Reklama

Polski startup walczy z uzależnieniem od smartfonów. Scrolly sprzedaje swoje rozwiązanie już na ponad 40 rynkach

Scrolly
Scrolly / fot. mat. pras.
Uzależnienie od smartfonów stało się jednym z największych wyzwań cywilizacyjnych XXI wieku. Statystyczny użytkownik spędza przed ekranem ponad 4 godziny dziennie, a w przypadku pokolenia Gen Z czas ten często przekracza 6 godzin. W odpowiedzi na narastający kryzys higieny cyfrowej, powstał polski startup Scrolly. Za projektem stoi 29-letni były konsultant BCG, który po ponad roku pracy w San Francisco wrócił do Polski i zbudował fizyczne urządzenie blokujące dostęp do najbardziej rozpraszających aplikacji.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Polski startup Scrolly, który stworzył fizyczne urządzenie pomagające ograniczyć korzystanie ze smartfona, sprzedał już ponad 10 tys. urządzeń na ponad 40 rynkach. 60 proc. sprzedaży trafia do Stanów Zjednoczonych, a 75 proc. przychodów generowanych jest poza Polską. Marka wystartowała ze sprzedażą pod koniec sierpnia 2025 roku, osiągając zaledwie w ciągu pierwszych 5 miesięcy 125 tys. zł przychodu. Co ważne - firma rozwija się w modelu bootstrapped, w pełni finansując działalność z własnych przychodów. Według danych spółki z aplikacji Scrolly korzysta już 15 tys. osób, a 65 proc. użytkowników uruchamia ją częściej niż trzy razy w tygodniu.

Za Scrolly stoi 29-letni Dominik Uchnast, absolwent SGH, który przez pięć lat pracował w Boston Consulting Group - w Polsce, krajach arabskich oraz przez ponad rok w San Francisco. Pracując przy projektach dla dużych firm technologicznych, tj. Tinder czy Duolingo, obserwował od środka mechanizmy tzw. economy of attention, czyli projektowania produktów cyfrowych w taki sposób, aby maksymalizować zaangażowanie użytkownika.

- W San Francisco zobaczyłem z bliska, jak wygląda świat technologii budowanych wokół walki o uwagę użytkownika. Z jednej strony fascynowała mnie skala możliwości, jakie daje technologia, z drugiej coraz mocniej interesowało mnie pytanie, co dzieje się, kiedy przestajemy kontrolować sposób, w jaki z niej korzystamy. W pewnym momencie uznałem, że zamiast analizować ten problem w ramach korporacji, chcę spróbować stworzyć własne rozwiązanie - mówi Dominik Uchnast, CEO i co-founder Scrolly.

Po odejściu z BCG Uchnast wrócił do Polski i rozpoczął budowę startupu. Do projektu dołączyli jego młodszy brat Igor Uchnast (menedżer w P&G, który zaprojektował pierwszy kształt charakterystycznej postaci-ludzika) oraz Jakub Mądry (twórca nazwy Scrolly) i Szymon Pawłowski (menedżer w Dell). Cała trójka to inżynierowie z Politechniki Warszawskiej. Połączenie doświadczenia w doradztwie strategicznym, inżynierii IoT oraz technologii AI pozwoliło na stworzenie w pełni działającego produktu w zaledwie kilka miesięcy.

Nie kolejna aplikacja do kontroli czasu

Scrolly powstało z założenia, że problem z cyfrowymi limitami nie polega wyłącznie na braku świadomości użytkownika. W momencie, w którym pojawia się impuls, wyłączenie limitu w telefonie zajmuje zaledwie kilka sekund. Dlatego startup zastosował mechanizm fizycznego „friction” - bariery, która utrudnia wykonanie impulsywnej czynności.

Scrolly składa się z fizycznego urządzenia oraz aplikacji na iOS i Androida. Użytkownik przykłada brelok do telefonu, aktywując tryb skupienia i blokując wcześniej wybrane aplikacje, takie jak TikTok, Instagram czy YouTube Shorts. Aby ponownie uzyskać do nich dostęp, musi fizycznie znaleźć urządzenie i przyłożyć je do telefonu.

- Chcieliśmy stworzyć rozwiązanie, którego nie da się wyłączyć dwoma kliknięciami. Jeżeli Scrolly leży w torbie, w drugim pokoju czy na biurku w pracy, odzyskanie dostępu do rozpraszających aplikacji wymaga dodatkowej czynności. To niewielka przeszkoda, ale właśnie takie fizyczne „tarcie” może wystarczyć, żeby przerwać automatyczny odruch sięgania po telefon - tłumaczy Dominik Uchnast.

To podejście odróżnia Scrolly od tradycyjnych aplikacji do monitorowania czasu ekranowego. Produkt łączy hardware i software, a fizyczny gadżet jest jednocześnie elementem mechanizmu ograniczającego dostęp do aplikacji i charakterystycznym elementem marki.

Ponad pół miliona godzin bez rozpraszających aplikacji

Według danych Scrolly użytkownicy zablokowali za pomocą urządzenia już ponad 0,5 mln godzin dostępu do rozpraszających aplikacji. To równowartość ponad 60 lat. Co istotne, dane są liczone dopiero od maja 2026 roku, dlatego rzeczywista liczba godzin może być jeszcze wyższa.

Startup gromadzi również dane dotyczące efektów korzystania z urządzenia. W pilotażowym badaniu przeprowadzonym przez psychologa Kamila Lizureja 20 osób korzystających ze Scrolly porównano z 20-osobową grupą kontrolną. Obie grupy miały ograniczać czas korzystania ze smartfona, jednak grupa korzystająca ze Scrolly osiągnęła wynik o 93 minuty lepszy niż grupa kontrolna.

Dodatkowo w badaniu przeprowadzonym wśród użytkowników Scrolly deklarowali oni średnio 102 minuty krótszego korzystania z telefonu dziennie w porównaniu z okresem przed zakupem urządzenia.

Produkt dla pokolenia, które chce odzyskać kontrolę nad technologią

Jedną z grup, w których Scrolly zbiera szczególnie dobre opinie, są osoby z ADHD/ADD. Użytkownicy wskazują, że fizyczna forma urządzenia daje im dodatkową barierę w sytuacjach, w których samo postanowienie o ograniczeniu korzystania z telefonu okazuje się niewystarczające. To właśnie wokół szerszego problemu “digital wellbeing”, czyli cyfrowego dobrostanu, Scrolly chce budować kolejne etapy biznesu.

Firma planuje rozwój aplikacji o kolejne funkcje pomagające ograniczać czas ekranowy, m.in. gamifikację, statystyki możliwe do udostępniania, funkcje społecznościowe i system nagród. W kolejnych etapach roadmapy znajdują się także płatne funkcje software, kolejne urządzenia oraz rozwiązania B2B. W planach są m.in. rozwiązania dla szkół, firm i miejsc, w których korzystanie ze smartfonów powinno być ograniczone, a także dalszy rozwój Scrolly jako platformy digital wellbeing.

- Nie chcemy budować wyłącznie firmy produkującej jeden gadżet. Scrolly jest dla nas punktem wejścia do znacznie większego problemu: tego, jak technologia wpływa na naszą uwagę, sen, produktywność i codzienne funkcjonowanie. Fizyczne urządzenie pozwala nam pozyskać użytkownika, ale kolejne produkty i funkcje software mogą zbudować wokół niego cały ekosystem - mówi Uchnast.

Scrolly rozwija obecnie zarówno produkt fizyczny, jak i aplikację. W kolejnych miesiącach firma planuje m.in. dalszą ekspansję na rynku amerykańskim, rozwój funkcji aplikacji oraz budowę kanału B2B.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama