Reklama

Wielu Polaków robi to na działce. Grzywna może wynieść nawet 5 tys. zł

ognisko straż miejska
Spalanie gałęzi i innych odpadów zielonych na działce w wielu gminach jest zabronione i może skończyć się mandatem. / Fot. Shutterstock
Po wiosennym lub jesiennym przycinaniu drzew i krzewów wielu właścicieli ogrodów zostaje z problemem sterty gałęzi i liści. Część osób wciąż decyduje się na ich spalanie na działce, nie zdając sobie sprawy, że może to być traktowane jako spalanie odpadów. W 2026 r. przepisy są w tej sprawie dość jednoznaczne – za palenie gałęzi można dostać mandat, a w skrajnych przypadkach zapłacić nawet kilka tysięcy złotych.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Pozostałości roślinne z ogrodu – takie jak gałęzie, liście, igliwie czy skoszona trawa – są w świetle prawa bioodpadami. Oznacza to, że powinny trafiać do systemu selektywnej zbiórki odpadów komunalnych.

W praktyce w większości gmin w Polsce spalanie gałęzi i innych odpadów zielonych na własnej działce jest zabronione, ponieważ odpady te są objęte systemem odbioru bioodpadów. Właściciele posesji powinni więc:

  • oddać je w ramach gminnego odbioru bioodpadów,

  • przekazać do PSZOK, czyli Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych,

  • lub – jeśli mają taką możliwość – wykorzystać je do kompostowania.

W wielu samorządach odpady zielone są odbierane sezonowo bezpośrednio spod posesji, szczególnie w okresach intensywnych prac ogrodowych.

Dodatkowe ograniczenia obowiązują także na terenach Rodzinnych Ogródków Działkowych (ROD). Regulaminy tych ogrodów najczęściej wprost zabraniają spalania resztek roślinnych na działkach.

Dlaczego spalanie gałęzi może być problemem?

Paleniu resztek roślinnych towarzyszy zwykle intensywny dym oraz charakterystyczny zapach. Dla sąsiadów może to oznaczać poważną uciążliwość.

Zgodnie z przepisami prawa cywilnego właściciele nieruchomości mogą bronić się przed tzw. immisjami, czyli negatywnymi skutkami działań z sąsiedniej działki – np. dymem, sadzą czy zapachem. W takich przypadkach możliwe jest zgłoszenie sprawy straży miejskiej lub policji.

Problem pojawia się także wtedy, gdy dym ogranicza widoczność na drodze lub stwarza zagrożenie dla kierowców.

Jaka kara za palenie gałęzi na działce?

Kontrole w takich sytuacjach najczęściej prowadzą straż miejska lub policja. W przypadku stwierdzenia spalania bioodpadów funkcjonariusze mogą nałożyć mandat.

Kary mogą być dotkliwe:

  • mandat do 500 zł,

  • grzywna nawet do 5000 zł, jeśli sprawa trafi do sądu.

Wyższe kary pojawiają się przede wszystkim wtedy, gdy spalanie powoduje duże zadymienie, stwarza zagrożenie pożarowe albo jest powtarzane mimo wcześniejszych interwencji.

Najwięcej zgłoszeń pojawia się w okresie wiosennym i jesiennym, gdy właściciele ogrodów intensywnie przycinają drzewa i krzewy, a na działkach pojawiają się duże ilości gałęzi i liści.

Czy ognisko na własnej działce jest legalne?

Nie każde ognisko na prywatnej posesji jest zakazane. Ognisko rekreacyjne można rozpalić, o ile nie dochodzi do spalania odpadów.

Do ogniska można używać:

  • drewna opałowego,

  • kawałków czystego, nieimpregnowanego drewna.

Nie wolno natomiast spalać:

  • lakierowanego lub impregnowanego drewna,

  • płyt meblowych i materiałów budowlanych,

  • odpadów ogrodowych traktowanych jako bioodpady.

Należy również zachować odpowiednią odległość od zabudowań, materiałów łatwopalnych i terenów leśnych, zgodnie z przepisami przeciwpożarowymi.

Warto też pamiętać, że niektóre gminy wprowadzają dodatkowe ograniczenia dotyczące ognisk, dlatego przed ich rozpaleniem dobrze jest sprawdzić lokalne regulacje.

Polacy masowo zapominają o tym przed wyjazdem za granicę. Mandat murowany

Polacy masowo zapominają o tym przed wyjazdem za granicę. Mandat murowany

Wyjazd na narty do Czech, Austrii czy na Słowację to dla wielu Polaków zimowy standard. Zanim jednak ruszymy w trasę, warto pamiętać nie tylko o ubezpieczeniu i sprawnym aucie, ale także o obowiązkowym wyposażeniu samochodu. Jego brak może skończyć się wysokim mandatem, a konwencja wiedeńska nie zawsze ochroni kierowcę przed karą.

Kierowcy o tym nie wiedzą. Mandat to nawet 3 tys. zł

Kierowcy o tym nie wiedzą. Mandat to nawet 3 tys. zł

Zima to czas, gdy kierowcy muszą zachować szczególną ostrożność. Nie tylko na śliskich drogach, ale także wobec przepisów. Jazda z nieoczyszczonymi szybami, odśnieżanie auta przy włączonym silniku czy ograniczona widoczność mogą skończyć się wysokim mandatem, a nawet kompletem punktów karnych. Sprawdzamy, za co grożą kary i jak ich uniknąć.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama