Ewoluujemy w kierunku gospodarki trzeciego świata. Stefan Kawalec i Ekonomia Jutra [WYWIAD]

Stefan Kawalec
Stefan Kawalec, fot. Forum
Nie twierdzę, że po pandemii czeka nas koniec globalizacji. Czeka nas globalizacja z ograniczonym zaufaniem – mówi Stefan Kawalec, ekonomista, były wiceminister finansów, prezes Capital Strategy.

Wielu komentatorów twierdzi, że po pandemii idea udziału państwa w gospodarce przeżywa swój renesans. Zgadza się pan z tym?

Po wybuchu pandemii rządy i banki centralne podjęły kroki na olbrzymią skalą, aby nie dopuścić do długotrwałego załamania gospodarki i dramatycznego wzrostu bezrobocia. Przyniosło to skutek, lecz nie wiadomo jeszcze, jak świat sobie poradzi z kosztami tych działań w postaci znacznego wzrostu długu publicznego i ryzyka inflacji. Po pandemii państwa, a także organizacje takie jak Unia Europejska będą musiały stawiać czoło także innym wielkim wyzwaniom. Nic nie wskazuje na to, by rola państwa jako regulatora rynku, inicjatora projektów infrastrukturalnych, realizatora polityki podatkowej i polityki społecznej, a także menedżera polityki makroekonomicznej miała się zmniejszyć. 

Na Zachodzie nie widzę jednak tendencji do upaństwawiania gospodarki, czyli zastępowania firm prywatnych firmami państwowymi. Natomiast takie refleksje słychać czasem w Polsce. Premier Mateusz Morawiecki przy różnych okazjach przekonuje, że tylko państwowa własność gwarantuje bezpieczeństwo i realizację interesu publicznego. Na przykład na początku pandemii twierdził, że tylko dzięki temu, że ostała się nam państwowa firma farmaceutyczna Polfa Tarchomin będziemy mogli produkować w Polsce płyn dezynfekujący. Tymczasem skuteczne szczepionki przeciw koronawirusowi, z których my również korzystamy, w rekordowym czasie stworzyły i wyprodukowały w miliardach dawek prywatne firmy farmaceutyczne w Europie i USA, przy silnym zaangażowaniu funduszy państwowych. Uważa się to za wielki sukces. 

Pandemia zostawia nas też z wielkim długiem publicznym. 

Z którym zarówno w Europie, jak i w USA nie bardzo wiadomo, co zrobić.

Zwolennicy nowoczesnej teorii monetarnej mówią, że nic. Państwo może pożyczać pieniądze do woli. Zwłaszcza że teraz dług jest tani.

Rzeczywiście twierdzą, że korzystając z niskich stóp procentowych państwo może dziś bez obaw zwiększać zadłużenie. Lecz jest to pogląd bałamutny. Państwo w praktyce pożycza pieniądze na bardzo wiele lat. Gdy wyemitowane obligacje zapadają, dług nie znika, gdyż aby spłacić jedne obligacje, emituje się kolejne. A przecież nie wiemy, jakie będą stopy procentowe w przyszłości. Jeśli zgromadzimy bardzo duży dług, a stopy procentowe w przyszłości znacznie wzrosną, to staniemy się niewypłacalni. Tymczasem państwo, które staje się niewypłacalne, traci suwerenność gospodarczą. Warto o tym pamiętać.

Polską bolączką jest niski poziom inwestycji prywatnych. Czy Polski Ład jest dobrą odpowiedzią na to wyzwanie?

Polski Ład przewiduje pewne rozszerzenie stosowania „estońskiego CIT-u”, czyli rozwiązania, w którym nie płaci się podatku CIT dopóki zysk pozostaje w firmie. Takie rozwiązanie powinno zachęcać do inwestycji, lecz nawet z zapowiadanymi zmianami pozostanie dopuszczone tylko w ograniczonym zakresie i obarczone rozmaitymi warunkami. Nie wygląda na to, by propozycje Polskiego Ładu usuwały kluczową przyczynę niskiego poziomu inwestycji polskich firm. Przypomnijmy, że podwyższenie poziomu inwestycji było jednym z celów ogłoszonej w 2016 r. Strategii Odpowiedzialnego Rozwoju. Niestety, od tego czasu poziom inwestycji, zamiast wzrosnąć, jeszcze się obniżył.

Co jest przyczyną tej sytuacji?

Spośród krajów rozwiniętych gospodarczo analizowanych w raportach World Economic Forum Polska jest wyjątkiem przez to, że w ostatniej dekadzie skomplikowanie systemu podatkowego systematycznie wymieniane jest jako główna przeszkoda w prowadzeniu działalności gospodarczej nad Wisłą. Podkreślmy, że nie chodzi tu o samą wysokość stawek podatkowych, lecz o skomplikowanie i niejednoznaczność przepisów. Do tego dochodzi arbitralność działań służb skarbowych wobec biznesu.

To znaczy?

Władze podatkowe podejmują niejednokrotnie sprzeczne z prawem decyzje wobec podatników. Szczególnie dotkliwe są wsteczne zmiany przepisów lub ich interpretacji po to, by uzupełnić wpływy podatkowe. 

Od jakiegoś czasu podatnik może jednak wystąpić o wydanie wiążącej interpretacji prawa podatkowego. 

Z tą instytucją wiązano duże nadzieje. Niestety powtarza się praktyka nierespektowania przez władze podatkowe tych interpretacji pod różnymi pretekstami. 

Dowodem bezprawności decyzji fiskusa wobec przedsiębiorców są wyroki sądów, które niejednokrotnie uznawały działania organów podatkowych za niezgodne z prawem. Tymczasem…

… PiS próbuje przejąć sądy. Myśli pan, że to też ma wpływ na niskie inwestycje?

...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 9/2021 (72)

Więcej możesz przeczytać w 9/2021 (72) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY