Reklama

Widzą tajne tunele i korozję przez beton. Muotech stworzył kosmiczne RTG, które nie potrzebuje prądu

Muotech
Muotech / fot. mat. pras.
Wszystko zaczęło się od nietypowej zagadki historycznej i luźnej rozmowy o zabytkowych szachach, które więźniowie obozu koncentracyjnego wykonali z chleba. Renata Bożek z Muzeum Auschwitz zastanawiała się, jak zbadać te cenne obiekty, nie narażając ich na zniszczenie. Odpowiedź znalazła u polskiej astrofizyczki, dr Noemi Zabari. Dziś ich wspólna firma, Muotech, wykorzystuje zaawansowaną technologię kosmiczną do „prześwietlania” obiektów na ogromną skalę – od kopalni, przez mosty, aż po infrastrukturę krytyczną.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Kosmiczne cząstki w służbie przemysłu

Sercem pomysłu jest obrazowanie mionowe. To technologia, która wykorzystuje miony – cząstki promieniowania kosmicznego – do tworzenia obrazów wnętrza struktur, których nie da się zbadać tradycyjnymi metodami. Co istotne, dzieje się to bez fizycznej ingerencji i konieczności przerywania pracy skanowanych obiektów. Choć brzmi to jak science-fiction, miony już wcześniej pomogły naukowcom odkryć ukrytą pustkę w Wielkiej Piramidzie w Gizie.

– Czym są miony? Mówiąc najprościej, to cząstki, które powstają w ziemskiej atmosferze, gdy trafia w nią promieniowanie kosmiczne. Choć nikt mionów nie widzi ani nie czuje, to wiemy, że w ciągu minuty dociera do nas około 10 tys. tych cząstek na metr kwadratowy. Są one nieszkodliwe, a ich ogromną zaletą jest zdolność do przenikania przez grube warstwy materiałów – wyjaśnia Noemi Zabari, CEO firmy Muotech.

Więcej niż zwykłe RTG

Metoda ta przypomina badanie rentgenowskie, ale w skali przemysłowej. Podczas gdy klasyczne RTG wymaga szkodliwego źródła promieniowania i sprawdza się przy małych przedmiotach, miony są naturalne, bezpieczne i dostępne wszędzie. Dzięki nim można tworzyć trójwymiarowe obrazy tuneli, mostów czy budynków, precyzyjnie lokalizując ubytki, korozję czy ukryte wady konstrukcyjne.

– Metoda obrazowania mionowego, podobnie jak badanie RTG, pozwala uzyskać dokładną informację o wewnętrznej strukturze analizowanego obiektu, wykorzystując kontrast wynikający z różnic gęstości materiałów. W odróżnieniu od RTG nie wymaga ona szkodliwego źródła promieniowania. W przypadku mionów mamy naturalne źródło emisji na każdym metrze kwadratowym, niezależnie od tego, gdzie się znajduje. To pozwala na skanowanie obiektów w przemysłowej skali – dodaje Zabari.

Widzą to, co ukryte 3 kilometry pod ziemią

Zastosowania technologii są imponujące. W górnictwie, gdzie tradycyjne georadary sięgają zaledwie kilkudziesięciu metrów, miony pozwalają „zajrzeć” nawet 3 kilometry pod powierzchnię ziemi, by wykryć niebezpieczne pustki. W energetyce technologia ta umożliwia stały monitoring wymienników ciepła czy magazynów energii bez wyłączania ich z eksploatacji.

– Dla branży energetycznej bardzo ważną kwestią jest to, by nie przerywać pracy urządzeń podczas inspekcji, ponieważ jest to bardzo kosztowne dla firm. Obrazowanie mionowe to umożliwia, a dodatkowo pozwala na stały monitoring infrastruktury – zaznacza CEO Muotech.

Technologia wspiera także bezpieczeństwo narodowe. Dzięki niej można wykryć nielegalne tunele pod granicami, zidentyfikować niebezpieczne materiały, takie jak uran czy pluton, a nawet sprawdzić zawartość zamkniętych kontenerów. Z kolei archeolodzy mogą dzięki niej odkrywać ukryte komory w ruinach czy zabytkowych murach.

Pilotaże w Polsce i za granicą

Muotech nie ogranicza się tylko do teorii. Firma realizuje już projekty pilotażowe w Polsce, Izraelu i Maroku. Obecnie pracuje nad nową generacją mniejszych i lżejszych detektorów oraz oprogramowaniem, które pozwoli oferować usługi w modelu SaaS (Software as a Service).

– Pracujemy nad modelem, w którym nasze kompetencje będziemy mogli komercjalizować szybciej i na znacznie większą skalę. Po wysłaniu detektora do klienta nasz system będzie automatycznie analizował dane i prezentował wyniki w czytelny sposób. Dziś do interpretacji wyników nadal potrzebna jest specjalistyczna wiedza naszego zespołu – zdradza założycielka firmy.

Przed każdym zleceniem zespół tworzy symulację, by ocenić, czy miony będą najskuteczniejszym rozwiązaniem dla danego problemu.

Impuls do rozwoju

Rozwój spółki nabrał tempa dzięki dofinansowaniu w wysokości 600 tys. zł z programu „Platformy startowe dla nowych pomysłów”, koordynowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP). Środki te pochodziły z programu Fundusze Europejskie dla Polski Wschodniej.

– Wsparcie PARP było dla nas pierwszym znaczącym impulsem finansowym, który pozwolił zbudować zespół i przyspieszyć rozwój technologii. Bez niego nie powstałyby nasze algorytmy, nie moglibyśmy rozpocząć działań sprzedażowych ani stworzyć systemu symulacji, który dziś wykorzystujemy przy przygotowywaniu ofert. Dzięki niemu jesteśmy w stanie w krótkim czasie pokazać potencjalnym klientom, jakie rezultaty mogą osiągnąć dzięki obrazowaniu mionowemu. Przed otrzymaniem dofinansowania przygotowanie takich analiz zajmowało nam tygodnie, a czasem nawet miesiące – podsumowuje Noemi Zabari.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama