Reklama

Sztuczna inteligencja sprawdzi, czy przyszły pracownik mówi prawdę. Startup otrzymał 2,5 mln zł od PARP

Sztuczna inteligencja sprawdzi, czy przyszły pracownik mówi prawdę. Startup otrzymał 2,5 mln zł od PARP
grafika: Shutterstock / Yunus Praditya
Polski startup BizYou wprowadza na rynek rozwiązanie o nazwie Truler, które ma pomóc firmom weryfikować szczerość kandydatów i pracowników. Wykorzystująca zaawansowane modele sztucznej inteligencji platforma analizuje nie tylko treść wypowiedzi, ale przede wszystkim sposób ich udzielania, osiągając przy tym 84 proc. skuteczności. Projekt, który ma szansę zrewolucjonizować działy HR, otrzymał już ponad 2,5 mln zł dofinansowania z programu PARP „Ścieżka SMART”.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Sztuczna inteligencja coraz mocniej zmienia to, jak wyglądają relacje między pracownikami a pracodawcami. Jak się okazuje, problemem w procesach rekrutacyjnych staje się brak autentyczności. Z badania Equifax wynika, że aż 73 proc. specjalistów HR zetknęło się z fałszywymi lub wprowadzającymi w błąd informacjami przekazywanymi przez kandydatów. Co więcej, ponad jedna trzecia rekruterów przyznaje, że treści generowane przez AI utrudniają im podejmowanie trafnych decyzji.

Zjawisko to potwierdza również badanie Novorésumé: 42,6 proc. osób korzystało ze sztucznej inteligencji przy ostatniej aktualizacji swojego życiorysu, a 37,3 proc. wprost przyznało, że w ich CV znalazła się przynajmniej jedna nieprawdziwa informacja. W odpowiedzi na te wyzwania polska firma BizYou opracowała Trulera – platformę, która wykorzystuje zaawansowane modele AI do analizowania szczerości wypowiedzi.

– Od momentu upowszechnienia sztucznej inteligencji zaczęła mnie martwić podwójność komunikacji, którą zauważam wśród klientów. Mamy deklaracje, które później nie pokrywają się z rzeczywistością. To samo dotyczy tego, co ludzie mówią w różnego rodzaju badaniach i wywiadach, kiedy rozpoczynamy projekt. Z mojego doświadczenia wynika, że wielu HR-owców ma podobne odczucia: dostają ugładzone, a przy tym nieszczere informacje. W efekcie organizacje pozyskują coraz więcej danych, podejmują na ich podstawie działania i decyzje, a te bywają kulą w płot, bo prawdziwe potrzeby nie zostały wyrażone – mówi Katarzyna Lorenc, CEO Bizyou.

Podwójna komunikacja w polskich biurach

Problem nieszczerości nie kończy się na etapie rekrutacji. W Polsce aż 71 proc. pracowników nie czuje pełnego bezpieczeństwa psychologicznego w miejscu pracy. To sprawia, że w obawie przed reakcją przełożonych, ludzie często przemilczają problemy lub udzielają odpowiedzi zgodnych z oczekiwaniami firmy, a nie ze stanem faktycznym.

– Znowu wracamy więc do podwójnej komunikacji. W ankietach satysfakcji czy zaangażowania pojawiają się sygnały w rodzaju: „potrzebujemy trochę więcej feedbacku”, ale są to drobiazgi, które nie oddają skali problemów widocznych na rynku. Szukałam rozwiązania, które pozwoliłoby dotrzeć bliżej rzeczywistości i zrozumieć, co kryje się pod deklaracjami. Okazało się, że przy odpowiednio zaprojektowanych badaniach możemy w głosie odróżniać komunikaty bardziej szczere od mniej szczerych i później adaptować tę wiedzę do rzeczywistości organizacyjnej, żeby znajdować miejsca, gdzie bezpieczeństwo psychologiczne jest naruszone – dodaje Katarzyna Lorenc.

Głos, który zdradza emocje

Platforma Truler oferuje inne podejście niż tradycyjne ankiety. Zamiast tylko zaznaczać odpowiedzi na skali, uczestnik może odpowiadać głosowo na pytania otwarte. System analizuje wówczas nie tylko treść, ale i sposób mówienia. Wykorzystuje do tego ponad 500 wskaźników, z których aż 400 dotyczy parametrów głosu, takich jak zmiany wysokości, drżenie czy cechy widma akustycznego. Pozostałe 100 wskaźników skupia się na wzorcach językowych w tekście.

Deklarowana skuteczność systemu wynosi obecnie 84 proc. Co ważne, narzędzie ma solidne podstawy naukowe.

– W trakcie prac naukowych obserwowaliśmy, jak zachowuje się mózg podczas mówienia prawdy i podczas kłamania – są to odmienne wzorce aktywności. To, co obserwowaliśmy w dźwięku, znajdowało odpowiedniki w aktywności mózgu, co było dla nas bardzo ważne, bo pozwalało sprawdzić, czy nie mamy do czynienia z przypadkowymi zależnościami – tłumaczy Katarzyna Lorenc.

Narzędzie przeciwko mobbingowi

Twórcy projektu zaznaczają, że Truler nie jest „wykrywaczem kłamstw” w sensie procesowym. Zmiana głosu może przecież wynikać ze stresu lub zmęczenia. Dla działów HR ma to być jednak istotna wskazówka, które tematy wymagają głębszego zbadania. Jednym z ważniejszych zastosowań ma być walka z patologiami wewnątrz organizacji.

– Jednym z moich motywatorów do opracowania Trulera było działanie przeciw mobbingowi. Zdarzają się sytuacje, w których ktoś tak sterroryzował otoczenie, że podczas badań ludzie przestają korzystać ze skali i odpowiadają schematycznie, jakby byli przestraszeni. Jeśli mam tylko wysokie oceny, trudno powiedzieć klientowi, że coś jest nie tak. Jeżeli natomiast w głosie pojawia się silne wahanie czy napięcie, dostajemy sygnał: „zwróć uwagę, te dane mogą nie odzwierciedlać całej rzeczywistości”. W toksycznych sytuacjach organizacja i bez danych jest na straconej pozycji – mówi szefowa Bizyou.

Technologia ta może znaleźć zastosowanie nie tylko w HR, ale też w marketingu czy socjologii.

– W badaniach deklaratywnych, zwłaszcza dotyczących tematów społecznych czy tabu, widzimy czasem margines błędu rzędu 30, 40, a nawet 60 proc. W ten sposób możemy przeoczyć część rzeczywistości – np. grupę, która się boi albo maskuje część siebie, bo nie czuje się bezpiecznie w sytuacji, w której została postawiona. Badanie szczerości mogłoby zmniejszyć ów margines – podkreśla Katarzyna Lorenc.

Miliony z funduszy na rozwój innowacji

Innowacyjny projekt zyskał uznanie i wsparcie finansowe. Firma otrzymała ponad 2,5 mln zł dofinansowania z programu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) „Ścieżka SMART”, finansowanego z Funduszy Europejskich (FENG).

– Projekt pozwolił nam wnieść wkład zarówno do badań podstawowych, ważnych dla naukowców, jak i do praktyki pomiaru. Udało się więc osiągnąć coś w rodzaju win-win między nauką a biznesem. Bez finansowania skala, rzetelność i jakość badań byłyby inne – biznesowo pewnie skończylibyśmy na proof of concept. Doceniłam także sam proces przygotowania wniosku. Po jego złożeniu miałam poczucie, że jako osoba zaangażowana w przygotowanie projektu jestem też lepiej przygotowana do zarządzania nim – podsumowuje Katarzyna Lorenc.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama