W poszukiwaniu problemów

Kris Dąbrowski
Kris Dąbrowski, fot. Adam Golec
Stonly chce sprawić, żeby tradycyjne instrukcje obsługi odeszły do lamusa – przyszłość to interaktywne narzędzia pomagające użytkownikom rozwiązywać problemy. Wśród klientów startupu są zarówno mniejsze biznesy, o których mało kto słyszał, jak i FC Barcelona. W tym roku inwestorzy włożyli w startup 92 mln zł.

Krisa Dąbrowskiego udaje nam się złapać zaraz po jego powrocie z krótkiego urlopu. Jak się okazuje, już kolejnego w tym roku. – Stonly jest w świetnym momencie, mogę sobie na to pozwolić – przekonuje startupowiec.

Jak było na wakacjach?

Super! Nigdy nie spędzam wakacji w wakacje – z reguły podróżuję poza sezonem. W tym roku zaliczyłem już narty w marcu we Włoszech, motocykle w Słowenii oraz festiwal filmowy Dwa Brzegi w Kazimierzu Dolnym. Dosyć skromnie, za to na koniec roku planuję dłuższą podróż do Indii.

Wielu founderów powtarza, że startup to robota 24/7, więc o wakacjach mogą jedynie pomarzyć.

Jeszcze do niedawna rzeczywiście cały wolny czas poświęcałem startupowi, ale zaczęliśmy się mocniej skalować, powiększyliśmy team o wartościowe talenty, więc czuję, że mogę zostawić zespół na trochę dłuższy okres. Stonly ma trzech founderów i dzielimy się odpowiedzialnością. Najgorzej jest zakładać coś samemu, bo wszystko ląduje na twoich barkach, u nas każdy ma inne obowiązki.

Tak było od początku?

Zaczynaliśmy we dwójkę z Alexisem (Alexis Fogel, co-founder i CEO Stonly – red.) – David (David Rostan, co-founder, head of revenue – red.) dołączył trochę później, ale przez wzgląd na to, czym się zajmuje i jak dużą odpowiedzialność na siebie bierze, stał się trzecim founderem. Natomiast rzeczywiście od początku współpracy zależało nam na tym, żeby każdy z nas zajmował się innymi rzeczami. Uzupełniamy się umiejętnościami, jak na razie to się świetnie sprawdza.

Twoja droga do Stonly była dosyć „malownicza”. Pochodzisz z Rzeszowa, studiowałeś w Krakowie, pierwsze zetknięcie z przedsiębiorczością to Warszawa, a Stonly narodziło się w zasadzie w Paryżu. Czy któryś z tych okresów jest dla ciebie szczególnie ważny?

Na pewno o żadnym nie chciałbym zapomnieć, gdyż z każdego wyniosłem jakąś lekcję. Na UJ studiowałem elektroniczne przetwarzanie informacji – z tego kierunku wywodzi się kilku innych znanych founderów, np. większość założycieli Base. Studia były bardzo pożyteczne, ponieważ rozwijały na wielu płaszczyznach. W Stonly zajmuję się głównie designem, UX-em, brandem i organizacją krakowskiego biura. Nauka na uniwersytecie dobrze mnie do tego przygotowała, bo mogłem kodować, uczyć się o marketingu itp.

Studia dobrze przygotowujące do zawodu – to niepopularna opinia.

Uściślę: nie nabyłem wiedzy, która pomogła mi stać się przedsiębiorcą. Po prostu nauczyłem się komunikować z zespołami z różnych działów. Oprócz technicznych zajęć uczyliśmy się również o poetyce czy stylistyce, co przydaje się w rozmowach z inwestorami, wywiadach czy po prostu w pisaniu e-maili. To niezbędne umiejętności.

Co dał ci następny okres? W ramach Startup School w Warszawie rozwijałeś projekt, który ostatecznie upadł.

Startup School to też ciekawe doświadczenie, choć uczestniczyłem w pierwszej edycji wydarzenia, organizowanej nieco chaotycznie. Wówczas pierwszy raz poczułem startupowy vibe, zetknąłem się z całym startupowym ekosystemem. Projekt, o którym wspomnieliście, tak naprawdę nigdy na dobre nie wystartował. To był produkt, można by rzec, balansujący na granicy prawa, bo chcieliśmy stworzyć platformę streamingową z serialami. Wszystko rozbiło się o prawa autorskie, nie znaleźliśmy sposobu, żeby ogarnąć całość w fajny, bezpieczny sposób, z legalnych źródeł. Natomiast – jeszcze raz podkreślę – to był wartościowy okres, bo zetknąłem się z doświadczonymi ludźmi, którzy chętnie dzielili się wiedzą.

Jak więc doszło do tego, że zostałeś przedsiębiorcą? Przed Stonly rozwijałeś naprawdę różne projekty – chciałeś zmieniać świat czy po prostu zarabiać kasę?

Jedno i drugie. Przez długi czas byłem „zwykłym” projektantem, więc w zasadzie nie miałem żadnych praw...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 9/2022 (84)

Więcej możesz przeczytać w 9/2022 (84) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY