Zerowy PIT dla rodzin z dziećmi. Propozycja Nawrockiego to nawet 38 tys. zł rocznie dla zamożnych Polaków

Karol Nawrocki
Karol Nawrocki podczas kampanii prezydenckiej. / Fot. shutterstock / Tomasz Warszewski
Z wyliczeń firmy Grant Thornton wynika, że propozycja Karola Nawrockiego, czyli zerowy PiT dla rodzin z dziećmi, będzie miała równie zerowy wpływ na budżet matek i ojców o niskich dochodach. Tymczasem małżeństwo z trójką dzieci i zarobkami rzędu 15 tys. zł brutto na osobę miesięcznie, zaoszczędzi nawet 38 tys. zł rocznie.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Jeszcze w kampanii prezydenckiej Karol Nawrocki obiecał wyborcom wprowadzenie tzw. zerowego PiTu dla rodzin z dziećmi. Pomysł zakłada zwolnienie z podatku dochodowego rodziców, jednak jak wynika z analiz ekspertów, nie wszyscy skorzystają na tym w równym stopniu. Podczas gdy jedni mogą liczyć na zastrzyk gotówki rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych rocznie, inni nie zobaczą ani złotówki. W redakcji mycompanypolska.pl przyjrzeliśmy się wyliczeniom.

Na czym polega zerowy PIT dla rodzin?

Propozycja, o której głośno w przestrzeni publicznej, zakłada wprowadzenie zwolnienia z podatku dochodowego od osób fizycznych dla rodziców, którzy wychowują co najmniej jedno lub dwoje dzieci. Kluczowe jest jednak to, że ulga ta działa na zasadzie "zwolnienia z podatku, który się płaci". Oznacza to, że realna korzyść finansowa jest ściśle uzależniona od wysokości dochodów, a co za tym idzie – od kwoty odprowadzanego obecnie podatku - wyjaśnia Rzeczpospolita. Mówiąc wprost: im więcej zarabiasz i im wyższy podatek płacisz, tym więcej możesz zyskać.

Oceny pomysłu są dwojakie. Z jednej strony najzamożniejsi Polacy odprowadzają najwyższe podatki, więc taka gratyfikacja może być motywatorem do rozwijania kariery i działalności. Taki był też cel prezydenta.

- Musimy budować siłę polskiej klasy średniej i tych, którzy są ambitni  przemawiał prezydent podczas podpisania projektu ustawy.


Mechanizm w tym sensie można uznać za sprawiedliwy, jednak inne zdanie mają zwolennicy wsparcia rządowego tylko w wypadku, gdy rodzina naprawdę potrzebuje pomocy. Tymczasem okazuje się, że właśnie te rodziny, które zmagają się z wysokimi kosztami życia i trudnościami finansowymi nie otrzymają żadnego wsparcia w przypadku realizacji obietnicy prezydenta Nawrockiego w formie ustawy, jaką złożył pod obrady parlamentu. 

Kilkadziesiąt tysięcy złotych w portfelu? Wyliczenia mówią same za siebie

Aby zrozumieć skalę potencjalnych korzyści, warto spojrzeć na konkretne symulacje przygotowane przez ekspertów. Jak wyliczyła Małgorzata Samborska, doradca podatkowy w Grant Thornton, na którą powołują się analizujące temat portale, zyski mogą być imponujące.

W przypadku małżeństwa z dwójką dzieci, gdzie każdy z rodziców zarabia średnią krajową (w I kwartale 2025 r. prognozowaną na 8415 zł brutto), roczna oszczędność na podatku mogłaby wynieść 13 368. To ponad tysiąc złotych dodatkowo w domowym budżecie każdego miesiąca. Jeszcze większe pieniądze w grę wchodzą przy trójce dzieci. Portal Rzeczpospolita, powołując się na te same analizy, podaje przykład pary zarabiającej po 15 tys. zł brutto miesięcznie. W ich przypadku roczna korzyść z zerowego PIT-u sięgnęłaby aż 38 880 zł. To kwota, która dla wielu rodzin stanowi równowartość rocznych oszczędności.

Kto może liczyć na wsparcie z zerowego PIT-u? 

Jeśli ustawa zostanie przyjęta przez sejm i senat jej beneficjentami zostaną rodzice dzieci do 18. roku życia, a w przypadku dzieci uczących się i nieosiągających dochodów – do 25. roku życia, pod warunkiem że wykonują władzę rodzicielską, pełnią funkcję opiekuna prawnego lub sprawują funkcję rodziny zastępczej. Jak przypomina portal Bankier.pl projekt przewiduje, że z takiego rozwiązania mogliby skorzystać również przedsiębiorcy.

Kto zyska najwięcej? Nie wszyscy po równo

Analizy ekspertów nie pozostawiają złudzeń. Największymi beneficjentami proponowanej zmiany byłyby rodziny o dochodach powyżej średniej krajowej. Zasada jest prosta – ulga podatkowa ma sens tylko wtedy, gdy jest od czego ją odliczyć. Z tego powodu na propozycji najbardziej skorzystałyby rodziny z trójką lub większą liczbą dzieci, osiągające wysokie dochody.

Jak zauważa portal Bankier.pl, rodziny z czwórką dzieci już dziś korzystają z preferencji w postaci "PIT-u zero dla rodzin 4+", ale nowa propozycja mogłaby potencjalnie objąć jeszcze szerszą grupę, w tym te z mniejszą liczbą potomstwa, pod warunkiem że ich zarobki pozwalają na płacenie podatku dochodowego.

Biedniejsi obejdą się smakiem? Pułapki podatkowej ulgi

Niestety, propozycja ma też drugą, mniej optymistyczną stronę. Zerowy PIT nie przyniesie żadnych korzyści rodzinom o najniższych dochodach.. Dlaczego? Ponieważ osoby zarabiające w okolicach płacy minimalnej, dzięki wysokiej kwocie wolnej od podatku (30 tys. zł), już teraz bardzo często nie płacą podatku dochodowego - wyjaśnia portal Interia Biznes. Skoro ich zobowiązanie podatkowe wynosi zero, to nie ma od czego zastosować ulgi.

To, jak zauważa Rzeczpospolita, sprawia, że ulga jest degresywna – im jesteś zamożniejszy, tym większy prezent otrzymujesz od państwa. Program adresuje wsparcie do tych grup, które do tej pory były pomijane w przypadku pomocy finansowej, gdzie wprowadzone kryteria dochodowe odcinały zamożniejszych Polaków jako ich beneficjentów. 

Polacy podzieleni wobec inicjatywy prezydenta

Z sondażu IBRiS dla "Rzeczpospolitej" wynika, że Polacy są niemal po równo podzieleni w ocenie inicjatywy prezydenckiej. Karol Nawrocki zaproponował, by rodzice wychowujący dwoje dzieci i osiągający dochód poniżej 140 tys. zł rocznie nie płacili w ogóle podatku dochodowego.

Najwięcej respondentów – 29,8 proc. – stanowczo sprzeciwiło się temu rozwiązaniu. Jednak liczba zwolenników też nie jest mała. Przyjaźnie patrzy na projekt 25,5 proc. Jeśli do tej grupy dodamy respondentów, którzy odpowiedzieli "raczej tak" (22 proc.) na pytanie o proponowane ulgi otrzymamy 47,5 proc. odpowiedzi z poparciem dla zmian. 18,1 proc. ankietowanych odpowiedziało "raczej nie". Co oznacza, że 47,9 Polaków mówi "NIE" propozycji Karola Nawrockiego. W tej sprawie działa więc ta sama polaryzacja, którą przedstawiają powyborcze mapy z poparciem dla partii politycznych. W tym wypadku jesteśmy podzieleni niemal równo po połowie. 

"Zerowy PIT to element gry politycznej". 30 mld zł jest nierealne wobec procedury KE

„Koszt programu jest jednak ogromny. Ministerstwo Finansów szacowało, że koszt wprowadzenia takiej ulgi nawet na 30 mld zł rocznie. Kancelaria Prezydenta wskazuje 14 mld zł, co i tak jest kwotą bardzo wysoką, niemożliwą do osiągnięcia wyłącznie z uszczelnienia systemu podatkowego. W dodatku, w świetle objęcia Polski procedurą nadmiernego deficytu przez Komisję Europejską, wszystkie kosztowne propozycje podatkowe są mało realne do wprowadzenia w najbliższych latach. Należy je zatem traktować bardziej jako element gry politycznej niż realny plan legislacyjny” – zauważają autorzy raportu. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ