Pracownicy mieli zyskać, stracili najwięcej. Kulisy zakazu handlu
Siedem lat po wprowadzeniu zakazu handlu w niedziele coraz trudniej mówić o spójnym systemie regulującym pracę sklepów. Przepisy zawierają liczne wyjątki, które, aniem związkowców, całkowicie rozmywają sens ustawy.
– Zakaz handlu w niedziele miał chronić pracowników. W praktyce chroni głównie fikcję prawną – mówi Piotr Szumlewicz. – Mamy tysiące otwartych sklepów, ogromne różnice w warunkach pracy i brak jasnych zasad, które faktycznie poprawiałyby sytuację zatrudnionych – dodaje.
Z danych platformy mplatform wynika, że w niedziele określane jako niehandlowe działa blisko 60 proc. sklepów. Oznacza to, że większość handlu funkcjonuje normalnie, a ograniczenia dotyczą jedynie części rynku.
Małe sklepy otwarte, pracownicy bez realnej ochrony
Kluczowym problemem nie jest jednak sama liczba otwartych placówek, lecz ich struktura. W niedziele działają przede wszystkim małe sklepy – to właśnie tam, jak wskazuje Związkowa Alternatywa, najczęściej dochodzi do naruszeń praw pracowniczych.
– To w małych sklepach pensje są najniższe, dzień pracy najdłuższy, a pracownicy mają najsłabszą pozycję negocjacyjną – podkreśla Szumlewicz. – Nie ma związków zawodowych, kontrole są rzadkie, a Kodeks pracy bywa traktowany bardzo umownie.
Jednocześnie konsumenci płacą w tych placówkach wyższe ceny, często za towary gorszej jakości. Handel w niedziele koncentruje się więc tam, gdzie ochrona pracowników jest najsłabsza.
Dyskonty i supermarkety zamknięte mimo wyższych standardów
Paradoks polega na tym, że w niedziele zamknięte pozostają przede wszystkim duże placówki handlowe – dyskonty, supermarkety i hipermarkety. Zdaniem związkowców to właśnie w tym segmencie rynku standardy zatrudnienia są relatywnie najwyższe, a naruszenia prawa pracy zdarzają się rzadziej niż w małych sklepach.
– Przepisy wypychają handel do miejsc, gdzie pracownik jest najsłabiej chroniony. To całkowite odwrócenie logiki prawa pracy – ocenia przewodniczący Związkowej Alternatywy.
Niedziela bez wynagrodzenia i handel w święta
Sytuację dodatkowo pogorszyły zmiany z 2021 r., które dopuściły możliwość nieodpłatnej pracy w handlu w niedziele. Właściciele małych sklepów mogą korzystać z darmowej pomocy członków rodziny, co, zdaniem związkowców, podważa podstawowe zasady prawa pracy.
Równocześnie stopniowo rozszerzano handel w dni świąteczne. Dziś tysiące sklepów działa m.in. w Święto Niepodległości, a nawet w Boże Narodzenie.
Radykalna alternatywa: bardzo wysokie płace
Zamiast kolejnych wyjątków Związkowa Alternatywa proponuje całkowite odejście od obecnego modelu. Kluczowym elementem nowego rozwiązania miałoby być 2,5-krotnie wyższe wynagrodzenie za pracę w niedziele.
– Jeśli praca w niedzielę jest konieczna, powinna być wyjątkowo dobrze opłacana – podkreśla Szumlewicz. Przy obecnej płacy minimalnej oznaczałoby to niemal 80 zł brutto za godzinę pracy.
Zdaniem związkowców taki mechanizm zmieniłby strukturę handlu: małe sklepy, oparte na niskich kosztach pracy, pozostałyby zamknięte, a otwarte byłyby duże placówki, które są w stanie funkcjonować przy wyższych standardach zatrudnienia.
Lidl kusi na Walentynki. Promocje na sprzęt kuchenny sięgają 200 zł
Zbliżające się Walentynki tradycyjnie wpływają na ofertę sieci handlowych. Lidl Polska od początku lutego wprowadza do sprzedaży nową serię promocji na sprzęt kuchenny i małe AGD, dostępnych w sklepach stacjonarnych oraz online.
Kontrola w Dino ujawnia szokujące warunki. PIP potwierdza naruszenia
Państwowa Inspekcja Pracy ujawniła wstępne wyniki kontroli w marketach Dino w całej Polsce. Inspektorzy potwierdzili liczne nieprawidłowości zgłaszane przez pracowników, w tym naruszenia przepisów BHP, problemy z temperaturą w sklepach oraz poważne braki kadrowe. Równolegle narasta spór zbiorowy między związkami zawodowymi a zarządem spółki.
Zimno, przeciągi i kasy przy wejściu. Dino ma poważny problem
Państwowa Inspekcja Pracy prowadzi kontrole w sklepach sieci Dino, po sygnałach o zbyt niskiej temperaturze na salach sprzedaży. Związkowcy alarmują, że w wielu placówkach było nawet 12–15 stopni Celsjusza, a pracownice na kasach siedziały tuż przy wejściach bez kurtyn powietrznych. PIP potwierdza kontrole w kilku regionach kraju.