Zamiast drinka wybierają hantle. Gen Z i inwestorzy masowo uciekają z klubów nocnych na siłownie
Młodzi rezygnują z alkoholu, kluby świecą pustkami
Głównym powodem kryzysu w branży rozrywkowej jest zmiana stylu życia najmłodszych dorosłych. Dane są nieubłagane: według analiz Bloomberg, przedstawiciele pokolenia Z piją nawet o 87% mniej alkoholu niż ich rodzice czy starsze rodzeństwo. Zamiast drogich drinków, w lokalach zamawiają wodę lub napoje bezalkoholowe (tzw. NoLo).
To zjawisko widać wyraźnie w statystykach. Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy informuje, że sprzedaż wyrobów spirytusowych spadła o 6,5% rok do roku. Dla właścicieli klubów to sygnał ostrzegawczy.
– Rezygnacja z działalności w branży rozrywkowej była wynikiem chłodnej analizy procesów rynkowych. Pandemia trwale zmieniła wzorce zachowań – młodsze pokolenie przeniosło relacje do sfery cyfrowej, a gdy wychodzi z domu, robi to w konkretnym celu, rzadziej stawiając na spontaniczną zabawę. Obecnie jednym z ich najczęstszych celów jest właśnie siłownia. Zmiana preferencji na rzecz zdrowego stylu życia naturalnie wpłynęła na strukturę przychodów w lokalu. Klienci zamiast alkoholu zaczęli kupować głównie wodę i napoje bezalkoholowe – wyjaśnia Błażej Mielnik, inwestor i były właściciel klubu muzycznego, który postawił na zautomatyzowaną siłownię sieci Fit+.
Katowice jako symbol zmian
Problem nie dotyczy tylko pojedynczych lokali, ale całych regionów. Błażej Mielnik podaje przykład ze swojego podwórka. – W ostatnim czasie w Katowicach zakończyło działalność połowa klubów. To jednoznaczny dowód na to, że mówimy o głębokiej transformacji całego sektora. Obserwując, jak siłownie przejmują od lokali rozrywkowych funkcję głównych przestrzeni spotkań, zdecydowałem o wyjściu z rynku rozrywkowego i alokacji kapitału w sektor fitness. Dziś to obiekty sportowe stały się nowoczesnymi centrami integracji społecznej – dodaje przedsiębiorca.
Fitness jako „bezpieczna przystań” dla biznesu
Dlaczego inwestorzy tak chętnie stawiają na siłownie? Odpowiedzią są stabilne przychody abonamentowe oraz automatyzacja. W przeciwieństwie do gastronomii czy klubów, nowoczesne siłownie mogą działać niemal bezobsługowo, co rozwiązuje problem braku pracowników i rosnących kosztów płac.
Z raportu Deloitte European Health & Fitness Market Report wynika, że polski rynek fitness wart jest już od 10,5 do 12 mld zł rocznie, a regularnie ćwiczy ponad 4,2 mln osób (około 11% populacji).
– Obserwujemy wyraźny transfer kapitału z sektora HoReCa do health & wellness. Branża klubowa jest dziś niezwykle wrażliwa na zmiany trendów i rosnące koszty pracy. W Fit+ oferujemy inwestorom zautomatyzowany model, który eliminując m.in. problem rotacji personelu czy rosnących wynagrodzeń, diametralnie obniża koszty operacyjne – tłumaczy Marcin Dobrowolski, prezes sieci siłowni bezobsługowych Fit+.
Ekspert zauważa, że fitness przestał być niszowym hobby, a stał się usługą pierwszej potrzeby. Dla biznesu oznacza to znacznie większą przewidywalność niż w przypadku „kapryśnej” branży nocnej.
Ogromny potencjał wzrostu: Polska dogania Zachód
Mimo że branża już teraz wygląda imponująco, to według prognoz Deloitte rynek będzie rósł w tempie 8–12% rocznie. Inwestorzy szukają szans już nie tylko w wielkich aglomeracjach, ale przede wszystkim w średnich i mniejszych miastach. Tam nowoczesnej infrastruktury sportowej wciąż brakuje, a zapotrzebowanie jest ogromne.
Perspektywy na kolejne dekady są optymistyczne. Marcin Dobrowolski z Fit+ wskazuje na statystyki: w Polsce regularnie ćwiczy około 8–11% obywateli. Dla porównania w Niemczech jest to 18%, a w Skandynawii aż 30%. To pokazuje, jak wiele miejsca na rynku wciąż czeka na nowych inwestorów, którzy zdecydują się zamienić parkiet na siłownię.