Jaki świat po pandenomii. Wywiad z Piotrem Arakiem

Jaki świat po pandenomii. Wywiad z Piotrem Arakiem
Nie ma powrotu do neoliberalnych dogmatów gospodarczych sprzed pandemii. Musimy szukać nowych rozwiązań, także w kontekście wyzwań polityki klimatycznej – mówi Piotr Arak, dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego.

Czy jesteśmy w stanie coś zrobić, by takie sytuacje jak pandemia, w przyszłości nas nie zaskakiwały?

Zacznijmy od tego, że to nie był grom z jasnego nieba. Ostrzegali przed nim specjaliści Światowej Organizacji Zdrowia, Międzynarodowego Forum Ekonomicznego, a nawet twórcy blockbusterów, bo przecież na temat pandemii powstawały liczne apokaliptyczne filmy. Czasem słyszę, że to był „czarny łabędź”, czyli coś czego nie da się przewidzieć. Jednak moim zdaniem był to szary nosorożec, którego nie chcieliśmy zauważyć, choć był duży i stał całkiem blisko. Zaskoczeniem mógł być kryzys finansowy 2008 r. Wtedy rzeczywiście, ostrzegała przed nim tylko nieliczna grupka specjalistów z amerykańskiego rynku finansowego. Ale pandemia? Po eboli, ptasiej grypie i SARS naprawdę mogliśmy się na nią trochę lepiej przygotować.

To dlaczego udawaliśmy, że nie ma nosorożca?

Bo tak jest wygodniej. Poza tym ostatnia duża pandemia, która pochłonęła miliony ludzi, miała miejsce w 1918 r. Skoro przez tyle lat nam się udawało, to liczyliśmy, że tak będzie nadal. Cóż, ludzki umysł wypiera to, co niewygodne. Wiele osób nie wierzyło też w zmianę klimatu, dopóki nie zobaczyło gigantycznych pożarów czy powodzi.

Czyli potrafimy być mądrzy dopiero po szkodzie?  

To się jeszcze okaże, czy potrafimy. Na pewno wiele rządów przećwiczyło sposób działania w sytuacji kryzysowej i gdyby dziś spotkała nas pandemia, poradzilibyśmy sobie z nią lepiej. Nadal jednak istnieje ryzyko pojawienia się innego rodzaju wirusa, który będzie się rozprzestrzeniał obok COVID-u, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmujemy. 

A w dziedzinie ekonomii czegoś się nauczyliśmy?

Tu jestem większym optymistą. Wirus sprawił, że nasze myślenie o gospodarce i społeczeństwie bardzo się zmieniło. Rządy większości krajów musiały stanąć przed dylematem, co ratować: życie ludzi czy gospodarkę. I wybrały to pierwsze. Zdecydowano się użyć nadzwyczajnych środków mających na celu kontrolowanie i ochronę głównych procesów gospodarczych. Przypominało to heroiczny wysiłek rodzica, który z narażeniem życia ratuje tonące dziecko. Ten zestaw narzędzi ekonomicznych, które zastosowano, nazwaliśmy w Polskim Instytucie Ekonomicznym „pandenomią”.

Pana najnowsza książką, która właśnie się ukazuje na rynku, nosi tytuł: „Pandenomia. Czy koronawirus zakończył erę neoliberalizmu?”.

Uznałem, że to ważne pytanie, bo pandemia ustawiła nas w punkcie zwrotnym historii. I odsłoniła wady starego porządku.

Jaka jest odpowiedź?

Z cała pewnością w okresie pandemii złamaliśmy wszystkie możliwe zasady neoliberalne, które jeszcze niedawno dominowały w myśleniu o życiu społeczno-gospodarczym. Okazało się np., że dług nie zawsze jest zły, a równowaga budżetowa nie zawsze jest dogmatem. Że państwo nie tylko może, ale wręcz musi się angażować w gospodarkę. I że banki centralne prowadzą aktywną politykę monetarną. 

Czy to myślenie z nami zostanie?

Nic nie jest dane na zawsze. W latach 70. XX w. w światowej ekonomii dominowały poglądy neokeynesistowskie z przekonaniem o potrzebie znaczącej roli państwa w gospodarce. Później przyszedł czas na myślenie liberalne i neoliberalne, dziś znów dochodzimy do wniosku, że państwo nie może być bierne. Ale nie mam wątpliwości, że to się kiedyś znowu zmieni. Jedno jest pewne: dziś nie ma powrotu do neoliberalnych dogmatów sprzed pandemii. Musimy szukać nowych rozwiązań, także w kontekście wyzwań polityki klimatycznej. 

Pana zdaniem rządy wyciągną odpowiednie wnioski?

Do pewnego stopnia już wyciągnęły. Widać to np. w światowym handlu. Bezpieczne łańcuchy dostaw stały się ważnym elementem strategicznego myślenia Unii Europejskiej. To będzie miało praktyczny wpływ na gospodarkę – część produkcji zostanie przeniesiona z Azji do Europy, korporacje podejmą decyzję o innej niż planowano wcześniej lokalizacji swoich zakładów. Pandemia nakłada się tu zresztą na skutki wojny handlowej między Chinami a USA. Mówiąc wprost: globalizacja będzie teraz miała inny kształt niż dotychczas. 

A w dziedzinie fiskalnej?

Tu też zmiany są nieuchronne. Przykładowo – ekonomiści z brukselskiego think tanku Bruegel postulują wyjęcie wydatków na zieloną transformację poza reguły fiskalne w Europie. Moim zdaniem bez pandemii nie byłoby też szans na globalny minimalny CIT. To, że...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 10/2021 (73)

Więcej możesz przeczytać w 10/2021 (73) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY