Reklama

Uber hamuje ekspansję w Europie. W tle przejęcie Delivery Hero i polski rynek dostaw

Wstrzymanie części ekspansji nie oznacza wycofania się Uber Eats z Europy
Wstrzymanie części ekspansji nie oznacza wycofania się Uber Eats z Europy / fot. generated by AI
Uber wstrzymał większość planowanej ekspansji Uber Eats w Europie, choć jeszcze kilka miesięcy temu zapowiadał wejście na siedem nowych rynków i dodatkowy 1 mld dol. zamówień brutto w ciągu trzech lat. Oficjalnie firma mówi o koncentracji na krajach, w których start już się udał. Nieoficjalnie to element większej gry: Uber nadal chce przejąć Delivery Hero, właściciela m.in. Glovo. Dla Polski oznacza to, że może powstać wielki gracz na rynku dostaw jedzenia.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Uber zatrzymał większość planowanej ekspansji usług dostaw jedzenia w Europie - pisze „Financial Times”. Według dziennika spółka nie zamierza już uruchamiać Uber Eats w pięciu z siedmiu krajów, które były objęte tegorocznym planem ekspansji. Są to Austria, Norwegia i Grecja.

Jeszcze kilka miesięcy temu Uber zapowiadał wejście Uber Eats do Austrii, Danii, Finlandii, Norwegii, Czech, Grecji i Rumunii. Cel był konkretny: dodatkowy 1 mld dol. wartości zamówień brutto w ciągu trzech lat.

Teraz firma zostawia przede wszystkim te rynki, gdzie start uznała za udany. Uber przekazał FT, że decyzja o zatrzymaniu ekspansji zapadła po „ogromnym sukcesie” startów w Finlandii i Danii, a spółka chce skupić się na „kontynuowaniu momentum” na istniejących rynkach.

Oficjalnie: koncentracja. Nieoficjalnie: gra pod regulatorów

Uber od miesięcy krąży wokół Delivery Hero, berlińskiej grupy dostaw jedzenia. W maju Delivery Hero potwierdziło, że otrzymało od Ubera niewiążącą propozycję przejęcia na poziomie 33 euro za akcję. Propozycja została odrzucona. Według FT część akcjonariuszy oczekiwała ceny powyżej 40 euro za akcję.

Delivery Hero to nie jedna aplikacja, ale cała grupa marek. W Europie działa m.in. przez Foodorę, efood i Glovo, które jak wiadomo jest obecnie również w Polsce.

Wstrzymanie ekspansji przez Ubera może więc ograniczać potencjalne problemy regulacyjne. Gdyby Uber równolegle agresywnie wchodził do krajów, w których mocne pozycje mają marki Delivery Hero, ewentualne przejęcie mogłoby wyglądać dla Komisji Europejskiej jeszcze trudniej. Mniej nakładających się rynków to mniejsze ryzyko, że regulator uzna transakcję za ograniczającą konkurencję.

Delivery Hero i Glovo już miały problem z Brukselą

Bruksela ma powody, by szczególnie uważnie patrzeć na branżę dostaw. Komisja Europejska nałożyła na Delivery Hero i Glovo łącznie 329 mln euro kary za praktyki antykonkurencyjne. Sprawa dotyczyła m.in. wymiany poufnych informacji handlowych, uzgodnień dotyczących niewyciągania sobie pracowników oraz podziału rynków. Reuters zwracał uwagę, że był to także pierwszy przypadek, w którym Komisja ukarała porozumienie typu no-poach jako element naruszenia prawa konkurencji.

Oznacza to, że ewentualna transakcja Uber–Delivery Hero nie byłaby oceniana tylko przez pryzmat udziałów rynkowych. Regulatorzy patrzyliby również na historię branży, siłę platform wobec restauracji, pozycję kurierów oraz dane, które aplikacje gromadzą o użytkownikach.

Co to oznacza dla Polski? Nie monopol, ale bardzo mocna koncentracja

Ważny jest też wątek polski. Delivery Hero, jak wspomnieliśmy, jest właścicielem Glovo, jednej z istotnych aplikacji delivery obecnych w Polsce. Gdyby Uber przejął Delivery Hero, kontrolowałby jednocześnie Uber Eats i Glovo. To nie oznaczałoby automatycznie monopolu (są jeszcze Pyszne.pl, Wolt i Bolt Food). Oznaczałoby jednak powstanie jednego z dwóch lub trzech najpotężniejszych graczy w kraju - podmiotu, który miałby bardzo silną pozycję wobec restauracji, kurierów i konsumentów.

To właśnie dlatego Polska mogłaby być jednym z rynków, które regulatorzy analizowaliby szczególnie dokładnie. Komisja Europejska przy takich transakcjach nie patrzy wyłącznie na obraz całej Europy. Znaczenie mają także lokalne rynki, bo konkurencja w delivery jest w dużym stopniu miejska i krajowa.

W praktyce regulator mógłby sprawdzać, czy połączenie Uber Eats i Glovo nie ograniczy realnej konkurencji w konkretnych miastach, nie osłabi pozycji restauracji w negocjacjach prowizyjnych i nie zmniejszy presji cenowej między aplikacjami. Możliwy byłby również scenariusz warunkowej zgody, np. z obowiązkiem sprzedaży części aktywów lub ograniczeniami dotyczącymi integracji marek na wybranych rynkach.

Uber Eats rośnie globalnie, ale Europa to trudna układanka

Zatrzymanie ekspansji nie oznacza, że Uber Eats jest w odwrocie jako biznes. Segment dostaw pozostaje jednym z ważnych filarów Ubera, a spółka globalnie rozwija nie tylko dostawy jedzenia, ale też zakupy spożywcze i retail.

Problem polega na tym, że europejski rynek dostaw jest rozdrobniony, kosztowny i mocno lokalny. W jednych krajach mocne są marki Delivery Hero, w innych Wolt, Deliveroo, Just Eat Takeaway czy lokalni gracze. Każde wejście na nowy rynek oznacza wydatki na promocje, kurierów, restauracje i walkę o rozpoznawalność.

Dlatego Uber może uznawać, że w Europie szybciej kupuje się skalę, niż buduje ją od zera. Przejęcie Delivery Hero byłoby właśnie takim ruchem - kosztownym, ryzykownym regulacyjnie, ale potencjalnie dającym dostęp do wielu rynków i marek jednocześnie.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama