Podatek od zanieczyszczeń zamiast podatku od dochodu? Unia bada taką możliwość [TYLKO U NAS]

fotowoltaika
Wysokie ceny prądu motywują przedsiębiorców do inwestycji w ekoroziwązania m.in. w panele słoneczne fot. shutterstock.
"Obecnie w Unii Europejskiej bada się zmianę polityki fiskalnej w państwach członkowskich. Jednym z założeń jest zastąpienie podatku od dochodu obywateli, podatkiem od tworzonego przez nich zanieczyszczenia środowiska" – mówi ekonomistka, dr Kinga Tchórzewska.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Dobrze zaprojektowana polityka podatkowa powoduje nawet o 182 proc. wyższe nakłady firm na eko-technologie – potwierdzają to wyniki badań dr Kingi Tchórzewskiej, ekonomistki z Akademii Leona Koźmińskiego. Ekspertka przeanalizowała dane dotyczące ponad 2,5 tysiąca hiszpańskich firm. Sprawdziła relację między ekodotacjami, a podatkami środowiskowymi.

Jakie są wnioski dla Polski?

– Skuteczna metoda zachęcania biznesu do wprowadzania zielonych rozwiązań to tzw. policy-mix. Chodzi o łączenie wsparcia finansowego dla przedsiębiorstw z rozsądnym poziomem opłat środowiskowych – mówi autorka badania, która przeanalizowała dane z Hiszpańskiego Urzędu Statystycznego na temat 2562 firm przemysłowych z sektorów produkcyjnego i wydobywczego.

Polska mikroekonomistka ustaliła, że przedsiębiorstwa, które muszą płacić np. za ślad węglowy, wydają na rozwiązania z zakresu czystej produkcji nawet o 182 proc. więcej niż organizacje zwolnione z opłat. Firmy uiszczające daniny środowiskowe, ale na niskim poziomie – 299 euro rocznie – nie inwestują w zielone technologie. Podatek, jaki zaczyna motywować do inwestowania, to około 2,5 tysiąca euro. Nawet bez wsparcia dotacyjnego. 

Wiktor Cyrny: Jak odpowiedzieć na obawy przedsiębiorców, którzy jak usłyszą „nowe daniny” to nieważne jak bardzo sensowne będą, mogą stawiać opór?

Dr Kinga Tchórzewska: Podatki zawsze są i będą kontrowersyjne, bo odbierają przedsiębiorcom część zysku. Jednak tutaj jest prosta zależność: produkujesz zanieczyszczenie – wpływasz na zdrowie obywateli mieszkających w pobliżu twojego zakładu produkcyjnego czy fabryki. Zatem państwo wywiązuje się ze swojej roli chcąc opodatkować coś co jest niezdrowe dla społeczeństwa i za co płaci poprzez koszty opieki zdrowotnej. Co ciekawe nowy nurt badań naukowych pokazuje również, że zanieczyszczenie powietrza obniża wydajność pracowników i zwiększa liczbę dni na zwolnieniu chorobowym. Coraz mocniej możemy zaobserwować, że nawet z perspektywy pracodawcy bardziej opłaca się dać swoim pracownikom dobre warunki pracy – wolne od zanieczyszczeń.

Czy w przyszłości już nie tylko firmy, ale osoby fizyczne mogą zostać objęte podobnym podatkiem od produkcji zanieczyszczeń środowiska?

Obecnie w Unii Europejskiej bada się zmianę polityki fiskalnej w państwach członkowskich. Jednym z założeń jest zastąpienie podatku od dochodu obywateli, podatkiem od tworzonego przez nich zanieczyszczenia środowiska. To jest ciekawy pomysł podatków o pozytywnym wydźwięku. Każdy z nas powoduje zanieczyszczenie wody, czy produkuje odpady.

Jednak obecny czas kryzysu i inflacji to chyba nie najlepszy moment na wprowadzanie podatku środowiskowego?

Co ciekawe badania prowadziłam w latach 2008 – 2014, co zbiegło się z potężnym kryzysem ekonomicznym w Hiszpanii. Hiszpanie odczuli go bardzo mocno, a jednak w dobie tych trudnych czasów wykolejenia gospodarki udało im się wprowadzać podatki środowiskowe w różnych regionach. Dlatego doświadczenia Hiszpanii są dla nas tak cenne i możemy z nich czerpać, także w obecnym kryzysie.
Hiszpania to też typowy, reprezentatywny kraj Starego Kontynentu, którego doświadczenia są cenne dla innych krajów UE, w tym dla Polski. Dlatego warto się im przyjrzeć.

Obecne ceny energii doprowadzają albo do skrajnej drożyzny, albo nawet do upadku biznesów. Ale pani dostrzega w podwyżkach pewną szansę.

Tak, z ekonomicznego punktu widzenia jesteśmy obecnie w bardzo interesującym miejscu. Energia podrożała dwukrotnie, a możemy się spodziewać dalszych podwyżek – wysokie ceny będą działać w tym przypadku, jak potężny podatek środowiskowy. Skoro to tak ogromny wydatek, firmy dostają sygnał stymulacyjny: warto inwestować w technologie, które zapewniają redukcję zużytej energii. W przemyśle mogą to być zielone technologie takie jak wysokowydajne palniki w kotłowniach, a nawet własna produkcja energii cieplnej czy też elektrycznej poprzez pompy ciepła oraz fotowoltaikę. Ceny energii choć są zmorą przedsiębiorców mogą popchnąć ich w stronę bardziej zielonego przemysłu.

Dlaczego podatek stymuluje firmy do wprowadzania eko-rozwiązań?

Jeśli firma jest postawiona wobec faktu, że podatki środowiskowe będą istnieć i wzrastać, musi optymalizować swoje działanie. Jeśli podatek będzie za niski – firma woli go zapłacić i nic nie robić w celu zielonej transformacji. Jeśli poziom podatków wzrasta przedsiębiorstwo decyduje się na wdrażanie nowych technologii redukujących opłaty, które miałoby płacić w przyszłości.

Ale jak firmy mają sobie poradzić z inwestycjami w eko-technologie, które są przecież bardzo drogie, szczególnie na początku?

Do tego potrzebne są państwowe dotacje. Z ekonomicznego punktu widzenia, najlepszym wyborem jest Centralny system podatkowo-dotacyjny. Czyli system, w którym państwo wprowadza podatek łącząc go ze wsparciem dotacyjnym (dla tych firm, które chcą się zmieniać) równomiernie na terenie całego kraju. Chodzi o to, żeby po pierwsze nie tworzyły się tzw. „raje zanieczyszczeniowe” na terenie kraju, a firmy były traktowane równo. A po drugie, żeby istniała większa harmonizacja i koordynacja, a więc również jasność przekazu.

Rzeczywiście, to co zauważyliśmy na przykładzie Hiszpanii: to właśnie bariera inwestycyjna – państwo musi pomóc przedsiębiorstwom poprzez dotacje, które obniżają ten wstępny koszt zielonych technologii. Jeśli pokazujemy jasny sygnał, że podatki będą istnieć i dajemy zachętę w postaci dotacji – to firmom zależy, żeby się zmieniać. Państwo nie jest wtedy opresyjne tylko wspierające. A firmy dostają zarówno kij jak i marchewkę. Jeśli system działa sprawnie to podatki środowiskowe nie muszą być zbyt wysokie.

Warto jak najwięcej inwestować w badania i rozwój w zakresie ochrony środowiska (ang. environmental R&D). Tylko ciągła praca nad nowymi technologiami może sprawić, że staną się tańsze i bardziej wydajne.

Podatek środowiskowy to kwestia czasu

Tymczasem w Polsce zanieczyszczenia przemysłowe nadal rosną. W 2021 roku krajowe zakłady, które Główny Urząd Statystyczny określa jako szczególnie uciążliwe, wypuściły do atmosfery o 13 proc. więcej zanieczyszczeń niż w 2020. Całościowo to oznacza 210 milionów ton gazów, z których 99 proc. stanowi dwutlenek węgla. Resztę uzupełniają dwutlenek siarki, tlenek węgla i tlenki azotu. Za emisję odpowiadają przede wszystkim elektrownie i przemysł.

– W Polsce, podobnie jak w Hiszpanii, są opłaty środowiskowe, ale oddane samorządom i przez nie zarządzane w sposób nieskoordynowany w skali kraju – zauważa ekonomistka. – Są to np. podatki dotyczące składowania odpadów, zanieczyszczeń wody i powietrza, korzystania z zasobów naturalnych, produkcji energii, plastiku czy obejmujące usługi transportowe. Dobrą drogą byłoby, w oparciu o rzetelne dane gromadzone systematycznie w skali kraju, zaprojektowanie spójnego, centralnego systemu podatkowo-dotacyjnego pod kątem stymulowania zielonych inwestycji w firmach. Analiza danych mikroekonomicznych dowodzi, że dobry wpływ na podejście przemysłu do ekologii miałoby rozsądne połączenie dotacji i nawet niskich opłat – puentuje dr Kinga Tchórzewska.

Choć odbieranie samorządom kolejnego źródła dochodu jest fatalnym pomysłem, to w badaniach ekonomicznych, naukowcy nie skupiają się na kontekście politycznym. Centralne rozwiązania są łatwiejsze do wprowadzenia i koordynacji.

Podatkowo-dotacyjny mix wymusi ekologiczne inwestycje

Jak pokazuje analiza przygotowana przez ekonomistów, najlepsze efekty daje powiązanie opłaty środowiskowej na poziomie 7,4 tysiąca euro, połączonej z subwencją publiczną w wysokości 257 tysięcy euro w skali roku. Niemniej dobre skutki przynosi już mix – 665 euro opłaty plus dotacje. Zatem rekomendowana jest policy-mix, czyli połączenie wsparcia finansowego dla firm zainteresowanych zielonymi technologiami z nawet niskim opodatkowaniem środowiskowym.

– Gdyby wprowadzono podatki środowiskowe na poziomie centralnym, a nie regionalnym, jak do tej pory, Madryt mógłby z dużym sukcesem zarówno rozwijać branżę w kierunku adaptacji zielonych technologii, jak i uzyskiwać znaczne dochody, które później wracałyby do funduszy ekologicznych lub do firm w postaci dotacji na zielone inwestycje – przekonuje dr Kinga Tchórzewska.

Zielony Ład na całym kontynencie

Unijna strategia Europejskiego Zielonego Ładu i pakiet rozwiązań prawnych Fit for 55 wymuszają w krajach Wspólnoty rozwijanie mechanizmów sprzyjających ochronie klimatu. UE zaplanowała ograniczenie do 2035 roku emisji gazów cieplarnianych o 55 proc. w zestawieniu z rokiem 1990. Do połowy XXI wieku Unia chce osiągnąć neutralność klimatyczną, a zatem równowagę pomiędzy szkodliwymi emisjami a absorbowaniem ich przez przyrodę.

Opracowanie skoordynowanych działań podatkowych, które zachęcą duże przedsiębiorstwa do wdrażania ekologicznych innowacji staje się priorytetem dla wszystkich państw Unii Europejskiej, w tym Polski. Aby odpowiedzialnie włączyć się w te procesy, polska polityka publiczna powinna być oparta o merytoryczną analizę danych, co wiąże się z koniecznością tworzenia przez GUS centralnych baz danych na poziomie mikro oraz włączenia do przeprowadzania analiz świata nauki.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY