Wyścig po technologie

Wyścig po technologie
Kolejne firmy chwalą się nowinkami technicznymi, które mają rozszerzać zakres dostępnych płatności mobilnych. Czy klienci rzeczywiście tego potrzebują?
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 6/2022 (81)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Podczas majowego kongresu Impact’22 Janusz Cieszyński, sekretarz stanu w Kancelarii Premiera odpowiedzialny m.in. za cyfryzację, opowiadał o szczegółach projektu mObywatel 2.0, czyli cyfrowej aplikacji pozwalającej na załatwianie przez polskich obywateli spraw urzędowych. Jednym z punktów ma być umożliwienie wykonywania płatności mobilnych. – Polacy pokochali mobilne płatności, korzysta z nich już 10 mln Polaków. My chcemy je umożliwić także w urzędach – podkreślił.

Nie oznacza to, że zamiast kart płatniczych czy Google Paya będziemy posługiwali się państwową aplikacją przy płatnościach w sklepach. mObywatel 2.0 zapewni taką możliwość w instytucjach państwowych.

Kanał mobilny jest coraz bardziej istotny w przypadku transakcji płatniczych, choć na zmierzch typowych kart w Polsce raczej nie ma co liczyć. 

Stawiamy na płatności mobilne

Z jakich kanałów korzystamy najczęściej? Jeśli chodzi o dostęp do rachunków płatniczych kanał mobilny jest dziś już na drugim miejscu – po kanale internetowym, a przed oddziałami bankowymi – tak przynajmniej wynika z badań NBP. Często lub bardzo często używa go 47 proc. osób, które posiadają takie rachunki. Dla porównania, w przypadku kanału internetowego jest to 62 proc. W odróżnieniu od kanału internetowego czy placówek bankowych, widoczny jest tu bardzo duży odsetek, który wcale z niego nie korzysta – 41 proc. Oznacza to, że aplikacje mobilne muszą przekonać do siebie jeszcze wiele osób. Najwięcej spośród ludzi starszych oraz z wykształceniem podstawowym lub zawodowym.

Dlaczego użytkownicy nie korzystają z kanałów mobilnych? Najczęściej podawane odpowiedzi to brak potrzeby (40 proc. wskazań), brak umiejętności (32 proc.), brak zaufania (28 proc.) oraz brak dostępu do internetu w telefonie (22 proc.). 

Ciekawie prezentują się dane, jeśli chodzi o częstotliwość korzystania z płatności mobilnych. W 2020 r. (to najświeższe dostępne, pewne dane) kartową płatność mobilną przynajmniej raz wykonało prawie 18 proc. Polaków. Dla porównania, ogółem kart płatniczych użyło prawie 82 proc. ankietowanych. Jednocześnie blisko 24 proc. badanych wykonało niekartową płatność mobilną (np. Google Pay). Ogółem płatność w kanale mobilnym zrealizowało 31 proc. badanych, co jest lepszym wynikiem niż średnia dla krajów strefy euro (28 proc.).

Na zmianę zachowań konsumenckich w oczywisty sposób wpłynęła pandemia. Prawie 82 proc. ankietowanych przyznało, że to właśnie przez nią, czy raczej dzięki niej, częściej płaci bezgotówkowo. W 2016 r. spośród wszystkich transakcji w sklepach stacjonarnych tylko 46 proc. było przeprowadzonych bez użycia gotówki. W 2020 r. było to już 54 proc. Przewaga jest jeszcze bardziej widoczna, jeśli przeanalizujemy wartość transakcji. W 2016 r. bezgotówkowo przelano ponad 59 proc. wartości transakcji, w 2020 r. już prawie 70 proc. 

Osoby płacące m.in. za pomocą transakcji mobilnych wyróżniają się znacznie większą średnią wartością transakcji. Dla gotówki wynosi ona ok. 43 zł, dla kart płatniczych (w tym metod mobilnych) prawie 89.

Sukces ma na imię Blik

Ekspansja tego typu sposobu płatności wynika z wielu czynników. Pierwsze to eksplozja nowych rozwiązań, w tym rozpowszechnienie się chociażby Google Paya czy Apple Paya. Drugie to coraz większa liczba miejsc, w których tego typu transakcje można wykonać. To zasługa m.in. programu Polska Bezgotówkowa. Pod koniec ubiegłego roku w Polsce było ponad 1,1 mln terminali płatniczych, z czego ok. 500 tys. powstało w ramach Polski Bezgotówkowej. 

Inna przyczyna to sukces polskiego systemu płatności Blik. To jeden z największych motorów napędowych polskiej rewolucji mobilnej. System tworzony jest przez spółkę Polski Standard Płatności powołaną przez sześć dużych banków z Polski, w tym przez Alior, BZ WBK, ING, mBank, Millennium i PKO Bank Polski. Projekt powstał w 2015 r. Już w 2019 r. za pomocą Blika w polskim internecie wykonano więcej transakcji niż kartami płatniczymi. Dziś aplikacja odpowiada za 70 proc. udziału w płatnościach na polskim rynku e-commerce.

W 2021 r. Blik miał 21,6 mln użytkowników, którzy wykonali 763 mln transakcji o łącznej wartości 103 mld zł. Tylko w ostatnim kwartale kwota transakcji wyniosła 32,6 mld zł! W 2019 r. nieco ponad 13 mln użytkowników wykonało 353 mln transakcji o wartości 47 mld zł. Według stanu na koniec roku z systemu aktywnie korzystało ponad 10 mln osób. Co więcej, Polacy coraz częściej korzystają z Blika podczas zakupów w zagranicznych sklepach internetowych. – Naszą ambicją jest to, aby Blik stał się europejskim systemem płatności angażującym użytkowników europejskich aplikacji bankowych na świecie szeroko rozumianego e-commerce, contactless i P2P – powiedział Dariusz Mazurkiewicz, prezes Polskiego Standardu Płatności, operatora Blik.

Polski system ma szansę na międzynarodowy sukces, bo oficjalnie trwają już prace nad wejściem do Rumunii. W kwietniu  Polski Standard Płatności stał się członkiem SWIFT. Umożliwi to docelowo realizację rozliczeń w euro. 

W ostatnim kwartale ubiegłego roku dużą popularnością wśród użytkowników Blika cieszyły się również transakcje w tradycyjnych terminalach płatniczych (na co wpływ miało również udostępnienie przez sześć banków płatności zbliżeniowych Blik: Alior Banku, ING, Millennium, mBanku, PKO Banku Polskiego oraz Santander Bank Polska). Zrealizowano 29,3 mln takich transakcji – to blisko 150 proc. więcej niż w czwartym kwartale 2020 r.  

O tym, jak Blik jest istotny dla rozwoju polskiego rynku płatności mobilnych, świadczy indeks Brand Power tworzony przez Kantar. Blik w IV kwartale miał siłę na poziomie 44 proc. (wzrost o 3 pkt proc. w ciągu roku). Oto wyniki innych marek z obszaru płatności: Visa – 24 proc., Mastercard – 18 proc., G-Pay – 6 proc., Revolut – 4 proc., Apple Pay – 4 proc. 

Płatności mobilne w sprzedaży internetowej

W sklepach stacjonarnych płatności mobilne też mają coraz większe znaczenie, ale wciąż są o wiele rzadziej stosowane niż karty płatnicze czy gotówka. Nieco inaczej przedstawia się ich popularność przy zakupach internetowych. Nie powinno to budzić zdziwienia, w internecie częściej zakupy robią osoby bardziej obyte z nowoczesną bankowością. W tym przypadku płatności mobilne są stawiane na równi, jeśli chodzi o szybkość wykonania płatności co karty płatnicze (choć z wyjątkiem – portfele cyfrowe są pod tym względem źle oceniane). Polacy mimo to postrzegają je jako stosunkowo mało bezpieczne (w porównaniu z innymi kanałami), a także droższe niż chociażby gotówka czy karta płatnicza. Negatywnie oceniana jest także ich akceptowalność.

Polacy z kanałów mobilnych coraz chętniej korzystają także w internecie. Tu wciąż rządzą pay-by-linki oraz przelewy tradycyjne, ale niekartowe płatności mobilne plasują się na czwartej pozycji (za PayPalem), odpowiadając za 9-procentowy udział w liczbie transakcji w internecie oraz nieco ponad 5 proc. pod względem wartości transakcji. Najczęściej wykonuje się je w kategorii „Rozrywka” – aż 17 proc. Najmniej w przypadku zakupów odzieży i obuwia – tylko 1 proc.

Bariery dla rozwoju

Jakie są podstawowe bariery, które uniemożliwiają szybki rozwój płatności mobilnych? Z odpowiedzią ponownie przychodzi raport NBP. Polacy takim transakcjom po prostu nie ufają. Jako bezpieczne płatności mobilne wskazuje 78 proc. badanych (najmniej ze wszystkich kanałów). Nieco lepiej jest w przypadku płatności mobilnych z wykorzystaniem kodów (83 proc. wskazań, bardzo podobnie jak w przypadku kart płatniczych).

Tematem bezpieczeństwa w czasie zakupów zajął się niedawno Santander Bank Polska, tworząc raport „Polaków Portfel Własny: Bezpieczni na e-zakupach 2022”. Zdaniem ankietowanych, najbezpieczniejszą formą płacenia w internecie za zakupy jest płatność za pobraniem (41 proc. wskazań), a następnie… Blik (17 proc.). Na kolejnych pozycjach znalazły się: tradycyjny przelew bankowy (13 proc.), pay-by-link (7 proc.) czy karta kredytowa (6 proc.). Wirtualne portfele uzyskały tylko 3 proc. wskazań.

Barierą dla rozwoju płatności mobilnych jest nie tylko brak zaufania, ale także poczucie trudności związanych z tą formą płatności. Przykładowo, 79 proc. Polaków uważa, że płatności mobilne zbliżeniowe są łatwe w użytkowaniu. To paradoksalnie najniższy wynik spośród wszystkich dostępnych (np. karty płatnicze bez funkcji zbliżeniowej uzyskało 86 proc. takich odpowiedzi).

Trzeci problem to postrzeganie płatności mobilnych jako trudnych do wykorzystania w handlu stacjonarnym. Tylko 62 proc. ankietowanych uważa, że są one powszechnie akceptowalne. 

Banki stawiają na nowe rozwiązania

Mimo tych barier za trendami idą instytucje finansowe. W maju przykładowo wystartowała nowa odsłona aplikacji mobilnej Banku Pekao zaprojektowana przy współpracy z Efigence – PeoPay 4.0. Celem wprowadzonych zmian było umożliwienie zarządzania wszystkimi finansami użytkownika przez aplikację. Ponadto celem było zwiększenie sprzedaży produktów bankowych poprzez ułatwienie wejścia w proces zakupowy oraz poszerzenie oferty o usługi niebankowe związane z codziennymi płatnościami: za parkowanie, bilety, przejazdy na autostradzie itp. 

Niedawno rozszerzenie usług mobilnych zadeklarował Credit Agricole. Od niedawna bank wprowadził możliwość płacenia za pomocą SwatchPay oraz Xiaomi Pay. Pierwsze rozwiązanie przeznaczone jest dla zegarków (w maju PKO BP również je udostępnił, co ważne, także dla użytkowników Mastercard). To drugie dla urządzeń spod szyldu Xiaomi, choć dotyczy jedynie posiadaczy kart Mastercard. Aby je zastosować, trzeba podpiąć swoją kartę do aplikacji. Bank przypomina, że to kolejne płatności mobilne w jego ofercie. Wcześniej klienci mogli korzystać także z Google Pay, Apple Pay, Garmin Pay oraz Fitbit Pay. 

Nowe rozwiązania wdraża także chociażby polski fintech Zen. Firma wprowadziła do swojej oferty Garmin Pay, wcześniej uruchomiła Apple Pay, Google Pay oraz Mi Pay. Zen oferuje rachunki płatnicze dla klientów indywidualnych i biznesowych. 

Nowe na horyzoncie

Trend związany z rozwojem płatności mobilnych widoczny jest nie tylko w Polsce. Na nowe potrzeby odpowiadają też światowi giganci. Prawdopodobnie najważniejszy projekt w tym zakresie prowadzi Google, który chce zmienić aplikację Google Pay w wirtualny portfel. 

Nowa nazwa projektu to po prostu Google Wallet (zamiast GPay). Obok znanych już funkcji obejmujących przede wszystkim płatności mobilne, do nowej aplikacji będzie można dołączyć karty lojalnościowe, bilety a nawet dokumenty. Dodatkowo w niektórych krajach będzie można podpiąć prawa jazdy, klucze hotelowe czy karty dostępowe w biurach. Celem Google’a ma być po prostu zastąpienie portfeli. 

W walce o rozpowszechnianie usług mobilnych opowiedziała się także Komisja Europejska. Niedawno instytucja zwróciła się z oficjalnym pismem do Apple’a, by firma zmieniła podejście do tematu płatności mobilnych. Obecnie usługi amerykańskiego giganta mają ograniczać konkurencję. Dlaczego? Według komisji Apple celowo ograniczyło dostęp do technologii NFC w swoich urządzeniach dla innych firm. Obecnie na urządzeniach z systemem iOP i iPadOS rzeczywiście nie można korzystać z innych aplikacji używających NFC niż to oryginalne od Apple’a. 

Zdaniem komisji rozpowszechnienie płatności mobilnych jest ważne z punktu widzenia obywateli państw członkowskich. I w ślad za tym podejmowane będą działania, by wspierać taki model płatności.

----------------------------------------------------------

Bramka bramce nierówna

Piotr Teodorczyk, dyrektor Departamentu Klienta Firmowego, mBank

Banki oferują mnóstwo ciekawych usług, które mogą być katalizatorem dynamicznego rozwoju e-sklepu. Dostarczają m.in. firmom systemy płatności internetowych tzn. bramki płatnicze, które są połączone bezpośrednio z kontem. Dzięki takiemu rozwiązaniu klient e-sklepu może w łatwy i szybki sposób zapłacić za zakupy (np. przelewem online czy BLIKiem), a sprzedawca od razu dostaje pieniądze na swoje konto.

Ale bramka bramce nie jest równa. Gdy szukamy tej najlepszej, warto zwrócić uwagę, czy oferuje ona możliwość „podnoszenia płatności”, czyli dokończenia przerwanej płatności bez opuszczania procesu płatniczego. Dzięki takiej funkcji wszystko odbywa się w ramach tego samego procesu zamówienia – nie trzeba tworzyć nowego ID transakcji, aby ją dokończyć. Z punktu widzenia komfortu klienta istotne jest też, jak szybko działa bramka. Najlepiej sprawdzą się rozwiązania chmurowe takie jak mBankowy Paynow. Usługa jest niezwykle „lekka” i nie powoduje dodatkowego obciążenia dla sklepu. Jednocześnie jest bardzo wydajna. Umożliwia obsługę kilkuset transakcji na sekundę. Rozwiązania chmurowe zapewniają też bezpieczeństwo, bo nie grożą im pożary serwerów i wielogodzinne przestoje w dostępie. 

Przed podjęciem ostatecznej decyzji dobrze jest sprawdzić opłaty za wdrożenie systemu oraz wysokość prowizji od realizowanych przez bramkę transakcji. A podczas samej integracji przyda się wsparcie specjalistów. Jeśli usługa oferuje pomoc techniczną, proces wdrożenia będzie prostszy i szybszy.

----------------------------------------------------------

Jak tworzyć technologie dla płatności

Sylwia Dymkowska, ekspert eCommerce i mCommerce w eService 

Innowacyjne technologie w coraz szybszym tempie tracą status nowinek, stając się narzędziami codziennego użytku. Przykładem jest skanowanie odcisku palca czy rozpoznawanie twarzy, które  szybko znalazły rozwiązanie w wielu aplikacjach. Wygoda i funkcjonalność sprawiły też, że stały się czynnikiem przyspieszającym rozwój płatności mobilnych. Jednak technologia to nie wszystko.

Dziedziną krytyczną dla rozwoju mCommerce staje się ergonomia aplikacji sprzedażowych oraz dostępność metod płatności preferowanych przez kupujących. Kluczem do zdobycia i utrzymania stałych klientów jest uproszczenie i skrócenie ścieżek zakupowych, czyli przede wszystkim integracja z użytecznymi metodami płatności: portfelami elektronicznymi, płatnościami one-click, a nawet inicjowanie transakcji za klienta. To gra o czas, który ma coraz większe znaczenie. Towarzyszy jej konieczność szybkiej realizacji zamówienia, co już widzimy w branży spożywczej, w której popularne stały się dostawy w 15 min. Pojawiają się też produkty smart, jak np. lodówka, która poprzez swoją aplikację samodzielnie tworzy i przesyła listę zakupów.

Łącząc te elementy, możemy wyobrazić sobie najwygodniejszy dla klientów proces, w którym inteligentne urządzenia wysyłają zamówienia do sklepów, te z kolei w krótkim czasie dostarczają je do domu, a bezpieczna płatność za to wszystko odbywa się gdzieś w tle. Należy jednak pamiętać, że przyszłość aplikacji mobilnych to nie tylko analiza trendów, kreowanie nowych pomysłów, czy rozwój technologii – wymaga ona również współpracy dostawców takich usług.

 

My Company Polska wydanie 6/2022 (81)

Więcej możesz przeczytać w 6/2022 (81) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY