Zakaz handlu jeszcze ostrzejszy? Ten pomysł nie spodoba się wielu Polakom
Jak ustalił „Fakt”, do Sejmu wpłynął projekt, który może znacząco zmienić obowiązujące zasady handlu w niedziele. Zgodnie z propozycją liczba niedziel handlowych zostałaby ograniczona do zaledwie czterech w roku.
Autor wskazuje konkretne terminy, w których sklepy mogłyby być otwarte:
- pierwsza niedziela marca,
- pierwsza niedziela czerwca,
- pierwsza niedziela września,
- pierwsza niedziela grudnia.
Co istotne, jeśli któraś z tych dat przypadnie na dzień ustawowo wolny od pracy, nie będzie przenoszona na inny termin.
„W przypadku, gdy handlowa niedziela przypadnie na dzień ustawowo wolny od pracy z innych powodów (święto) nie będzie przenoszona na inny termin” – czytamy w projekcie.
Zakaz handlu w niedziele. Obecne zasady
Obecnie obowiązujące przepisy przewidują więcej niedziel handlowych w ciągu roku. W pozostałe dni handel jest ograniczony – działać mogą m.in. małe sklepy prowadzone przez właścicieli, placówki na stacjach paliw czy wybrane punkty usługowe.
Jak przypomina „Fakt”, temat liberalizacji zakazu handlu powraca w debacie publicznej od lat. Część środowisk politycznych opowiada się za jego złagodzeniem, jednak pojawiają się też inicjatywy zmierzające w przeciwnym kierunku – jak omawiana petycja.
Krótsze godziny pracy sklepów w soboty
Projekt obejmuje również zmiany w funkcjonowaniu sklepów w soboty poprzedzające niedziele niehandlowe. Zgodnie z propozycją, placówki handlowe mogłyby być wówczas otwarte maksymalnie do godziny 21:00.
Oznaczałoby to ograniczenie wieczornych i nocnych zakupów, które dziś są możliwe w części sieci.
Autor projektu zwraca uwagę, że obecnie niektóre sklepy wydłużają godziny pracy nawet do późnych godzin nocnych.
„Niestety niektóre firmy, mimo że mieszczą się w obecnie obowiązujących ramach prawnych to jednak naciągają je do granic przyzwoitości otwierając swoje placówki w soboty nawet do godziny 23.30” – podkreśla, jak cytuje „Fakt”.
Argumenty: dobro pracowników i zmiana modelu gospodarki
W uzasadnieniu projektu pojawia się silny nacisk na kwestie społeczne, zwłaszcza warunki pracy w handlu. Zdaniem autora obecne regulacje nie gwarantują realnego odpoczynku pracownikom.
„Pracownik, który wraca z pracy w nocy z soboty na niedzielę ma ograniczone możliwości skorzystania z wolnej niedzieli więc w praktyce dla dużej części pracowników handlu wolna niedziela staje się fikcją” – czytamy w materiale „Faktu”.
Autor przekonuje również, że ograniczenia handlu nie miały negatywnego wpływu na gospodarkę.
„Wprowadzenie ograniczeń handlu w niedziele w obecnym kształcie nie przyniosło gospodarczego załamania, wzrostu bezrobocia ani innych dotkliwych negatywnych społecznie lub gospodarczo skutków” – zaznacza.
W jego opinii rozwój gospodarczy nie powinien opierać się głównie na konsumpcji i handlu detalicznym.
Co dalej z projektem?
Propozycja została złożona jako petycja i trafiła do sejmowej Komisji ds. Petycji. To ona zdecyduje, czy nadać jej dalszy bieg legislacyjny, czy ją odrzucić.
Na tym etapie trudno przesądzić, czy zmiany w niedzielach handlowych i godzinach pracy sklepów w soboty wejdą w życie. Sam fakt pojawienia się projektu pokazuje jednak, że temat zakazu handlu wciąż budzi duże emocje – zarówno wśród pracowników, jak i przedsiębiorców oraz konsumentów.
Wpuściła Adriana Zandberga do sklepu Dino. Niedługo później straciła pracę
Kierowniczka sklepu Dino w Sochaczewie została zwolniona po wpuszczeniu posła Adriana Zandberga na interwencję dotyczącą warunków pracy i niskich temperatur w marketach. Związkowcy mówią o możliwym naruszeniu prawa, a sprawa trafia na poziom mediacji z udziałem instytucji państwowych.
Polacy oddają butelki na potęgę. Lidl ujawnia szokujące statystyki
Lidl Polska jako pierwsza sieć handlowa w kraju uruchomiła zwrot opakowań po napojach we wszystkich sklepach. Klienci oddali już ponad 270 mln butelek i puszek, w tym przeszło 50 mln opakowań z logo kaucji. Udział zwrotów kaucyjnych rośnie z tygodnia na tydzień, co potwierdza szybkie przyjmowanie się systemu w Polsce.
Rewolucyjna zmiana w sieci Biedronka. Chodzi o parking
Sieć Biedronka uruchomiła pilotażowy system nadzoru parkingów oparty na kamerach rozpoznających tablice rejestracyjne. Rozwiązanie ma zwiększyć wygodę klientów i zapewnić rotację miejsc, ale jednocześnie przewiduje wysokie opłaty za przekroczenie limitu parkowania. Czy to zapowiedź zmian, które obejmą parkingi pod sklepami w całej Polsce?