Wojciech Fedorowicz, TDJ Pitango Ventures: "W Polsce mamy swoisty fetysz unicornów"

Wojciech Fedorowicz, TDJ Pitango Ventures: "W Polsce mamy swoisty fetysz unicornów"
- Mamy swoisty fetysz unicornów. Z jednej strony to fajnie jest mieć taką firmą, ale z drugiej strony to może o niczym nie świadczyć - mówi w szczerej rozmowie z mycompanypolska.pl Wojciech Fedorowicz, partner zarządzający TDJ Pitango Ventures.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Wojciech Fedorowicz zwraca uwagę na to, że ważniejsze od posiadanie pierwszego polskiego unicorna, jest zbudowanie solidnych fundamentów pod rozwój całego rynku startupowego. - Weźmy Rumunię. W ciągu ostatnich pięciu lat na inwestycje w startupy w tym kraju wydano 1,3 mld dolarów. To świetny wynik w skali całej Europy - komentuje.

Jest tylko jeden problem. Jeśli z tej liczby odejmiemy nakłady inwestycyjne na firmę UiPath, to spadnie ona do zaledwie 300 mln dolarów. - Czy to znaczy, że Rumunia nie miała sukcesów? UiPath jest dużym sukcesem, ale trudno na podstawie tej jednej firmy oceniać cały ekosystem - komentuje partner zarządzający TDJ Pitango Ventures.

- Dlatego, moim zdaniem, ważniejsze jest budowanie fundamentów, tak jak w sporcie. Każdy zna chyba historię drużyny bobslejowej z Jamajki. Jak ktoś się uprze, jest pozytywnym wariatem, to wszystko może się zdarzyć, ale nie o to chodzi. W Polsce, na przykład, po serii sukcesów Adama Małysza, udało się zbudować program szkoleń dla młodych skoczków, który sprawił, że w polskich skokach liczy się już kilka nazwisk - mówi Fedorowicz.

Jak zaznacza, nie możemy się łudzić, że stworzymy polskiego unicorna, jeśli nie ma solidnych fundamentów. - Nawet, jeśli taki się pojawi, to i tak będzie tylko pojedynczym strzałem. By stało się to normą, potrzeba czasu, doświadczenia i pieniędzy. Jeśli to wszystko będzie, to duże firmy da się wypuszczać niemal seryjnie - komentuje.

CAŁY WYWIAD Z PARTNEREM ZARZĄDZAJĄCYM TDJ PITANGO VENTURES JUŻ W PONIEDZIAŁEK, TYLKO NA MYCOMPANYPOLSKA.PL

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY