Język, który zaprasza

Pamiętajmy, że żadna (nawet ważna) pojedyncza cecha nie definiuje osoby.
Pamiętajmy, że żadna (nawet ważna) pojedyncza cecha nie definiuje osoby. / fot. Shutterstock
Język inkluzywny to język gościnny. Czyli taki, który nie tylko nikogo nie wyklucza, ale też każdego zaprasza do dobrego spotkania. Jak mówić, by nie dyskryminować? Poznajmy najważniejsze zasady włączającej komunikacji.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 9/2025 (120)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Zasady ogólne

Przymiotnik zamiast rzeczownika

Przede wszystkim pamiętajmy, że żadna (nawet ważna) pojedyncza cecha nie definiuje osoby. Mówienie o kimś „dryblas”, „rudzielec” czy „cukrzyk” nie stanowi z definicji obelgi, ale z całą pewnością jest mocno nieeleganckie. Gdy zaś określenie rzeczownikowe dotyczy cechy, która może być powodem dyskryminacji, staje się to niegrzeczne lub wręcz dyskryminujące. Na szczęście rozumiemy to coraz lepiej. Jeszcze kilkanaście lat temu słowo „Murzyn” uchodziło za neutralne, dziś jest obraźliwe.

Gdy zatem chcemy się odnieść do czyjejś cechy, lepiej użyć określenia przymiotnikowego niż rzeczownika. Wskazuje ono bowiem, że widzimy daną osobę w całości, a nie tylko przez pryzmat jednego przymiotu.

Gościnność

Ważną zasadą inkluzywnej komunikacji jest gościnność. Gdy ktoś przychodzi do nas na kolację, nie poczęstujemy go nawet najlepszą pieczenią, jeśli wiemy, że jest wegetarianinem. Analogicznie – zwracając się do kogoś, powinniśmy na pierwszym miejscu stawiać preferencje adresata. Jeśli jakaś kobieta nie lubi feminatywów, to zwracając się do niej, nie nazywajmy jej „prezeską”, nawet jeśli sami bardzo lubimy tę formę.

W SKRÓCIE

Mów: osoba homoseksualna, osoba z niepełnosprawnością, osoba z doświadczeniem migracji

Nie mów: homoseksualista, inwalida, Murzyn

Osoby z doświadczeniem choroby lub niepełnosprawności

Nie powinniśmy patrzeć na chorych przez pryzmat choroby. Nie należy zatem nazywać osób doświadczających anoreksji czy schizofrenii „anorektykami” czy „schizofrenikami”. Pamiętajmy też, by nie wychodzić z inicjatywą dopytywania o czyjąś niepełnosprawność. Nie postrzegajmy innych przez pryzmat trudności i ograniczeń!

Określenia takie jak „kaleka” czy „inwalida” w sposób oczywisty są obraźliwe. Ale także wyrażenie „osoba niepełnosprawna” przez wielu uznawane jest za zbyt etykietujące. Obecnie mówi się najczęściej „osoba z niepełnosprawnością”, choć zdarza się, że sami zainteresowani używają tego pierwszego określenia. Rzecz jasna należy to uszanować.

Wiele osób używa słowa „głuchoniemy”, uważając, że określenie „głuchy” jest obraźliwe. W rzeczywistości jest dokładnie na odwrót. Sami głusi nie tylko używają tego słowa, ale też niekiedy piszą je z wielkiej litery – przez analogię do słów takich jak Polak czy Ślązak. Zapis taki stosowany jest wówczas, gdy traktujemy Głuchych jako grupę kulturową, posługująca się własnym językiem i mającą charakterystyczne dla siebie zwyczaje. Dla nich bycie Głuchym nie jest niepełnosprawnością, lecz elementem tożsamości. Zwykle unikają też oni określenia „niesłyszący”. Choć nie jest ono obraźliwe, to Głusi go nie lubią, wolą bowiem, by definiowało ich to, kim są, a nie to, kim nie są. W końcu nikt z nas nie chciałby, żeby mówiono o nim np. „Nie-Niemiec” zamiast Polak!

Warto wspomnieć o jeszcze jednym złym nawyku. Często do dorosłych osób z niepełnosprawnością (zwłaszcza intelektualną) wiele osób zwraca się na ty, zdrobniale lub jak do dziecka. To infantylizujące i naruszające godność!

Etykieta językowa dotyczy też osób, które doświadczyły jakiejś formy choroby psychicznej. Według statystyk przynajmniej raz w życiu spotkało to co czwartą osobę. W dodatku zdrowie psychiczne często obejmuje pewnego rodzaju spektrum. Świat nie dzieli się zatem na osoby zdrowe i chore psychicznie – tak jak się nie dzieli na zdrowe i chore fizycznie. Dlatego – zamiast o „chorych psychicznie” – lepiej jest mówić o osobach w kryzysie zdrowia psychicznego.

W SKRÓCIE

Mów: osoba z niepełnosprawnością, głuchy/Głuchy, osoba z doświadczeniem choroby, osoba korzystająca z wózka, osoba niskorosła, osoba w kryzysie zdrowia psychicznego

Nie mów: kaleka, inwalida, sprawny inaczej, upośledzony, osoba przykuta do wózka, osoba cierpiąca na chorobę… głuchoniemy, niesłyszący, karzeł, chory psychicznie

Osoby LGBT+

Istnieje pewna etykieta językowa, którą przyjęły osoby LGBT+ i ich sojusznicy. Warto ją poznać!

Dziś już raczej nie używamy słów takich jak „homoseksualizm”, „biseksualizm” czy „transseksualizm”. Choć nie są one obraźliwe, to uchodzą za przestarzałe. Choćby dlatego, że się kojarzą z chorobą i medykalizacją (por. alkoholizm, reumatyzm, artretyzm), patologią (wandalizm, rasizm) albo ideologią (liberalizm, marksizm). Zdecydowanie lepiej mówić o homoseksualności czy biseksualności.

Uwaga: słowo „transseksualność” jest mocno przestarzałe. Powstało w czasach skrajnej medykalizacji niezgodności płciowej i wielu osobom trans kojarzą się z poniżającymi procedurami diagnostycznymi. Dlatego dziś się mówi o transpłciowości.

W kontekście orientacji seksualnej nie powinno się też mówić o tendencjach czy skłonnościach. Określenia te sugerują, że homoseksualność czy biseksualność nie są trwałym elementem tożsamości, lecz kwestią wyboru, fanaberii czy kaprysu.

Niewłaściwe jest mówienie o związkach czy parach homoseksualnych. Po pierwsze, nigdy nie wiemy, czy w związku dwóch mężczyzn lub dwóch kobiet obie osoby są homoseksualne (mogą być na przykład biseksualne). Po drugie, angielskojęzyczne określenie same-sex couple nie wiąże się z seksem, lecz z płcią (ang. sex to płeć). W języku polskim brzmi to inaczej. Tymczasem pamiętajmy, że określenia „związek” i „małżeństwo” wiążą się nie tylko z pożyciem erotycznym, ale przede wszystkim z uczuciami, wspólnym dzieleniem trudów i radości życia, relacją romantyczną.

Przyjmuje się, że w określeniu płci decydujące znaczenie ma tożsamość płciowa. Tak więc osoba, która się czuje mężczyzną – jest mężczyzną, a kobieta, która się czuję kobietą – po prostu jest kobietą. Dla określenia płci nadanej przy urodzeniu można użyć określenia „płeć metrykalna” lub „przypisana”. Z tego samego powodu niewłaściwe jest mówienie o „zmianie płci”. Poprawne formy to tranzycja, korekta lub uzgodnienie płci. W tej chwili za co najmniej nieeleganckie uważa się oznaczanie kierunku tranzycji skrótami: M/K (dla transkobiet, którym po urodzeniu przypisano płeć męską) lub K/M (dla transmężczyzn, którym przypisano płeć żeńską).

Nigdy nie należy używać tzw. deadname’u (nekronimu), czyli „martwego imienia” nadanego po urodzeniu i właściwego płci przypisanej przy narodzinach, ale nie tożsamości osoby. Dla większości osób transpłciowych używanie deadname’u (a czasem też starej formy nazwiska) wiąże się z dużym dyskomfortem, a nawet traumą. Często podejmują one decyzję, by nie ujawniać, jakiego imienia używały kiedyś. Należy to uszanować!

Coraz bardziej ostatnio widoczne w społeczeństwie są osoby niebinarne. Czasami możemy mieć wątpliwości, w jaki sposób się do nich zwracać. Generalnie istnieją trzy „złote zasady” zwracania się do osób niecispłciowych. Są one niezwykle proste.

1. Jak się zwracać do osób niecispłciowych? Tak, jak sobie tego życzą.

2. Skąd wiedzieć, jak się zwracać do osób niecispłciowych? Najlepiej po prostu je o to zapytać.

3. Co zrobić, gdy omyłkowo użyjemy niewłaściwej formy? Po prostu przeprosić. Osoby transpłciowe i niebinarne na ogół rozróżniają świadome użycie niewłaściwego zwrotu od pomyłki.

W SKRÓCIE

Mów: orientacja seksualna lub romantyczna, homoseksualność, biseksualność, transpłciowość, gej, lesbijka, związek jednopłciowy, małżeństwo jednopłciowe, relacja jednopłciowa, związek osób tej samej płci, korekta płci, uzgodnienie płci, tranzycja, transkobieta, transmężczyzna.

Nie mów: tendencje homoseksualne, skłonności, inklinacje, preferencje seksualne, homoseksualizm, biseksualizm, transseksualizm, związek homoseksualny, małżeństwo homoseksualne, homozwiązek, homorodzina, homomałżeństwo, zmiana płci, była kobieta/były mężczyzna, urodził/urodziła się w niewłaściwym ciele

Mniejszości narodowe i etniczne

Słowo „Murzyn”, które w starszych słownikach figuruje jako nieobraźliwe, dziś już uchodzi za nacechowane negatywnie. Pochodzi ono od łacińskiego słowa maurus, co oznacza „czarny”, ale w staropolskim „murzyć” oznaczało „brudzić”. (Do dziś zresztą w niektórych regionach mówi się, że ktoś się umurzał w znaczeniu „umorusał”). Właściwym określeniem jest „osoba czarna”. Uwaga: ponieważ w języku nie funkcjonuje słowo „białoskóry”, tylko „biały”, analogicznie nie mówimy „czarnoskóry”.

Także słowo „Cygan”, ze względu na negatywne nacechowanie w polszczyźnie (niektórzy, niestety, wciąż używają tego określenia jako synonimu oszusta czy złodzieja), zastępowane jest dziś przez słowo „Rom”.

W mediach ciągle słyszymy o kryzysie uchodźczym lub migracyjnym. Jednak słowo „kryzys” kojarzy się często z katastrofą lub kataklizmem. Jeśli już chcemy użyć tego słowa, to trzeba by raczej mówić o kryzysie polityki migracyjnej. Problemem nie są bowiem ludzie w potrzebie, lecz brak spójnej polityki migracyjnej.

Ukryty negatywny przekaz mają też określenia kojarzące się z katastrofami naturalnymi: fala uchodźców, zalew czy napływ emigrantów. Przestarzałe jest też mówienie o krajach Trzeciego Świata. Pojęcie to wiąże się bowiem ze swoistym podziałem państw na „lepszy i gorszy sort”. Analogicznie kraje o wysokim wskaźniku rozwoju gospodarczego nazywamy państwami globalnego Południa.

Określenia „globalne Południe” i „globalna Północ” nie są stygmatyzujące, ale również budzą kontrowersje. Można ich używać, ale nie warto nadużywać. Gdy to możliwe, starajmy się używać nazw konkretnych krajów, nie wrzucając do jednego worka różnych społeczeństw tylko na podstawie ich bogactwa.

Zamiast określenia „uchodźca” warto się posługiwać określeniem „osoba z doświadczeniem uchodźczym”. Przymusowa migracja nie jest bowiem czymś, co definiuje człowieka. W żadnym wypadku nie powinno się natomiast mówić o nielegalnych uchodźcach czy migrantach. Pamiętajmy: żaden człowiek nie jest nielegalny!

Przez szacunek do rdzennych mieszkańców Ameryk, a także obszarów arktycznych oraz subarktycznych, odchodzimy dzisiaj od określeń „Indianie” i „Eskimosi”. Starsi użytkownicy języka często protestują, bo pamiętają czasy, gdy słowa te nie tylko nie uchodziły za niestosowne, ale wręcz wywoływały bardzo pozytywne emocje – chociażby dzięki literaturze przygodowej. Są to jednak nazwy narzucone kolonialnie, w dodatku nieoddające zróżnicowania tych społeczności. Dlatego zdecydowanie lepiej mówić o rdzennych mieszkańcach lub rdzennej ludności (najlepiej używać nazw konkretnych grup etnicznych).

W SKRÓCIE

Mów: Czarny (ale tylko, gdy kontekst to uzasadnia), Rom, Inuita, ludność rdzenna, globalna Północ, doświadczenie uchodźcze

Nie mów: Murzyn, Cygan, Eskimos, Indianie, kraje Trzeciego Świata, kraje rozwijające się, kryzys uchodźczy, nielegalni uchodźcy, fala uchodźców

Osoby w różnym wieku

Napięcie między różnymi generacjami to coś, co towarzyszy ludzkości od zawsze. W pracy również. Dzięki odpowiedniemu językowi można je jednak łagodzić.

Nie należy zakładać, że starsi w naturalny sposób mogą mówić do młodszych na ty, podczas gdy młodsi są zobowiązani do zwracania się do starszych per „pan” lub „pani”. Właściwa jest tu symetria, a inne rozwiązania powinny być zawsze uzgodnione między stronami komunikacji.

W kontekście starzenia się społeczeństwa często używa się określenia „silver tsunami”. Niekiedy uchodzi wręcz ono za błyskotliwe i dowcipne. W rzeczywistości jest niestosowne – tsunami jest zjawiskiem nagłym, niepożądanym i groźnym. Tymczasem zmiany demograficzne to m.in. efekt zwiększenia długości życia. Uwaga: samo słowo „silvers”, bardzo lubiane przez branżę reklamową, bywa odbierane przez osoby dojrzałe z dużym dystansem.

W pracy należy unikać określeń protekcjonalnych, typu: „Ja w twoim wieku…” albo „Za moich czasów…”. Mają one charakter deprecjonujący i budzą naturalny sprzeciw.

Z kolei młodzi często „odwdzięczają się” starszym pseudokomplementami zaczynającymi się od słów: „jak na swój wiek” (np. dobrze wyglądasz). W rzeczywistości to klasyczny przejaw mikroagresji.

Zdecydowanie nadużywa się też słowa „senior”/„seniorka”. Pierwotnie miało być ono bardziej przyjazne niż określenie „osoba starsza”, ale wywołuje sporo zamieszania. Trzeba więc z nim uważać, bo wiele osób dojrzałych się z nim nie utożsamia.

W żadnym wypadku do niespokrewnionych osób starszych nie należy mówić „babciu” czy „dziadku”. To protekcjonalne.

Osobnym zagadnieniem jest tzw. elderspeak, zwany po polsku „dziadurzeniem” lub „gerontomową”. To specyficzny styl komunikacji, w którym młodsze osoby mówią do starszych jak do dzieci. Obejmuje on zdrobnienia („śniadanko”, „pieniążki”), infantylne słownictwo, wolniejsze tempo mówienia, poufałość („kochanie), a także formy „my” zamiast „ty” („teraz weźmiemy lekarstwa”). Często dochodzi do tego absurdalne i nadmierne chwalenie za proste czynności. Choć osoby dziadurzące mają zwykle dobre intencje, ich postawa jest odbierana jako obraźliwa i szkodliwa.

W SKRÓCIE

Mów: osoba starsza, osoba dojrzała, osoba niedoświadczona, początkująca

Nie mów: „Ja w twoim wieku…”, „Za moich czasów”, „Jak na twój wiek”, silver tsunami

Kobiety i mężczyźni

W języku polskim dużą rolę odgrywają rodzaje gramatyczne. Warto korzystać z nich tak, by unikać dyskryminacji ze względu na płeć.

Wbrew sugestiom przeciwników językowej inkluzji feminatywy nie są w polszczyźnie „potworkiem językowym” ani „ideologicznym wykwitem”. Już w listopadzie 2019 r. Rada Języka Polskiego przy Prezydium PAN pozytywnie wypowiedziała się na temat używania żeńskich form nazw zawodów i tytułów. „Rada uznaje, że w polszczyźnie potrzebna jest większa, możliwie pełna symetria nazw osobowych męskich i żeńskich w zasobie słownictwa” – napisali eksperci. Rada życzliwie wypowiedziała się także o konstrukcjach typu „Polki i Polacy” czy „zrobiliście i zrobiłyście”.

Z myślą o osobach niebinarnych coraz częściej rezygnuje się dziś z konstrukcji typu „płeć przeciwna” lub „obie płcie” na rzecz sformułowań „inna płeć” i „różne płcie”.

Mikroagresją jest zwracanie się do kobiet po imieniu lub zdrobnieniem imienia, a do mężczyzn, zaznaczając stanowisko lub tytuł naukowy. Podobnym nietaktem i mikrounieważnieniem jest zwracanie się tylko do mężczyzn w obecności kobiety (np. mechanik w obecności właścicielki samochodu zwraca się do towarzyszącego jej mężczyzny).

W SKRÓCIE

Mów: „Polki i Polacy” czy „zrobiliście i zrobiłyście”, „inna płeć” i „różne płcie”

Nie mów: „płeć przeciwna”, „obie płcie”

---------------------------

Okiem ekspertki

Patrycja Niedźwiedź

Senior Specialist in Recruitment and Employer Branding, Diversity, Inclusion and Belonging Team, ING Hubs Poland

Słowa mają znaczenie

W ING Hubs Poland wierzymy, że różnorodność to nasza siła. Każdy z nas wnosi do organizacji unikalne doświadczenia, perspektywy i wartości – i właśnie dzięki temu możemy się rozwijać, uczyć od siebie nawzajem i tworzyć innowacyjne rozwiązania. Dlatego tak ważne jest dla nas budowanie kultury, w której każdy czuje się mile widziany, szanowany i może być sobą. Jednym z kluczowych elementów tej kultury jest język, którym się posługujemy.

Słowa mają moc. Nie tylko przekazują informacje, ale też kształtują sposób, w jaki postrzegamy świat i siebie nawzajem. Język może łączyć, ale też – nieświadomie lub świadomie – wykluczać. Dlatego tak dużą wagę przykładamy do tego, by mówić i pisać w sposób inkluzywny, neutralny i pełen szacunku. Przykład? Zamiast mówić „inwalida” czy „kaleka”, wybieramy określenie „osoba z niepełnosprawnością” – bo to człowiek jest na pierwszym miejscu, a nie jego cecha. Taki sposób mówienia nie tylko unika stygmatyzacji, ale też otwiera przestrzeń na różnorodne doświadczenia i potrzeby.

W naszej codziennej komunikacji staramy się być uważni. Używamy języka neutralnego płciowo, respektujemy preferowane zaimki, unikamy stereotypów i określeń, które mogą budzić negatywne skojarzenia. Zamiast etykietek stawiamy na opisywanie cech i kontekstu. To podejście nie tylko wspiera inkluzywność, ale też buduje większą precyzję i empatię w komunikacji.

Jako organizacja międzynarodowa – z zespołem składającym się z osób z ponad 70 krajów – dbamy o to, by nasz język był zrozumiały i dostępny dla wszystkich. Komunikujemy się po angielsku, ale robimy to w sposób prosty, jasny i przemyślany. Wierzymy, że dobra komunikacja to nie kwestia perfekcyjnej gramatyki, ale intencji, otwartości i wzajemnego szacunku.

Wspieramy naszych pracowników w rozwijaniu kompetencji związanych z różnorodnością i inkluzywnością – oferujemy szkolenia, materiały edukacyjne i przestrzeń do rozmowy. Ale najważniejsze zasady są bardzo proste: stawiamy człowieka na pierwszym miejscu, nie boimy się zadawać pytań, a jeśli popełnimy błąd, potrafimy się do niego przyznać i przeprosić.

Bo inkluzywny język to nie moda ani trend, to codzienna praktyka, która buduje zaufanie, poczucie bezpieczeństwa i wspólnoty. A właśnie na takich fundamentach chcemy budować naszą organizację.

---------------------------

Okiem ekspertki

Małgorzata Morańska

kierownik Zespołu Komunikacji Korporacyjnej, rzecznik prasowy, lider I and D w Unum Życie

Budujmy mosty

Język jest wyrazem postawy i sposobem opisu rzeczywistości, którą każdy z nas postrzega inaczej. To, jakich słów używamy, może wzmacniać poczucie przynależności lub wręcz przeciwnie – wzmacniać stereotypy i podziały. Zmiana języka na włączający nie wymaga skomplikowanych działań – wystarczy dostrzeżenie własnych, często nieuświadomionych, uprzedzeń oraz uważność i otwartość na drugiego człowieka.

W kontekście kultury organizacyjnej warto podkreślić, że przykład zawsze zaczyna się od góry. To zarząd i menedżerowie wyznaczają standardy – nie tylko stosując język, który wspiera równość i inkluzywność, ale także prezentując postawy bazujące na szacunku dla różnorodności perspektyw. Taką kulturę wzmacniamy też poprzez cykl szkoleń z postaw włączających, naukę używania języka uwzględniającego osobiste preferencje zamiast narzuconych kanonów, a także poprzez szacunek dla indywidualnych form wyrazu i autentyczności, bo przecież każdy jest inny. Promujemy wartości, które budują mosty – ciekawość, empatię, autentyczność i pokorę – bo wiemy, że prawdziwa inkluzywność zaczyna się od codziennych, drobnych gestów i słów.

Każdy pracownik i współpracownik przechodzi również szkolenie z FRIS – narzędzia, które pomaga zrozumieć sposoby myślenia i style pracy. Podczas wspólnych warsztatów poznajemy nasze preferencje – kto jest Zawodnikiem, kto Partnerem, kto Wizjonerem, a kto Badaczem – co pozwala nam lepiej się komunikować, współpracować i wykorzystywać mocne strony zespołu, bo komunikacja to nie tylko słowa. To relacja, w której spotykają się dwa różne światy i odmienne perspektywy.

---------------------------

Polecane lektury

Korzystałem z następujących pozycji:

Leksykon dobrego języka(poradnik powstały z inicjatywy Ikei), www.ikea.com/pl/pl/local-apps/pdf/Leksykon-dobrego-jezyka.pdf

Jak mówić i pisać o osobach LGBT+ Yga Kostrzewa, Marcin Dzierżanowski, Grzegorz Miecznikowski, Karolina Rogaska - jakmowicolgbt.pl

dziadurzenie.org/ strona internetowa projektu „Język wobec starości, szacunek w praktyce”

Więcej możesz przeczytać w 9/2025 (120) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ