają się fani futbolu na całym świecie. Jak wypada na wirtualnym boisku tegoroczne wydanie? Czy warto czekać na pierwszy gwizdek?
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 12/2021 (75)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Druga połowa roku jak zwykle przyniosła nam premierę kolejnej FIFY. Tym razem to jednak premiera specyficzna, bo konsolowcy są w trakcie okresu przejściowego – choć część graczy przeniosła się już na sprzęt nowej generacji, wielu z nich nadal ogrywa PlayStation 4 lub Xbox One. A FIFA 22 na nową generację jest zupełnie inną grą niż na poprzednią, co deweloperzy z EA Sports tłumaczą większą mocą obliczeniową premierowych konsol.

Trzymając się piłkarskich skojarzeń, przypomnijcie sobie Liverpool ze stambulskiego finału Ligi Mistrzów w 2005 r. „The Reds” z pierwszej połowy tamtego meczu to FIFA 22 na sprzęt poprzedniej generacji. Dopiero na PS5 i Xbox Series X/S – niczym Steven Gerrard i spółka w drugich 45 minutach przeciw Milanowi – tytuł rozwija skrzydła. Drużyna niby ta sama, jednak różnica w jakości – kolosalna.

Bliżej murawy

HyperMotion – nowy system animacji i zarządzania ruchem piłkarzy – to słowo klucz do zrozumienia różnic w najnowszej grze piłkarskiej od EA. Dzięki zarejestrowaniu ruchu ponad 20 piłkarzy, grających w specjalnych strojach Xsens, deweloperom udało się przygotować kilka tysięcy nowych animacji, które w realny sposób wpływają na gameplay.

HyperMotion okazuje się strzałem w okienko. Rozgrywka stała się wolniejsza, bardziej taktyczna i przemyślana. Już nie wystarcza długa piłka na szybkiego Mbappe, bo rośli obrońcy lepiej radzą sobie z napastnikami. Coraz rzadziej stykamy się z hokejowymi wynikami. Zapewne wielu graczy przywita mniejszą liczbę strzelanych bramek ze smutkiem, moim zdaniem to zmiana na plus. Bo choć FIFA 22 to wciąż gra arcade’owa, trochę bliżej jej do rzeczywistości.

Niestety jednak poprawę gameplayu płynącą z nowego systemu odczują wyłącznie posiadacze konsol nowej generacji. Testowałem tytuł zarówno na starszym, jak i nowszym sprzęcie i FIFA 22 na PlayStation 4 powiela wiele błędów z poprzednich części.

Dajcie mi przeciwnika

Od dawna uważam, że kupowanie FIFY tylko po to, żeby grać w tryby solo, mija się z celem. Choć EA Sports oferuje kilka trybów dla pojedynczego gracza – w tym fabularny – to żadne zwycięstwo ze sztuczną inteligencją nie daje takiej frajdy, co rywalizacja online.

Flagowym trybem online od kilku lat jest Ultimate Team. Za zwycięstwo w kolejnych rozgrywkach gracze otrzymują nagrody w postaci paczek, w których mogą trafić lepszych piłkarzy do swoich składów. Paczki można jednak kupić za realne pieniądze, co wzbudza kontrowersje. Przedstawiciele wielu organizacji uznają to za hazard, a EA ma problemy w kolejnych krajach. Mimo to FUT nadal generuje większe zyski niż sprzedaż samej gry.

Zmiany w strukturze Ultimate Team to drugi najważniejszy aspekt, który odróżnia FIFĘ 22 od poprzedniczek. Od tego roku do Mistrzostw FUT – najbardziej prestiżowych coweekendowych rozgrywek, w których rywalizujemy z najlepszymi graczami z całego świata – zakwalifikować się trudniej, za to nagrody są atrakcyjniejsze. Ten pomysł również należy uznać za udany.

Czas na przesiadkę

Największym problemem FIFY jest to, że – cytując klasyka – nie ma z kim przegrać. Seria Pro Evolution Soccer, która jeszcze niedawno pod względem gameplayu gromiła konkurentkę niczym Niemcy Brazylię podczas Mistrzostw Świata w 2014 r., powoli odchodzi w niesławie i dogorywa w środowisku wyłącznie najwierniejszych fanów. Obecnie dla FIFY 22 nie ma po prostu alternatywy. Nie zmienia to faktu, że najnowsza odsłona kopanki od EA Sports jest naprawdę udana. Jednak by w pełni poczuć się jak Robert Lewandowski, konieczna jest wymiana sprzętu.

My Company Polska wydanie 12/2021 (75)

Więcej możesz przeczytać w 12/2021 (75) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY