ChargePolska uruchomi darmowe stacje ładowania pojazdów elektrycznych w Warszawie [TYLKO U NAS]

ChargePolska uruchomi darmowe stacje ładowania pojazdów elektrycznych w Warszawie [TYLKO U NAS]
ChargePolska to polska firma, która przygotowała nietypowy pomysł biznesowy. Będzie stawiała ładowarki samochodów elektrycznych, z których można korzystać zupełnie za darmo. Zapłacą reklamodawcy. Pierwsza stacja działa już pod Poznaniem, ale jak deklaruje w rozmowie z portalem mycompanypolska.pl Matt Tymowski, CTO w ChargePolska, w przyszłym roku planowane jest uruchomienie 10 stacji w Warszawie.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

ChargePolska to spółka-córka firmy Protym. Dlaczego zdecydowaliście się na wejście w nietypowy, jak dla dotychczasowego profilu działalności, biznes?

Protym dysponuje 30-letnim doświadczeniem w roli dostawcy rozwiązań budowlanych i produkcyjnych w Wielkopolsce, a jednym z ważniejszych segmentów rynku są dla nich deweloperzy na rynku nieruchomości komercyjnych, budujący duże, energochłonne budynki. W 2015 roku, moja rola w Protymie polegała na poszukiwaniu sposobów, które mogłyby pomóc im ograniczyć zużycie energii, w ten sposób Protym otworzył się ku branży energii. Początkowo zajmowaliśmy się zagadnieniem magazynowania energii, ale dość szybko przeszliśmy do tematu stacji ładowania aut elektrycznych, ponieważ rynek ten wyglądał znacznie bardziej obiecująco z punktu widzenia dostawców.

Deweloperzy zaczęli inwestować w stacje? 

Rosnącym problemem był dla nas fakt, że poza punktami do certyfikatu LEED, potencjalni klienci nie widzieli korzyści z inwestycji w stacje ładowania aut elektrycznych. Większość z tych, którzy zainwestowali w jedną stację, żeby przetestować rynek, notowała wykorzystanie na poziomie poniżej 10 proc. miesięcznie. Robiąc nasz sondaż, pytaliśmy najemców, jakie czynniki skłoniłyby ich do zakupu auta elektrycznego, a najczęstszą odpowiedzią była dostępność stacji ładowania w miejscu pracy. Jednak żaden operator powierzchni komercyjnych nie jest skłonny inwestować w wielopoziomowy system na podstawie sondaży. Ponadto, sam proces decyzyjny zazwyczaj miał miejsce w centralach operatorów w Europie Zachodniej, a nie w Polsce.

Mimo to podjęliście decyzję o stworzeniu stacji. 

Tak, podjęliśmy decyzję o zbudowaniu własnej sieci, której będziemy operatorem, a nie tylko dostawcą. Istnieje wiele różnych modeli biznesowych w tej dziedzinie, a najbardziej popularny jest ten oparty na tzw. "płatnych kilowatach". W wielkim skrócie operatorzy sieci obciążają opłatą za korzystanie kierowców. Najlepszym i największym przykładem tego modelu jest FastNed. Jest to firma, która od momentu rozpoczęcia działalności 8 lat temu, pozyskała fundusze w wysokości 60,5 mln euro. W zeszłym roku udało jej się wygenerować blisko 6,4 mln euro, co jest kwotą teoretycznie robiącą wrażenie, ale dla inwestora to średnio atrakcyjny wynik. Problem polega na tym, że rynek jest wciąż bardzo mały i choć polski rząd planuje, aby do 2025 roku wypuścić na polskie drogi milion pojazdów elektrycznych, to nie są to zbyt realistyczne prognozy.

I dlatego stawiacie darmowe ładowarki? 

Musieliśmy znaleźć sposób, aby stać się pierwszymi w kolejce do potencjalnie dużego rynku, dostarczając produkt lepszy od konkurencji, w idealnej wersji darmowy, a jednocześnie zapewniając naszym inwestorom dobry zwrot z inwestycji, czyli uzyskać dodatnie przepływy pieniężne w ciągu pierwszych trzech lat. Doszliśmy do wniosku, że wykorzystując strategiczne umiejscowienie naszych stacji ładowania w pobliżu obszarów o dużym natężeniu ruchu pieszego, będziemy w stanie nie tylko skorzystać z dynamicznie rozwijającego się rynku cyfrowych totemów w reklamie zewnętrznej, ale też odcisnąć na nim nasz ślad. 

Jak wyglądały pierwsze kroki związane z uruchomieniem całego projektu?

 Zdecydowaliśmy, że połączenie cyfrowego totemu reklamowego ze stacją ładowania aut elektrycznych będzie najlepszym kierunkiem, a dostarczanie energii za darmo stanie się naszym wyróżnikiem. Problem polegał na tym, że nie istniał żaden gotowy do użycia produkt, który moglibyśmy wykorzystać. Zdecydowaliśmy się więc zbudować własny prototyp. Pracowali przy nim tak liczni inżynierowie i eksperci tak wielu różnych specjalności, że jeden zespół nie byłby w stanie go zbudować. Jestem pewien, że powielenie tego rozwiązania byłoby bardzo trudne dla każdego z graczy w Polsce.

Jak w przypadku każdego prototypu, praca nad nim to był kosztowny i bolesny proces, a jego udoskonalenie zajęło niemal trzy lata. Wdrożyliśmy stację ładowania na próbę przed naszym biurowcem, wczesną wiosną tego roku – najlepiej wspominam moment, kiedy ktoś z naszego zespołu rozesłał całej grupie zdjęcie, pokazujące, że są już pierwsi użytkownicy naszej stacji ładowania. Słowo daję, to było jak budowanie karmnika dla ptaków i obserwowanie pierwszych wróbli, które zlatują się aby z niego korzystać. 

Jak dokładnie działa model biznesowy ChargePolska? 

Budujemy i instalujemy stacje ładowania dla aut elektrycznych na własny koszt i udostępniamy kierowcom zasilanie za darmo. Generujemy przychody, oferując markom i nabywcom mediów ekrany na stacjach ładowania pojazdów elektrycznych za cotygodniową opłatą, podobnie jak w przypadku modelu biznesowego mediów zewnętrznych. Wymogiem jest, żeby marka upubliczniła swoje realne działania na rzecz zrównoważonego rozwoju, tak jak na przykład firma Bolt uruchomiła kilka działań w ramach inicjatywy "Green Plan". Inne godne uwagi firmy, to na przykład Ikea, która instaluje na swoich budynkach własne systemy fotowoltaiczne o nazwie SOLSTRÅLE, albo Starbucks, który niedawno pochwalił się inwestycją w 146 MW odnawialnej energii.

Kilka tygodni temu informowaliście o współpracy z Boltem. Rozumiem, że Bolt "płaci" za energię, którą ładowane są pojazdy?

Marki występują de facto w roli "sponsora" dla kierowców ładujących pojazdy darmową energią w naszej sieci. Kierowcy pobierają darmową energię, a w zamian, oferuje się im możliwość interakcji z marką, za pośrednictwem naszych ekranów dotykowych. W przypadku marki Bolt, po naładowaniu samochodu, kierowca otrzymuje wyświetlany na ekranie kod rabatowy na pierwszy przejazd Boltem. Hipotetycznie, w przypadku Starbucksa, mogłoby to wyglądać tak, że ładując samochód, otrzymuje się darmową "zieloną" herbatę w kawiarni Starbucks w centrum handlowym, przy którym znajduje się stacja ładowania. Nasze ekrany są więc zielonym narzędziem do generowania leadów dla marek.

Ile musiałyby wynieść przychody reklamowe, by osiągnąć rentowność takiej ładowarki?

Już teraz możemy śmiało powiedzieć, że jesteśmy w stanie wygenerować znacznie wyższy dochód ze sprzedaży powierzchni reklamowej i udostępniania energii za darmo, niż ze sprzedaży energii na stacjach ładowania. Nasz plan rozwoju zakłada, że jesteśmy w stanie osiągnąć skalę, która zapewni nam przekroczenie progu rentowności w trzecim roku działalności.

Czy oprócz przychodów ze sprzedaży reklam macie inne pomysły na komercjalizację projektu?

Zanim postaramy się o więcej marek, chcemy uruchomić niewielką sieć, która umożliwi nam rozmowy o długoterminowej współpracy z potencjalnymi klientami. Mamy pomysły na to, jak rozszerzyć ofertę produktową: jednym z celów jest generowanie leadów za pośrednictwem interfejsu użytkownika na naszych ekranach dotykowych. Zamierzamy w tym celu nawiązać współpracę z dwoma doświadczonymi graczami.

Obecnie działa jedna ładowarka w Poznaniu. Kiedy skończy się ten test? Co dalej?

Cieszymy się, że osiągnęliśmy nasz pierwszy cel – udowodniliśmy zarówno, że nasz produkt działa oraz, że na tak wczesnym etapie, duży międzynarodowy gracz jest zainteresowany współpracą reklamową. Traktujemy to jako potwierdzenie, że nasz model biznesowy jest dla rynku interesujący.

Kontynuujemy testy do wiosny przyszłego roku, co da nam również nieco czasu, aby przeanalizować opcje z wieloma nowymi lokalizacjami, obecnie rozważanymi, a także posłuży do prezentowania rozwiązania właścicielom nieruchomości, zainteresowanym udostępnieniem nam miejsca. Naszym celem na przyszły rok jest zabezpieczenie terenu w Warszawie, na którym moglibyśmy postawić około 10 stacji ładowania, co pozwoliłoby nam na opracowanie projektu pilotażowego w zakresie gromadzenia danych na większą skalę - tego typu informacje są kluczowe w czasie rozmów z większymi funduszami venture capital. Jesteśmy w stanie rozwijać się, pozostając nadal w fazie rozruchu, jednak zastrzyk kapitału od inwestora zewnętrznego z pewnością przyspieszyłby sprawy, dlatego też jesteśmy w tym momencie otwarci na rozmowy z inwestorami inwestującymi na wczesnym etapie.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY