Reklama

Z Mielca na Marsa? Polskie śmigła zachwyciły NASA i dały nam mistrzostwo świata

Śmigło od Aeroplan stworzone z myślą o motoparalotniach.
Śmigło od Aeroplan stworzone z myślą o motoparalotniach. / fot. mat. pras.
Mielec od dziesięcioleci kojarzy się z lotnictwem, ale historia firmy Aeroplan pokazuje, że w tej branży wciąż jest miejsce na innowacje, które potrafią zadziwić świat. To, co zaczęło się od pasji do paralotniarstwa, dziś owocuje współpracą z NASA, kontraktami dla wojska i tytułami mistrzów świata. Wszystko dzięki technologii, która udowadnia, że w powietrzu liczy się każdy gram i każda sekunda.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Lotnicze DNA z Mielca

Za sukcesem firmy stoją ludzie, dla których latanie to codzienność. Pomysłodawca przedsięwzięcia, Andrzej Bury, to nie tylko instruktor, ale i utytułowany członek kadry narodowej. Wspólnie z Tomaszem Białkiem stworzyli biznes, który od początku miał solidne fundamenty oparte na doświadczeniu.

– Andrzej Bury – pomysłodawca firmy – jest pilotem oraz instruktorem paralotniowym i członkiem kadry narodowej. Jest też mistrzem świata w tej dyscyplinie, więc jego doświadczenia związane z paralotniami były bardzo bezpośrednie. Ja również, w momencie, kiedy zakładaliśmy Aeroplan, byłem już pilotem. W branży działali także mój dziadek i rodzice, więc naturalnie, znałem ją od podszewki. To jest takie nasze lokalne, lotnicze DNA – opowiada Tomasz Białek, współwłaściciel Aeroplan.

Rozwój firmy nabrał tempa dzięki wsparciu z Funduszy Europejskich dla Polski Wschodniej (FEPW). W ramach programu Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości (PARP) „Platformy startowe dla nowych pomysłów”, powstał prototyp, który stał się fundamentem sukcesu – aeroresponsywne śmigło fleXer.

Najlżejsze śmigło na świecie

Projekt fleXer to nie jest zwykłe śmigło. Dzięki zaawansowanym badaniom i rozwojowi, udało się stworzyć najlżejszą konstrukcję w swojej kategorii. To właśnie niska masa i innowacyjna technologia produkcji sprawiają, że produkt z Mielca zostawia konkurencję w tyle.

– fleXer jest najlżejszym śmigłem w swojej kategorii na świecie. Niska masa przekłada się na wyższe parametry techniczne i użytkowe. Śmigło szybciej osiąga pełne obroty, ma mniejszy efekt skręcający i jest cichsze niż rozwiązania konkurencyjne. W tej chwili takich łopat zostało wyprodukowanych już około 3 tys. Wszystkie nawiązują do wiedzy i prac B+R, które zostały przeprowadzone właśnie w czasie Platform startowych. Po ich zakończeniu skutecznie pozyskaliśmy dotację z komponentu IIa, również poprzez PARP. Uzyskaliśmy wtedy milion złotych dotacji, które wykorzystaliśmy do rozwinięcia innowacyjnej technologii produkcji śmigieł – wyjaśnia Tomasz Białek.

Polskie zwycięstwo w Katarze i Hiszpanii

Teoria i testy laboratoryjne to jedno, ale prawdziwym sprawdzianem dla śmigieł są zawody sportowe. W ekstremalnych warunkach, gdzie piloci latają tuż nad lustrem wody i wykonują gwałtowne manewry, wydajność sprzętu decyduje o podium. Polska technologia pozwoliła Bartoszowi Nowickiemu sięgnąć po złoto podczas mistrzostw świata w Katarze w 2024 roku. Rok później sukces powtórzono w Hiszpanii.

– Dobrym przykładem są mistrzostwa świata w Katarze w 2024 roku. W takich zawodach paralotnie latają z pełnymi prędkościami, wykonują bardzo ciasne zakręty i poruszają się bardzo nisko nad wodą. To ekstremalny sport, w którym liczą się sekundy. Kilka procent większej wydajności fleXera przełożyło się na wynik – Polak, Bartosz Nowicki, zdobył pierwsze miejsce w Katarze. Rok później fleXer ponownie przyczynił się do wygranej w mistrzostwach świata, tym razem w Hiszpanii. Utrzymaliśmy więc najwyższą pozycję – mówi dumnie współwłaściciel firmy.

Przystanek: Mars

Sukcesy na Ziemi otworzyły firmie drzwi do najbardziej prestiżowych projektów kosmicznych. Wyzwanie jest ogromne, bo atmosfera Marsa jest sto razy rzadsza niż ziemska. Aby tam latać, wirnik musi obracać się z ogromną prędkością i generować siłę nośną niemal w próżni. NASA prowadzi już testy łopat, które osiągają prędkości ponaddźwiękowe, co ma pozwolić przyszłym maszynom na przenoszenie cięższego sprzętu badawczego.

W te futurystyczne plany wpisuje się wiedza inżynierów z Mielca. Dzięki kontaktom z Arturem Chmielewskim z NASA, firma Aeroplan przygotowała koncepcję śmigła na Marsa i została zaproszona do Kalifornii.

– W kosmosie śmigła co do zasady nie są potrzebne, ale tam, gdzie występuje atmosfera, możliwe jest wykorzystanie konstrukcji latających. Pamiętnym przykładem jest marsjański helikopter Ingenuity. Jako eksperci w dziedzinie konstrukcji takich łopat, zostaliśmy zaproszeni na wyjazd studyjny do siedziby NASA w Kalifornii, w celu wymienienia się wiedzą z tamtejszymi specjalistami na temat sposobów ich produkcji. Oni opowiedzieli o swoich problemach, a we przedstawiliśmy rozwiązania, które stosujemy. Okazało się, że istnieje wiele obszarów, w których potencjalnie możemy współpracować, dlatego liczę, że nasza wiedza może w przyszłości zostać wykorzystana – wspomina Tomasz Białek.

Nowy kierunek: drony i bezpieczeństwo

Choć ambicje kosmiczne robią wrażenie, firma twardo stąpa po ziemi, rozwijając ofertę w sektorze dual-use (podwójnego zastosowania). Po targach dronowych w Warszawie w 2026 roku, Aeroplan zaczął przyciągać kontrahentów szukających rozwiązań do celów wojskowych.

– Obecnie budujemy już prototypy śmigieł do dronów wojskowych dla odbiorców zagranicznych i polskich. Zgłaszają się do nas firmy, które nie mogą pozyskać odpowiednich łopat w innych miejscach i chcą podjąć z nami współpracę. Okazuje się, że nasze projekty odpowiadają ich potrzebom – podsumowuje Tomasz Białek.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama