Rewolucja energetyczna, czyli liderzy zielonych zmian
z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 3/2026 (126)
Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!
z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 3/2026 (126)
Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!
To, że mamy powody do dumy, ogłosiła Paulina Hennig-Kloska. ministra klimatu i środowiska. W mediach społecznościowych napisała: „Za nami przełomowy moment w rozwoju OZE w Polsce!”.
Rzeczywiście, twarde dane za 2025 r. pokazują, że odnawialne źródła energii stały się jednym z filarów krajowego systemu. Po raz pierwszy w historii udział OZE w mocy zainstalowanej przekroczył symboliczne 50 proc., co oznacza, że ponad połowa potencjału wytwórczego w Polsce opiera się dziś na źródłach odnawialnych. Jednocześnie węgiel osiągnął historyczne minimum i stanowi nieco ponad połowę miksu energetycznego.
Z kolei wiatr i słońce zapewniły nam ponad 25 proc. produkcji. Takie dane przedstawia raport European Electricity Review opublikowany przez ośrodek analityczny Ember. Ten sam dokument wskazuje, że w Unii Europejskiej wiatr i słońce po raz pierwszy wyprzedziły paliwa kopalne, generując 30 proc. energii. Aż w 14 krajach Wspólnoty zielona energia przewyższyła tę kopalną.
Kierunek zmian jest więc jasny: musimy pożegnać węgiel i postawić na OZE. Sukces ten wymaga jednak potężnych nakładów w infrastrukturę krytyczną, która jest niezbędna do stabilizacji systemu opartego na słońcu i wietrze. Kluczowe jest przy tym odpowiedzialne wykorzystanie funduszy unijnych i uniknięcie „scenariusza zatoru”. Brak stabilności regulacyjnej lub osłabienie poparcia społecznego mogłoby bowiem doprowadzić do niebezpiecznych opóźnień, które uwięziłyby nas w pułapce wysokich kosztów energii i braku konkurencyjności. W tej grze stawką nie jest już tylko ochrona klimatu, lecz twarda ekonomia i bezpieczeństwo energetyczne przyszłych pokoleń.
Nowa elektryfikacja
Zdaniem Jakuba Wiecha, redaktora naczelnego serwisu Energetyka24.com, jesteśmy na dobrej drodze. Polska zmierza w kierunku głębokiej decentralizacji energetycznej i milionów niemalże autarkicznych systemów. Jego zdaniem XXI w. przynosi nam nową rewolucję przemysłową w postaci wielkiej transformacji energetycznej. Choć mechanizmem przypomina poprzednie przełomy industrialne, wyróżnia ją niespotykane dotąd, zawrotne tempo. Obserwujemy tu fascynujący proces „demokratyzacji” technologii: miliardy dolarów wpompowane przez mocarstwa i gigantyczne koncerny w bezemisyjne rozwiązania zaczynają skapywać prosto do gospodarstw domowych. W efekcie technologie, które wczoraj były nieosiągalnym luksusem, dziś stają się standardem w zasięgu portfela zwykłego Kowalskiego. Symbolem tych zmian jest trend, który Wiech nazywa nową, „powszechną elektryfikacją”. Polega ona na tym, że zwykli obywatele przestają być tylko konsumentami, a stają się aktywnymi uczestnikami globalnego przewrotu gospodarczego.
Dekada prawdy
Eksperci są zgodni, że najbliższe pięć lat zdefiniuje pod tym względem naszą przyszłość na pokolenia. To, czy zdołamy utrzymać obecną dynamikę zmian, bezpośrednio wpłynie na nasze bezpieczeństwo narodowe, stabilność gospodarczą oraz rangę Polski na arenie europejskiej. Kluczem do sukcesu pozostaje głęboka modernizacja i inwestycje w przełomowe technologie. Musimy jednak pamiętać, że fundamentem tej ewolucji jest infrastruktura – bez radykalnej rozbudowy oraz pełnej cyfryzacji sieci dystrybucyjnych, przyłączenie nowych mocy z odnawialnych źródeł stanie się technicznie niemożliwe, a zielona rewolucja uderzy w szklany sufit.
Skalę wyzwania doskonale rozumieją operatorzy systemów, których strategiczne plany inwestycyjne opiewają na astronomiczną kwotę przekraczającą bilion złotych. Według aktualnych szacunków Instytutu Jagiellońskiego oraz raportów branżowych, pełna transformacja polskiego sektora energetycznego do 2035 r. będzie kosztować – w zależności od przyjętego scenariusza – od 1,1 do nawet 1,5 bln zł. Ten ogromny kapitał ma sfinansować nie tylko głęboką dekarbonizację i nowe moce OZE, ale przede wszystkim krytyczną rozbudowę sieci przesyłowych oraz systemów magazynowania energii. Liderem tych zmian pozostaje Polska Grupa Energetyczna (PGE), która realizuje jeden z najbardziej ambitnych programów inwestycyjnych w regionie, koncentrując się na morskich farmach wiatrowych i modernizacji infrastruktury dystrybucyjnej. To właśnie te nakłady są jedyną drogą do trwałego obniżenia kosztów energii i budowy suwerenności surowcowej kraju.
Oddolna rewolucja
Energetyczna rewolucja w Polsce to w znacznej mierze zasługa Polek i Polaków, czyli prosumentów. To oni sprawili, że nasz kraj jest jednym z najszybciej rosnących rynków fotowoltaiki na kontynencie. Dziś już ponad 1,5 mln Polaków produkuje energię na własne potrzeby, co oznacza strukturalną zmianę modelu rynku: od scentralizowanego systemu do energetyki rozproszonej. Dynamiczny wzrost OZE ujawnił jednak wyzwania infrastrukturalne. Kluczowym elementem kolejnego etapu transformacji będzie rozbudowa magazynów energii, które pozwalają stabilizować system i efektywnie wykorzystywać nadwyżki produkcji z wiatru i słońca. Polska dysponuje dziś ok. 8 GWh pojemności magazynowej, lecz plany do 2030 r. zakładają wzrost nawet kilkusetkrotny.
Jak wskazuje Paweł Czyżak z Ember, paradoksem jest to, że Polska należy do największych eksporterów magazynów energii na świecie, a jednocześnie pod względem ich instalacji pozostaje w tyle za wieloma krajami UE. Najbliższe lata, wraz z realizacją dużego portfolio projektów, mogą jednak odwrócić tę proporcję. Rozwój krajowych magazynów to nie tylko kwestia integracji OZE, lecz także wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego i impuls dla polskiego przemysłu bateryjnego.
Pożegnanie z węglem
Odchodzenie od węgla w polskiej energetyce jest już dziś oczywistością. Pytanie nie brzmi więc „czy”, lecz „kiedy” Polska całkowicie odejdzie od spalania węgla. Część analiz i scenariuszy transformacyjnych wskazuje 2035 r. jako możliwy moment wygaszenia wykorzystania tego paliwa w energetyce zawodowej. To wariant ambitny, zakładający dynamiczny rozwój OZE, magazynów energii i źródeł niskoemisyjnych.
Oficjalne ustalenia są mniej ambitne. Porozumienie rządu ze związkami zawodowymi przewiduje zakończenie funkcjonowania górnictwa węgla kamiennego do 2049 r. Jednocześnie eksperci branżowi zwracają uwagę, że dostępność złóż i rosnące koszty wydobycia mogą wymusić wcześniejsze wygaszanie kopalń. Z kolei organizacje klimatyczne podkreślają, że mimo deklaracji tempo realnych działań bywa niewystarczające, a część harmonogramów ma charakter nie tyle rynkowy, co polityczny.
Data „końca węgla” nad Wisłą pozostaje zatem otwarta. Ostateczne tempo transformacji będzie zależało od uwarunkowań gospodarczych, sytuacji geopolitycznej, regulacji unijnych oraz zdolności do szybkiego skalowania alternatywnych źródeł energii. Jedno jest jednak pewne – udział węgla systematycznie maleje, a kierunek zmian wydaje się nieodwracalny.
W opublikowanym niedawno przez McKinsey & Company raporcie „Polska Energetyka 2050: Czas odważnych decyzji” eksperci przekonują, że najbliższa dekada będzie dla polskiego sektora elektroenergetycznego czasem bezprecedensowych wyzwań. Już w 2035 r. OZE będą wytwarzać tyle samo energii elektrycznej, ile dziś produkują elektrownie oparte na paliwach kopalnych. Ale zielona rewolucja to nie tylko koszty. Efektywna transformacja sektora elektroenergetycznego może przynieść oszczędności rzędu 25 mld zł rocznie, czyli ok. 1 proc. PKB, a także znacząco poprawić konkurencyjność polskiej gospodarki. – Polska energetyka stoi przed historyczną szansą. Konieczne będą odważne i mądre decyzje dotyczące przyszłego kształtu systemu. Skala niezbędnych inwestycji może stać się impulsem rozwoju gospodarczego, tworząc nowe łańcuchy wartości i miejsca pracy - komentuje Gustaw Szarek, Partner w McKinsey & Company w Polsce. I dodaje: – Od kierunku i tempa podjętych decyzji będzie zależeć nie tylko sposób wytwarzania energii elektrycznej, ale też konkurencyjność całej gospodarki oraz jakość życia milionów Polaków.
Więcej możesz przeczytać w 3/2026 (126) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.