InPost przebił barierę 100 tys. punktów. Paczkomaty rosną w Europie szybciej niż zyski
InPost przekroczył kolejny symboliczny próg. Sieć grupy liczy już ponad 100 tys. punktów odbioru i nadawania przesyłek typu Out-of-Home w Europie. Aż 70 tys. z nich stanowią automaty paczkowe. W Polsce działa obecnie 30 tys. maszyn Paczkomat.
Jubileuszowe urządzenie, oznaczone jako WAW831M, stanęło przy ul. Piastów Śląskich 55 na warszawskim Bemowie. Maszyna otrzymała specjalną okleinę z wizerunkiem Von Halskiego, czyli zakupowego asystenta wykorzystującego sztuczną inteligencję, udostępnionego użytkownikom aplikacji InPost Mobile. Firma zapowiedziała również montaż defibrylatora AED w pobliżu urządzenia.
– Sto tysięcy punktów OOH w Europie, w tym 70 000 maszyn Paczkomat, z czego aż 30 000 w Polsce – to efekt wszystkiego, co budowaliśmy przez ostatnie lata. To historia, która zaczęła się w Krakowie w 2009 roku. Wtedy nikt nie wierzył, że Polacy będą odbierać paczki z automatu, a dziś to jest u nas coś zupełnie normalnego. To właśnie tu, w Polsce, powstał InPost i to tutejszy rynek nauczył nas wszystkiego, co dziś pozwala nam rozwijać się w na całym kontynencie. Zmieniliśmy zarówno nasz rodzimy, jak i europejski e-commerce i jestem naprawdę dumny z tego, jak daleko zaszliśmy oraz ile jeszcze przed nami — powiedział Rafał Brzoska, założyciel i CEO Grupy InPost.
Pierwsze urządzenia InPost uruchomił w Krakowie w 2009 r. Osiągnięcie poziomu 30 tys. maszyn oznacza, że przez 17 lat firma zbudowała w Polsce infrastrukturę, która pod względem dostępności zaczyna przypominać sieci największych formatów handlowych.
Według danych spółki na koniec drugiego kwartału 2026 r. 90 proc. mieszkańców polskich miast oraz 66 proc. wszystkich mieszkańców kraju miało maszynę InPost w zasięgu siedmiominutowego spaceru. Z aplikacji firmy korzystało 17 mln użytkowników, a liczba klientów korzystających z automatów i dostaw kurierskich sięgała 26 mln.
Więcej maszyn stoi już poza Polską
Najważniejsza zmiana zachodzi jednak za granicą. Około 40 tys. maszyn działa już na pozostałych europejskich rynkach grupy.
Największą zagraniczną sieć InPost zbudował w Wielkiej Brytanii, gdzie liczba automatów doszła do 16 tys. We Francji przekroczyła 12 tys. Na Półwyspie Iberyjskim firma ma około 5 tys. maszyn, a kolejne 5 tys. działa we Włoszech. Grupa jest również obecna w Belgii, Holandii i Luksemburgu.
Tempo ekspansji dobrze pokazuje porównanie z końcem 2025 r. Wówczas cała sieć InPost obejmowała 61 196 automatów: 28 165 w Polsce, 13 721 w Wielkiej Brytanii i 10 045 we Francji. W ciągu około ośmiu miesięcy grupa uruchomiła zatem niemal 9 tys. kolejnych maszyn, zwiększając ich liczbę o ponad 14 proc.
Jeszcze na koniec czerwca 2026 r. grupa miała 68 925 automatów. W samym drugim kwartale uruchomiła ponad 4,2 tys. nowych urządzeń, czyli średnio ponad 46 dziennie.
InPost zamienia punkty partnerskie na automaty
Przekroczenie granicy 100 tys. punktów OOH pokazuje nie tylko rosnącą skalę, lecz także zmianę struktury sieci. Na koniec drugiego kwartału InPost dysponował 98 206 punktami OOH, w tym 68 925 automatami i 29 281 tradycyjnymi punktami partnerskimi PUDO.
Rok wcześniej automatów było 53 295, a punktów PUDO – 34 763. W ciągu 12 miesięcy liczba maszyn zwiększyła się więc o 29 proc., podczas gdy liczba punktów obsługiwanych przez personel spadła o 16 proc.
To wskazuje na konsekwentne przesuwanie ciężaru sieci w stronę automatyzacji. Maszyny wymagają większych nakładów na początku, ale pozwalają obsługiwać duże wolumeny przesyłek bez uzależnienia od godzin pracy sklepów i punktów usługowych. Dają też firmie większą kontrolę nad doświadczeniem klienta oraz kosztami pojedynczej dostawy.
Zagęszczenie sieci działa przy tym jak bariera wejścia dla konkurentów. Konsument zazwyczaj wybiera nie ten automat, który należy do technologicznie najbardziej zaawansowanej firmy, lecz ten, który znajduje się najbliżej domu, pracy albo trasy codziennych zakupów. Każda kolejna lokalizacja zwiększa więc użyteczność całego systemu.
Zagranica odpowiada już za większość przychodów
Europejska ekspansja zaczyna być widoczna nie tylko na mapie, lecz także w rachunku wyników. W drugim kwartale 2026 r. InPost obsłużył 380,9 mln przesyłek, o 16 proc. więcej niż rok wcześniej. Przychody wzrosły o 18,2 proc., do 4,18 mld zł.
Po raz pierwszy rynki zagraniczne odpowiadały już za 54 proc. przychodów grupy, podczas gdy Polska generowała 46 proc. sprzedaży.
Najszybciej rozwijała się strefa euro. Wolumen przesyłek zwiększył się tam o 30 proc., przychody o 37,9 proc., a skorygowana EBITDA o 39,8 proc. W Polsce liczba przesyłek wzrosła o 9 proc., a przychody o 12,7 proc.
Znacznie trudniejsza sytuacja pozostaje w Wielkiej Brytanii i Irlandii. Przychody tego segmentu wzrosły o 9,8 proc., do ponad 1 mld zł, jednak skorygowana EBITDA spadła o 39,9 proc., do 29,1 mln zł. InPost ponosi koszty przebudowy przejętego biznesu Yodel, konsolidacji zaplecza logistycznego oraz zwiększania efektywności transportu między sortowniami.
Sieć rośnie, rentowność jest pod presją
Rekordowe tempo stawiania maszyn nie przekłada się na równie szybki wzrost zysków. Skorygowana EBITDA grupy zwiększyła się w drugim kwartale tylko o 4,4 proc., do 1,04 mld zł. Jej marża spadła z 28,3 do 25 proc.
Jeszcze wyraźniej presję kosztową widać na poziomie zysku netto, który zmniejszył się o 30,2 proc. – ze 133,3 mln zł do 93 mln zł. Wolne przepływy pieniężne grupy były ujemne i wyniosły 131,4 mln zł, wobec minus 9,2 mln zł rok wcześniej.
InPost wydał w drugim kwartale blisko 504 mln zł na inwestycje. Większość tej kwoty została przeznaczona na produkcję i instalację kolejnych automatów. W całym 2026 r. nakłady inwestycyjne mają wynieść około 2,1 mld zł, z czego mniej więcej 60 proc. pochłonie rozbudowa sieci.
Spółka obniżyła jednocześnie prognozę na cały rok. Zamiast utrzymania skorygowanej EBITDA na poziomie zbliżonym do ubiegłorocznego oczekuje obecnie jej spadku o średnią jednocyfrową wartość procentową. Za korektą stoją koszty inwestycji, nasilająca się konkurencja cenowa w Polsce oraz przedłużająca się transformacja biznesu w Wielkiej Brytanii i Irlandii.
Europejska ekspansja w cieniu przejęcia
Rozbudowa sieci odbywa się w szczególnym momencie dla InPostu. Grupa jest celem wartej 7,8 mld euro oferty przejęcia złożonej przez konsorcjum kierowane przez FedEx i fundusz Advent International.
Jak podał Reuters, oferta uzyskała wymagane zgody regulacyjne, a zapisy mają potrwać do 18 września 2026 r. Po ewentualnym sfinalizowaniu transakcji InPost i FedEx mają pozostać niezależnymi konkurentami. Równolegle firmy negocjują porozumienie handlowe, w ramach którego InPost ma rozpocząć pilotażową obsługę dostaw ostatniej mili dla FedExu w Polsce i Wielkiej Brytanii.