Możemy przeskoczyć Zachód dzięki AI – tak jak zrobiliśmy to z bankowością
W naszym cyklu staramy się uporządkować wiedzę o sztucznej inteligencji w biznesie. Zacznijmy więc od fundamentów, bo pojęcia te wciąż się zacierają. Jaka jest – z perspektywy inwestora – różnica między Agentem AI a modelem językowym, takim jak ChatGPT czy Gemini, z których korzystamy na co dzień?
Przemysław Jurgiel-Żyła: To pytanie, które jeszcze półtora roku temu miało prostą odpowiedź, a dziś stało się pułapką. Pierwotna definicja była klarowna: czaty były interfejsem dla modeli językowych (LLM)służącym do konwersacji, natomiast agenci, a mówiąc precyzyjniej agenty, byli narzędziami, które wykorzystywały te modele poprzez API do podejmowania decyzji i wykonywania konkretnych akcji. Mieliśmy więc podział na „gadające” czaty i „działających” agentów, którzy realizowali złożone procesy, często w sposób autonomiczny.
Dzisiaj ten paradygmat już nie obowiązuje. Granica się zatarła. Każdy z wiodących czatbotów – czy to Gemini od Google’a, Claude od Anthropica czy ChatGPT od OpenAI – zyskał cechy agentowe. Są multimodalne, potrafią widzieć, słyszeć, a co najważniejsze – mają funkcje deep research czy głębokiego rozumowania. One już nie tylko odpowiadają na pytania, one wykonują pracę. Moim odkryciem ostatnich tygodni są „Skills” w modelu Claude, które pozwalają użytkownikowi samodzielnie konstruować zestawy promptów wykonujących się półautomatycznie. To sprawia, że agenci są już wszędzie, nawet w prostym oknie czatu.
To stawia firmy tworzące oprogramowanie agentowe w trudnej sytuacji. Skoro giganci dają to w standardzie, gdzie jest miejsce dla mniejszych graczy?
Dlatego definicja ewoluuje. Dziś firmy budujące agentów AI uciekają do przodu. Nie wystarczy już połączyć się z API dowolnego LMM-a. Prawdziwa wartość leży w budowaniu własnego one source of truth – unikalnego/scentralizowanego źródła danych i informacji, którego nikt inny nie ma. Taki agent realizuje funkcje niemożliwe do wykonania dla ogólnego modelu.
Wchodzimy tu w kolejne kręgi wtajemniczenia: mamy agentów uniwersalnych, którzy integrują różne systemy, mamy marketplace’y agentów budowane przez Big Techy, a nawet firmy takie jak ElevenLabs, kojarzone dotąd z syntezą głosu, które wypuszczają własne platformy agentowe do obsługi logiki biznesowej poprzez audio. Dlatego mówię, że pytanie o definicję to mina – to płynne przejście, a rynek zmienia się z tygodnia na tydzień.
Jako fundusz inwestycyjny dysponujecie kapitałem rzędu kilkudziesięciu milionów euro. Czego szukasz w spółkach, które przychodzą do ciebie po pieniądze? Czy hasło „mamy agenta AI” w pitch decku wciąż otwiera drzwi?
W naszym pierwszym funduszu (2020–2023) mówiliśmy wprost: inwestujemy w AI. W drugim funduszu, uruchomionym w 2025 r., AI jest już tylko jednym z wielu argumentów, bo dziś niemal każdy „robi AI”. Jako fundusz generalistyczny...
Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl
Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?
- Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
- Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
- Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
- Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska
Więcej możesz przeczytać w 2/2026 (125) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.