Zełenski: roboty zdobyły pozycję Rosjan. „Bez udziału piechoty”
Do zdarzenia - według jego relacji - doszło podczas jednej z operacji na froncie, gdzie w najbardziej niebezpieczne strefy zamiast żołnierzy wysłano maszyny. „Robot wszedł w najbardziej niebezpieczne strefy zamiast żołnierza” – powiedział Zełenski. Dodał, że rosyjscy żołnierze mieli się poddać, a sama operacja została zakończona bez strat własnych. Jeśli te informacje się potwierdzą, byłby to pierwszy przypadek w tej wojnie, gdy pozycję przeciwnika zdobyto bez bezpośredniego udziału piechoty.
Ukraiński prezydent wymienił przy tym konkretne systemy wykorzystywane na froncie: Ratel, Termite, Ardal, Lynx (Rys), Zmiy, Protector i Volia. To nie są jednak nazwy firm, lecz platform robotycznych rozwijanych przez ukraiński sektor obronny, często we współpracy państwa z prywatnymi producentami.
Szturm robotów
Z dostępnych informacji wynika, że poszczególne maszyny pełnią różne role na polu walki. Roboty takie jak Zmiy odpowiadają za rozminowywanie i przygotowanie terenu, co jest jednym z najbardziej ryzykownych etapów operacji. Dopiero po nich wchodzą platformy logistyczne – m.in. Ratel, TerMIT czy Ardal – które transportują amunicję, sprzęt lub ewakuują rannych, ograniczając konieczność wysyłania ludzi pod ostrzał. W dalszej fazie wykorzystywane są lżejsze systemy, takie jak Lynx (Rys), zdolne do działania bliżej przeciwnika, również z uzbrojeniem. Całość uzupełniają cięższe platformy logistyczne, jak Protector czy rozwijana równolegle Volia.
Taki układ sugeruje, że nie chodzi o pojedynczy eksperyment, ale o budowę całego „łańcucha operacyjnego”, w którym różne typy robotów przejmują zadania od przygotowania terenu po bezpośrednie wsparcie walki. To właśnie połączenie tych systemów mogło umożliwić przejęcie pozycji bez udziału żołnierzy.
Zełenski podał również skalę wykorzystania robotów na froncie. W ciągu trzech miesięcy miały one wykonać ponad 22 tysiące misji. - To znaczy, że ponad 22 tysiące razy uratowano życie naszych żołnierzy – zaznaczył prezydent. Dane te pokazują, że bezzałogowe systemy są już stałym elementem działań, a nie jedynie testowaną technologią.
Ukraina na wojnie technologicznej
Za rozwojem tych rozwiązań stoi rosnący ukraiński sektor technologii obronnych, wspierany m.in. przez program Brave1 oraz środowisko firm zrzeszonych wokół Tech Force in UA. Na rynku działają także prywatne spółki, takie jak Frontline Robotics, współpracująca z niemieckim Quantum Systems.
Wypowiedź Zełenskiego wpisuje się w szerszy trend zmian na froncie. Wojna w Ukrainie już wcześniej była określana jako konflikt dronów, ale coraz więcej wskazuje na to, że wchodzi w kolejny etap – w którym najniebezpieczniejsze zadania przejmują systemy bezzałogowe. Jeśli takie operacje będą się powtarzać, może to oznaczać trwałą zmianę sposobu prowadzenia działań wojennych.
‼️ ZELENSKYY: For the first time in the war, an enemy position was captured entirely by ground robotic systems and drones - without any infantry. A robot entered the most dangerous zones instead of a soldier and took the positions.
— Kateryna Lisunova (@KaterynaLis) April 13, 2026
«The future is here, on the battlefield, and… pic.twitter.com/maqECUunEj