Private label

A konkretnie „Zwycięstwo 45-47” (co nawiązuje do kolejnych prezydenckich kadencji) w cenie 249 dol. Chodzi o perfumy, których flakonik jest zwieńczony wspaniałą złotą statuetką Donalda Trumpa. Ich wyszukany bukiet jest mieszaniną „Wygrywania, Siły i Sukcesu”, co po angielsku brzmi jeszcze lepiej, potężniej i wspanialej: „Winning, Strength, and Success”.
Prezydent Donald Trump – jak przystało na wielkiego i kreatywnego biznesmena – potrafi monetaryzować swoją wielką władzę, sprzedając wszystko, co tylko jest możliwe: buty sportowe, ozdobną Biblię, gitary, złote zegarki, przeróżne gadżety, ostentacyjną biżuterię, a także zapachy pod własną marką.
Ale nie ma się z czego śmiać, wzdragać i oburzać. Pomysł produkowania osobistych perfum jest może nieco ryzykownym przedsięwzięciem – z punktu widzenia ekonomicznego – ale na pewno świetnym narzędziem budowania wyrazistego wizerunku każdego biznesmena. Zwłaszcza że na polskim rynku funkcjonuje firma (A.P) zajmująca się właśnie taką działalnością. Zachęca do skorzystania ze swoich usług w taki oto sposób: „Pomagamy tworzyć innym firmom i markom produkty perfumeryjne – między innymi perfumy, wody perfumowane, wody toaletowe i po goleniu, mgiełki zapachowe. Czyli wspieramy Klientów przy produkcji marek własnych (private label)”. Cóż jest w ofercie? Wybór butelki, jej zdobienie i malowanie, wskazanie nasadki oraz elementów dodatkowych, no i to co najważniejsze – „zaperfumowanie”. A potem pakowanie, foliowanie i wysyłka. Można też skorzystać z „usługi copywriterskiej”. Zamówione opisy mogą być „krótsze jak i dłuższe, techniczne lub »poetyckie«. Opisy, które dostarczamy, mogą być używane w komunikacji marketingowej, umieszczane na stronie internetowej, w katalogach, a nawet na opakowaniu perfum”. Wow! Jak podaje firma minimalne zlecenie musi opiewać na 1 tys. flakoników, tyle trzeba zamówić, żeby ich biznesplan się spiął.No więc, proszę. Polski biznesmen ma już nie tylko dobrze skrojony garnitur, wytworny jedwabny krawat, elegancką wizytówkę, wymyślne logo, ale też własny zapach firmowy! W 100-lecie urodzin pisarza Edmunda Niziurskiego warto wspomnieć jego „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”. Na kartach powieści pojawili się złoczyńcy, których łatwo było można rozpoznać po charakterystycznym zapachu, który po sobie zostawiali. Wieńczysław Nieszczególny zażywał walerianę, bo miał skołatane nerwy, Albert Flasz był alkoholikiem i gustował w śliwowicy, a za Teofilem Bosmanem ciągnął się odór benzyny, bo stale czyścił nią swoje skórzane rękawiczki. Nie ulega wątpliwości, że własnymi perfumami można się w kółko spryskiwać, budując swoją rozpoznawalność i roztaczając wokół aurę pewności siebie, innowacyjności, a nawet drobiazgowej znajomości przepisów podatkowych.
Jak jednak należy pachnieć? W zależności od branży określone nuty zapewne będą charakterystyczne. Dominującym, jak w przypadku Teofila Bosmana, dla wszystkich biznesmenów z branży samochodowej,...
Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl
Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?
- Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
- Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
- Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
- Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska
Więcej możesz przeczytać w 9/2025 (120) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.