Reklama

Let’s talk about lex. Nie daj się zrobić, czyli jak podpisać umowę inwestycyjną

Let’s talk about lex. Nie daj się zrobić, czyli jak podpisać umowę inwestycyjną
Negocjowanie umowy inwestycyjnej wymaga nie tylko zrozumienia potrzeb i możliwości własnej spółki, ale też mechanizmów rządzących rynkiem. To niełatwe zadanie, dlatego z pomocą przychodzi wam kolejny odcinek cyklu „My Company Polska”.
Reklama

W zdecydowanej większości przypadków founderzy nie za bardzo nawet wiedzą, jak podejść do kwestii inwestycyjnych. W internecie jest dostępna masa materiałów na ten temat, co powoduje, że część startupowców nabiera często mylnego przekonania, że będą potrafili sobie z procesem inwestycyjnym sami poradzić, a zaangażowanie prawnika to zbędny koszt – mówi Maciej Pelc, radca prawny w Kancelarii Bartosz Wsół Rozwiązania Prawne oraz w Funduszu VC – IGS Investment. I dodaje: – Na taką nieuzasadnioną pewność siebie founderów – że poradzą sobie sami – czasami mają też wpływ inwestorzy, którzy wykorzystują w negocjacjach magiczne zaklęcia w stylu „to jest rynkowy standard”, „to jest standardowa umowa”. Założyciel startupu, dla którego jest to pierwsza transakcja, w zasadzie nie ma żadnego kontrargumentu, gdyż tych „standardów rynkowych” po prostu nie zna.

Paulina Kimla-Kaczorowska, radczyni prawna, założycielka kancelarii KIMLA LAW

– Founderzy nie wiedzą, jak negocjować umowy inwestycyjne i to jest całkowicie normalne. Na etapie pre-seed/seed founder powinien przede wszystkim budować biznes: produkt, sprzedaż, zespół, relacje z inwestorem. Negocjowanie dokumentacji inwestycyjnej nie jest w głównym zestawie kompetencji foundera, od którego trudno oczekiwać znajomości standardów rynkowych i umiejętności identyfikacji ryzyk prawnych – uzupełnia Jędrzej Szymczyk, Partner w kancelarii LLW Lewczuk Łyszczarek Szymczyk – Oczywiście każdy founder, nie znając „standardu rynkowego”, nie jest w stanie ocenić, na ile proponowane rozwiązania lub ich zmodyfikowane wersje są dla niego akceptowalne. Jest to bardzo ważny element procesu inwestycyjnego, aby strony danej transakcji świadomie przystępowały do decyzji o zawarciu umowy, rozumiejąc swoje prawa i obowiązki, które będą z niej wynikać. Samodzielne zrozumienie zależności między różnymi mechanizmami współwystępującymi w ramach umowy może jednak nie być nieoczywiste nawet dla osób skutecznie negocjujących inne typy umów – podsumowuje Paulina Kimla-Kaczorowska, radczyni prawna, założycielka kancelarii KIMLA LAW.

Bez wzorów

Umowa inwestycyjna nie ma jednego, określonego wzoru, którym posługują się fundusze inwestycyjne czy też inni inwestorzy, jak np. wzory w USA oparte na wzorach udostępnianych przez NVCA (National Venture Capital Association). Jej zakres w dużej mierze zależy m.in. od etapu rozwoju spółki, struktury inwestycji i profilu inwestora (np. czy jest to inwestor ze wsparciem publicznych środków, czy zarządza w pełni prywatnym kapitałem). – Warto pamiętać, że w umowie inwestycyjnej nie chodzi o to, aby zawierała „wszystko”, tylko żeby zawierała to, co jest adekwatne do danego etapu i realnie potrzebne. Dobra umowa inwestycyjna nie polega na maksymalizacji zabezpieczeń jednej strony, lecz na takim ułożeniu relacji, które pozwala spółce się rozwijać i jednocześnie odpowiednio chroni interesy wszystkich...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 2/2026 (125)

Więcej możesz przeczytać w 2/2026 (125) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama