Nauka przedsiębiorczości w 5 krokach

fot. Adobe Stock
fot. Adobe Stock
Jak uczyć przedsiębiorczości? Wystarczy nie przeszkadzać – w zabawie, we współpracy, w doświadczaniu, w zadawaniu pytań... Oczywiście trochę teorii też się przyda.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 9/2020 (60)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Po pierwsze, postaw na współpracę 

Dlaczego? Bo to najlepszy trening umiejętności interpersonalnych. 

Place zabaw, żłobki i przedszkola to pierwsze pola doświadczalne związane ze współpracą z innymi. Współpracą, a więc słuchaniem i reagowaniem na cudze potrzeby. To także lekcja do odrobienia dla rodzica, bo wymaga w domu komunikacji, w której zamiast krzyczeć:„jesteś bałaganiarzem”, mówimy: „Złości mnie, kiedy wyrzucasz papierki obok kosza”. Polem do popisu są szkolne projekty dostosowane do wieku – organizowanie kiermaszu, pielęgnowanie szkolnego ogródka, wolontariat w domu kultury (możliwy od ukończenia 13. roku życia). Nigdy nie zawiodły warsztaty kulinarne w grupach, zwłaszcza te z deserem na koniec. 

Po drugie, pozwól doświadczać

Dlaczego? Bo błędy i potknięcia to nauczyciele, pod warunkiem, że je przepracujemy zamiast skarcić dziecko, że zrobiło coś „źle”. „Nie o górę się potkniesz, ale o kamień”, mówi przysłowie hinduskie. To także lekcja pokory i podejmowania własnej inicjatywy pod warunkiem, że stworzy się przestrzeń do szukania rozwiązań metodą prób i błędów. „W nauczaniu przedsiębiorczości chodzi nie tylko o to, że dzieci obserwują i powielają zachowania rodziców. Chodzi również o praktyczne podejście probiznesowe. Od przysłowiowego już sprzedawania lemoniady w gorący dzień, aż po zachęcanie dziecka do kreatywnego wyszukiwania możliwości zarabiania nawet niewielkich sum” – podpowiada Violetta Rymszewicz, mentorka kariery (rymszewicz.eu). 

Po trzecie, umiejętności twarde też się liczą

Dlaczego? Bo to część składowa kompetencji przedsiębiorczości, a nauka poprzez zabawę jest najskuteczniejsza. Na stronie mlodygiercownik.pl znajdziemy ranking gier ekonomicznych. Wśród wielu z nich wyróżnia się nawiązująca do hinduskich tradycji gra Ganges (od lat 12), w której handluje się herbatą, przyprawami i jedwabiem. Po partyjce gry łatwiej robić analogie do rzeczywistości i zwracać uwagę na działania firm na rzecz lokalnej społeczności. W przedziale wiekowym 8–12 lat śmiało można włączyć do edukacji podstawy biznesu. „Ważne, aby już małe dzieci rozumiały mechanizmy związane ze sposobami pomnażania kapitału i tym samym wyrabiania szacunku dla pieniędzy. Oszczędzanie, rozsądne inwestowanie, zrozumienie jak działają pożyczki bankowe to tylko niektóre z podstawowych umiejętności w zakresie kompetencji finansowych” – mówi Violetta Rymszewicz. Można wesprzeć się książką „Pieniądze nie rosną na drzewach” (wyd. Debit) dla dzieci w wieku 7–14 lat lub innymi poradnikami.

Po czwarte, rozwijaj krytyczne myślenie

Dlaczego? Bo krytycznie znaczy samodzielnie. To umiejętności oceny przeciwstawnych argumentów i dowodów, rozpoznawania wniosków drugiej strony i techniki bycia przekonującym według dr Stelli Cottrell z Uniwersity of East London. Umiejętności te nie są wrodzone, lecz można się ich nauczyć, przekonuje dr hab. Tomasz Grzyb na łamach Strefy Psyche Uniwersytetu SWPS i przytacza przykład z własnego ojcostwa, kiedy dziecko zapytało go, ile jest liści na drzewie. Zamiast zbyć je odpowiedzią, że mnóstwo albo zmyślić liczbę, odpowiedział: „Nie wiem, ale możemy to sprawdzić”. Następnie obliczył z dzieckiem, ile liści jest na jednej gałęzi i razem przeliczyli wynik, mnożąc go przez przybliżoną liczbę gałęzi. Otrzymali szacunkowy rezultat. Była to zarazem lekcja partnerstwa, traktowania z szacunkiem czyichś pytań, podmiotowości i tego, że każdy fakt można sprawdzić zamiast przyjmować rzeczy na słowo. 

„Nauczenie dziecka myślenia krytycznego wymaga od rodziców czasu, ale w zamian możemy wychować dorosłego, który myśli niezależnie, podejmuje racjonalne decyzje i lepiej odnajdzie się w niepewnej rzeczywistości” – mówi Violetta Rymszewicz. Podkreśla, że „dziecko krytycznie myślące to często dziecko niepokorne i wymagające uwagi, a to wyzwanie dla rodziców i nauczycieli”.

Po piąte, wzmacniaj poczucie własnej wartości

Dlaczego? Bo wychowasz człowieka dobrego dla siebie i innych. Poczucie własnej wartości jest fundamentem do samodzielnych działań. To nie oznacza bałwochwalczego akceptowania wszystkiego, co robi dziecko, i non stop chwalenia, ale mądrą miłość i relację, w której dziecko wie, że jest ważne, wspierane, a jego potrzeby emocjonalne się liczą. Słuchaj, odpowiadaj na niezliczone pytania, towarzysz w rozwoju. Doceniaj za intencje, a nie tylko za rezultaty. Stwarzaj okazje do tego, by mogło odnosić sukcesy, radzi autorka książek psychologicznych, m.in. „Dziecko z bliska”, Agnieszka Stein.

---

Marian Owerko, współzałożyciel Bakallandu

Już w szkole podstawowej wiedziałem, że potrafię zorganizować coś biznesowego od początku do końca. Szło mi to o wiele łatwiej niż moim rówieśnikom. Decyzję o własnej działalności gospodarczej podjąłem w zasadzie sam. Zaraz po pierwszym roku studiów założyłem Bakalland i dalej już samo się to potoczyło. Do założenia własnej firmy najbardziej zainspirował mnie mój ojciec, który też w zasadzie był przedsiębiorcą. Atmosfera na studiach ekonomicznych (SGH) w 1989 r., aby brać sprawy w swoje ręce, także miała swoje znaczenie. Miałem dużo szczęścia, bo na uczelni spotkałem podobnie myślących ludzi, z którymi założyłem Bakalland. Uważam, że obecnie oferowane kierunki solidnie przygotowują młodych ludzi do pracy w biznesie lub do tworzenia własnych firm. Dodałbym może więcej zajęć praktycznych, obowiązkowe staże wakacyjne i to już od liceum... Ja swoją edukację wyższą uzupełniłem o praktykę, więc można powiedzieć, że moja edukacja była zbliżona do standardów uczelni z Ivy League z USA.

-

Ewa Małyszko, prezes PFR TFI S.A.

Są menedżerowie, którzy marzyli o sukcesie w biznesie już w bardzo wczesnej młodości. U mnie ten proces rozpoczął się na studiach. Poznałam wtedy bliżej działalność dużych firm z sektora finansów i ubezpieczeń, zainteresowałam się dokonaniami wizjonerów biznesu, takich jak Bill Gates, Howard Schultz, Michael Joseph. Zawsze bliski był mi styl działania oparty na kreatywności, myśleniu wbrew utartym schematom, traktowaniu biznesu jako sfery inspirującej korzystne zmiany. Nigdy nie miałam jednak konkretnego mentora ani idola. Do roli menedżera dojrzewałam stopniowo, zarządzając kolejnymi funduszami i instytucjami finansowymi. Na pewno pomogły mi w tym cechy osobowości ukształtowane jeszcze w dzieciństwie: odpowiedzialność, pracowitość, entuzjazm wobec wyzwań, stawianie sobie zawsze wysoko poprzeczki. Bez nich trudno liczyć na sukces w biznesie, niezależnie od tego czy działa się w Polsce, Szwajcarii czy USA.

---

5 książek, które pomogą dzieciom wyjaśnić ekonomię

„ABC ekonomii, czyli pierwsze kroki w świecie finansów”, Wiktor Czepczyński, Żaneta Kupczyk, wyd. ABC-Czepczyński

To nie tylko książka, ale autorski projekt właściciela jednej z największych firm transportowych w Polsce mający za zadanie upowszechnianie edukacji ekonomicznej i finansowej wśród przedszkolaków i uczniów podstawówek. W ramach projektu powstała książka pt. „ABC ekonomii, czyli pierwsze kroki w świecie finansów” skierowana do przedszkolaków i uczniów z klas I-III. Jej autorami są edukatorka Żaneta Kupczyk i Wiktor Czepczyński (syn Artura, założyciela firmy ABC Czepczyński). Książka zawiera 12 opowiadań, z których każde porusza inne zagadnienie ze świata ekonomii i finansów. Obok książki jest też program edukacyjny, w którym wzięło już udział 200 szkół uczących 13 tys. dzieci. Co więcej, każdy może zostać nauczycielem ekonomii. Wystarczy książkę przeczytać, wydrukować ze strony internetowej materiały. Panowie Czepczyńscy wychodzą z założenia, że im więcej nauczymy dzieci w szkole podstawowej, tym mniej trzeba będzie edukować licealistów. 

 

,,Zaskórniaki i inne dziwadła z krainy portfela. 50 opowiastek z ekonomią w tle (plus jedna)”, Grzegorz Kasdepke, ilustracje: Daniel de Latour, komentarze: Ryszard Petru, wyd. Zysk i S-ka

Duet Kasdepke – Petru po raz kolejny podjął się zadania tłumaczenia dzieciom zasad ekonomii. W wydanej w 2012 r. książce „Pestka, drops, cukierek. Liczby kultury” opisali trudno dostępną mroźną krainę, która zmienia się za sprawą kreatywności mieszkańców. Teraz w książce ,,Zaskórniki i inne dziwadła z krainy portfela” mamy okazję poznać ,,Ogród Dziwnych Stworów” oraz ,,Cyrk”. To ponad 50 krótkich opowiadań, w których główną rolę odgrywają pojęcia, przemienione za sprawą fabuły w osobliwe stworzenia, które tłumaczą dzieciom, co to recesja, rating, marża, manko czy dywidenda, jednocześnie uwzględniając słowa bardziej powszechne, ale może niewystarczająco dobrze na co dzień wyjaśniane, czyli: cena, zysk, ustawa, giełda, konkurencja, przelew, umowa, konto i wiele, wiele innych.

 

„Sztuka liczenia do trzech. Jak rozmawiać z dziećmi o pieniądzach”, Ron Lieber, wyd. Buchmann

Autorem książki jest Ron Lieber piszący dla „New York Timesa” o finansach osobistych. Chciał on w przystępny sposób opowiedzieć, czym w istocie są otaczające nas zewsząd i tak przez nas pożądane pieniądze. I pomóc rodzicom w odpowiedzi na typowe pytania dzieciaków typu „Czemu nie kupicie mi…”, „Dlaczego Jaś dostaje większe kieszonkowe niż ja”, „Czemu oddajemy pieniądze temu panu pod sklepem”. Jak jednak odpowiedzieć, by z jednej strony pomóc młodemu człowiekowi zrozumieć mechanizmy rządzące światem pieniędzy, a z drugiej nauczyć go budowania odpowiedniej relacji z pieniędzmi? Zadanie niełatwe. Ale Ron Lieber – doświadczony dziennikarz ekonomiczny je nam ułatwia.

 

„Ekonomia. To, o czym dorośli ci nie mówią”, 

Janiszewski Boguś, wyd. Publicat

Dużo trudnych tematów ciekawie opowiedzianych. Dzieci dowiedzą się, że podatki są różne, bo np. pobierany jest wciąż we Włoszech podatek od cienia, a w Niemczech pobierane jest „bykowe”, czyli od osób bezdzietnych po 23. roku życia. Autor zaszczepia więc w dzieciach ideę, że szaleństwa fiskusa są trudne do ogarnięcia. Ale dobrze radzi sobie też z trudniejszymi pojęciami, wyjaśniając, kto wymyślił „niewidzialną rękę” oraz co to jest teoria nieoznaczoności, która mówi, że „górny pułap możliwości konsumpcyjnych przeciętnego nastolatka nie istnieje”. Warto poczytać i się pośmiać. 

 

 

„Rozmowy z użyciem głowy, czyli ekonomia dla dzieci”,

 Anna Garbolińska, wyd. Novae Res 

Krótkie opowiastki z morałem. Idealne do poczytania młodszym dzieciom, a starsze mogą z zainteresowaniem same sobie poczytać. Poszczególne opowiastki poświęcone są pieniądzom, bankom, monopolom, giełdzie, budżetowi, podatkom, inflacji, konsumentom i bezrobociu. Całość poprowadzona jest w formie pytań, które bohaterka książki, 11-letnia Lila, wciąż zadaje swojej mamie. Dzięki niej dzieci dowiedzą się, że stopa bezrobocia nie ma wpływu na rozmiar tenisówek, monopol to nie tylko sklep za rogiem, a gracz na giełdzie nie musi być sportowcem.

 

My Company Polska wydanie 9/2020 (60)

Więcej możesz przeczytać w 9/2020 (60) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY