Apetyt na sukces. Najlepsze startupy z branży foodtech

Najlepsze foodtechy w Polsce
Najlepsze foodtechy w Polsce, fot. materiały prasowe
Współczesne foodtechy to już nie tylko inicjatywy promujące zdrowe odżywianie. To wiele innowacyjnych rozwiązań z zakresu nowych technologii, które pomagają prowadzić restaurację, ułatwiają sprzedaż online, a także walczą z takimi zjawiskami jak marnotrawienie żywności.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 10/2021 (73)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Jak pandemia wpłynęła na wasze wyniki finansowe? – spytałem jednego z bohaterów materiału. – Jest bardzo dobrze! A z tego, co wiem, inne firmy z sektora foodtech również odnotowały w ostatnich miesiącach OGROMNE wzrosty – usłyszałem w odpowiedzi.

O rozwoju medtechów czy edtechów w okresie pandemii napisano już eseje. Dane jednoznacznie wskazują, że te obszary – jakkolwiek źle to zabrzmi – bardzo skorzystały na epidemii. 

Tymczasem również foodtechy znacząco zwiększyły obroty. Może nie w tak spektakularnym stylu jak inne sektory, ale jednak. Dziś o foodtechach mówi się jako o najbardziej innowacyjnych projektach na świecie, które łączą nowatorskie technologie z wielu branż i rynków.

Z danych opracowanych przez firmę Nielsen wynika, że wartość rynku produktów roślinnych w Polsce w ubiegłym roku przekroczyła 440 mln zł, a dane z I kwartału br. wskazują na kwotę o 150 mln zł większą. Tego typu statystyki należy zestawić z globalnymi trendami. Według raportu „Growth of meat and dairy alternatives is stirring up the European food industry” przygotowanego przez ING, europejski rynek roślinnych alternatyw nabiału i mięsa już za cztery lata może osiągnąć wartość 7,5 mld euro. Natomiast badania naukowców z uniwersytetu w Oksfordzie wskazują, że problemy zdrowotne ludzi związane z nadmiernym spożyciem mięsa do 2050 r. będą kosztowały świat ponad 1,6 bln dol.

Autorzy publikacji „Rynek FoodTech i alternatywnych białek na świecie i w Polsce” zauważają, że w minionym roku foodtechy otrzymały ponad 17 mld dol. finansowania. Docenione zostały nie tylko inicjatywy oferujące zdrową żywność, gdyż pod pojęciem „foodtech” kryje się wiele innych interesujących zjawisk. Startupy z tej dziedziny rozwiązują problemy związane z marnotrastwem jedzenia, proponują rozwiązania zwiększające wydajność upraw, projektują aplikacje dla restauratorów, a także zajmują się łańcuchami dostaw. Dlatego w poniższym zestawieniu staraliśmy się ująć różnorodne pomysły – bo choć rynek dynamicznie się rozwija, wciąż jest miejsce na innowacyjne technologie.

Życzymy więc smacznej lektury! (tak, wiemy – suchar. Ale nie mogliśmy się powstrzymać).

Roślinny Qurczak 

Startup założyła neurokognitywistka Iga Czubak. – Zdałam sobie sprawę, jak negatywny wpływ na środowisko mają m.in. hodowle przemysłowe, gdzie zwierzęta są fatalnie traktowane. Kiedy przestałam jeść mięso, nie za bardzo były dostępne produkty dla takich osób jak ja. Uwielbiałam mięso, więc zrezygnowanie z niego było trochę jak odstawienie jakiejś używki – wspomina Iga. Firma znalazła się na tegorocznej liście Foodtech 500 opisującej najlepsze startupy foodtechowe na świecie.

Skład Roślinnego Qurczaka opiera się głównie na polskiej nieprzetworzonej fasoli. Jego twórcy chwalą się, że udało im się stworzyć włókna wyglądające jak włókna mięśniowe, dzięki czemu produkt dostarcza „mięsnego doświadczenia” – na talerz trafia potrawa, którą trzeba pokroić, pogryźć. – Mówi się, że przekleństwem wegan jest fakt, że wszystko można zjeść łyżką. Niestety się z tym zgadzam – dodaje Iga Czubak.

Startup prowadzi rozmowy z największymi sieciami handlowymi i dystrybutorami z całego świata – od Stanów Zjednoczonych, po Azję. Niedawno firma przeniosła się do większego zakładu, który wkrótce zamieni na jeszcze większy. – Rozwijamy się jak szaleni! – uśmiechają się twórcy Roślinnego Qurczaka.

Wojna Warzyw

„Niedoskonały wygląd, doskonały smak” – tak reklamuje się startup założony przez Żenię Malinina, Vincenta Husa i Vadyma Petrychenko. Pomysłodawcy Wojny Warzyw przez kilka lat prowadzili agencję zajmującą się projektowaniem m.in. aplikacji mobilnych dla klientów z całego świata. – Tworząc produkty dla innych, cały czas myśleliśmy o tym, żeby stworzyć coś własnego. Często bywaliśmy w Stanach Zjednoczonych – zachwycały nas tamtejsze projekty i modele biznesowe, które odnosiły sukces za oceanem – tłumaczy Żenia.

Pod koniec 2019 r. chłopaki sprzedali agencję jednemu z liderów rynku IT w Polsce. Mieli czas, chęć i pieniądze, by w końcu zrobić coś po swojemu. – Siedząc w domu podczas lockdownu, robiliśmy burze mózgów. Obserwując to, co działo się w sklepach, patrząc na puste półki i kilometrowe kolejki, zaczęliśmy myśleć o projekcie związanym z jedzeniem – wspominają twórcy Wojny Warzyw.

Foodtech zajmuje się sprzedażą klientom paczek z nieidealnymi (pod względem wizualnym) warzyw, owoców i innych produktów, które z jakichś powodów nie spełniają standardów sklepowych. Taka żywność często jest wyrzucana na kompost lub do śmietnika, a marnotrawienie jedzenia staje się coraz poważniejszym problemem. W Polsce marnuje się ok. 9 mln t jedzenia rocznie, co oznacza, że co sekundę w koszu ląduje ok. 150 kg warzyw, owoców, pieczywa itp. 

W ostatnim miesiącu Wojna Warzyw zanotowała 400 tys. zł obrotu. – Obecnie polegamy na lokalnych dostawcach, wspieramy ich jak tylko możemy. W najbliższych miesiącach będziemy skupiać się na rozszerzeniu sieci dostawców oraz poszerzaniu oferty o produkty wegetariańskie i wegańskie – zapowiada Żenia Malinin. 

HiProMine 

Podpoznańska spółka to lider w tworzeniu technologii do hodowli i produkcji owadów na skalę przemysłową. – Chcemy być znaczącym graczem na europejskim rynku w sektorze materiałów produkowanych dla przemysłu paszowego. Dążymy do zbudowania silnej pozycji jako twórcy surowców, które powstają w zrównoważony i ekologiczny sposób. Kluczem do tego jest hodowla owadów na skalę przemysłową – tłumaczy prof. Damian Józefiak, prezes HiProMine.

Owady mogą być używane w żywieniu ludzi i zwierząt, kosmetologii, medycynie oraz jako składnik paliw. Zwłaszcza aspekt związany z żywieniem zwierząt wydaje się być szczególnie interesujący, bowiem sektor alternatywnych źródeł pożywienia dla zwierząt rozwija się bardzo intensywnie. Z danych Persistence Market Research wynika, że globalny rynek owadów jadalnych na paszę dla zwierząt do 2030 r. osiągnie wartość 72 mld dol. – Jesteśmy mocno przekonani, że owady staną się kamieniem filozoficznym XXI w. Środkiem, który zamieni odpady w życiodajne białka, oleje i nutraceutyki, czyli najbardziej poszukiwane substancje w czasach globalnego niedoboru żywności – mówi prof. Józefiak.

Jak podkreślają przedstawiciele HiProMine, największym wyzwaniem stojącym przed sektorem hodowli owadów jest skalowalność podmiotów. – Obecnie skupiamy się na optymalizowaniu technologii, która umożliwi jak najbardziej efektowną hodowlę – podsumowuje prof. Damian Józefiak. 

Vertigo Farms 

Startup – jak tłumaczą twórcy – realizuje wizję „rolnictwa przyszłości”. Technologia farm wertykalnych to ściśle kontrolowane warunki uprawy, dzięki którym można ograniczyć użycie chemikaliów, zwiększyć wydajność oraz wyeliminować problem sezonowości. – Dzięki farmom pod dachem można uzyskać  powtarzalny produkt bez substancji i zanieczyszczeń negatywnie wpływających na zdrowie – mówi Dawid Drzewiecki, prezes zarządu Vertigo Farms. 

Powstanie startupu poprzedziły staranne badania rynkowe, z których wynikło, że jest olbrzymie zapotrzebowanie na tego typu technologię. – Dosyć szybko pozyskaliśmy prywatnych inwestorów, razem z małżonką wnieśliśmy własne oszczędności, otrzymaliśmy także grant od Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Farmę zaczęliśmy stawiać w listopadzie zeszłego roku, od lutego 2021 r. już działa, normalnie uprawiamy rośliny – opowiada Drzewiecki.

Vertigo Farms już teraz stoi przed koniecznością przeskalowania biznesu – to, zdaniem pomysłodawców, perspektywa na najbliższy rok, może dwa. Anna i Dawid Drzewieccy chcą nawiązać relacje z przedstawicielami branżowymi, a szczególnie ciekawym kierunkiem mogą okazać się suplementy diety. – Pierwsze rozmowy mamy już za sobą, niebawem puścimy nasze ekstrakty na testy – zdradza prezes Vertigo Farms. I dodaje: – Przemysł jest zainteresowany naszą technologią, teraz musimy zbudować pełne portfolio produktowe.

No Spoilers 

Po wejściu na stronę internetową tego foodtechu, ukazuje się grafika z tonącym Titanikiem. „Czy Jack i Rose osiągną szczęśliwe zakończenie? Zakończeń filmów i jedzenia nigdy nie należy psuć!” – głosi napis towarzyszący obrazkowi. – No Spoilers to nowoczesny system kontroli magazynowej dla gastronomii. Używając najnowszych technologii, stworzyliśmy wieloplatformową aplikację, która sprawia, że zarządzanie barem, kawiarnią czy restauracją jest łatwiejsze, mniej czasochłonne, zautomatyzowane i zdecydowanie tańsze – tłumaczy Michał Kowalkowski, CEO No Spoilers.

Bartosz Firmowski, COO startupu, ma bogate doświadczenie w gastronomii. Przez wiele lat był menedżerem baru oraz właścicielem restauracji. Z kolei Kowalkowski od dzieciństwa pasjonował się programowaniem. No Spoilers to efekt połączenia obu tych obszarów zainteresowań. – Z Michałem znamy się jeszcze z liceum. Ja trochę czasu spędziłem w Wielkiej Brytanii, on mieszkał przez kilka lat w Szanghaju. Dopiero w Polsce udało nam się wspólnie wypracować dobre, doceniane przez klientów rozwiązanie – mówi Bartosz Firmowski. 

No Spoilers – jak tłumaczą twórcy startupu – ma sprawiać, że gastronomia stanie się efektywniejsza. – Wierzymy, że każde zadanie w branży gastronomicznej odciągające uwagę od gości i klientów musi być ograniczane. Poprzez ograniczanie rozumiemy zmniejszenie ilości poświęcanego czasu lub poprzez automatyzację – wyjaśniają Firmowski i Kowalkowski.

Foodsi 

„Po co marnować jedzenie?” – takie pytanie zadają twórcy aplikacji Foodsi, dzięki której możemy – jak czytamy na stronie www – uratować niesprzedane posiłki. – Razem z moim wspólnikiem, jeszcze w czasach studenckich, pracowaliśmy w gastronomii – w Polsce i za granicą. Przerażała nas ilość marnowanego jedzenia, zwłaszcza że już wtedy mówiło się o katastrofie klimatycznej i wielu innych problemach. Jakiś czas pracowałem w pewnej piekarni, gdzie codziennie wyrzucano po dwa duże worki pieczywa, które jeszcze kilkanaście minut wcześniej było sprzedawane za kilkanaście złotych – wspomina Mateusz Kowalczyk, CEO Foodsi.

Schemat działania aplikacji jest bardzo prosty – dzięki Foodsi można zamówić nadwyżki jedzenia z pobliskich restauracji i sklepów, w dodatku w okazyjnej cenie. W ten sposób przyczyniamy się do zwalczania food waste. 

Aplikacje Foodsi jest obecnie dostępna w największych miastach w Polsce: m.in. Warszawie, Wrocławiu, Krakowie i Poznaniu. Partnerami projektu jest już ponad 1000 punktów na terenie całego kraju, korzysta z niego blisko 300 tys. użytkowników, a liczby te zapewne będą stale rosnąć, gdyż założyciele Foodsi już teraz zapowiadają start usługi w kolejnych miejscach. – Spływają do nas oferty nawet z mniejszych miejscowości, co tylko pokazuje skalę problemu marnowania żywności. Zainteresowanie naszą technologią jest ogromne, teraz musimy to wykorzystać – podsumowuje Mateusz Kowalczyk. 

It’s bean!

It’s bean! to startup założony przez Kasię Siczek i Polę Barros. Foodtech – jak tłumaczą pomysłodawczynie – oferuje wszystko, co najlepsze w jogurtach, ale bez użycia mleka, bo produkty It’s bean! są tworzone na bazie białej fasoli Jaś. – Od lat z pasją pracowałyśmy jako dietetyczki, ułatwiałyśmy zdrowe odżywianie. Wierzymy, że dobra dieta może być prosta i przyjemna, jeśli tylko ma się pod ręką odpowiednie produkty! – tłumaczą Kasia i Pola. I dodają: – Nie przekonywały nas dostępne na rynku alternatywy nabiału. Dominowały te na bazie soi, która jest wszechobecna w dietach wege albo kokosowe, które z dietetycznego punktu widzenia, dostarczają głównie tłuszcz.

Wszelkie badania wskazują, że tego typu rozwiązania są korzystne nie tylko dla zdrowia, ale również dla planety – produkcja roślinna zużywa mniej wody i generuje znacznie mniejszą emisję gazów cieplarnianych niż ta na bazie mleka krowiego. – Wierzymy, że produkty na bazie lokalnych roślin to najlepsze rozwiązanie dla naszej planety – dodają założycielki It’s bean!

Produkty foodtechu są dostępne online oraz w kilku stacjonarnych punktach m.in. w Warszawie. 

Rebel Tang

„Łączymy gastronomię z nowoczesną technologią!” – przekonują twórcy Rebel Tang. Foodtech zajmuje się tworzeniem wirtualnych restauracji, które idealnie odpowiadają na potrzeby współczesnych klientów. – Budujemy unikalną sieć franczyzową, łącząc najlepsze praktyki gastronomiczne z innowacyjnymi technologiami. Przy wykorzystaniu big data jesteśmy w stanie dokładnie określić, jakiego typu restauracja jest pożądana w danej okolicy – mówią przedstawiciele startupu. 

Z danych opublikowanych przez foodtech wynika, że w sierpniu restauracje należące do Rebel Tang zanotowały prawie 40 proc. wzrostu sprzedaży w porównaniu z poprzednim miesiącem. – Nasi partnerzy otrzymują w pełni przygotowany koncept gastronomiczny: od pełnej obsługi marketingowej i wsparcia technologicznego przez obsługę firm oferujących dowóz jedzenia do pełnego łańcucha dostaw produktów – tłumaczy Marek Cynowski, prezes zarządu Rebel Tang Sp. z.o.o. 

Założyciele foodtechu już teraz zapowiadają, że liczba konceptów kulinarnych dostępnych na platformie będzie stale się zwiększać, uwzględniając zmiany trendów w branży gastronomicznej.

Wege Siostry 

Foodtech jest rodzinnym przedsięwzięciem założonym przez Zuzę i Magdę Rzymanek. Wege Siostry produkują m.in. wegańskie sery z nerkowców i słonecznika. W ofercie foodtechu można znaleźć również takie produkty jak Bezmięsny Boczek, Bezmięsny Kebab czy kilka rodzajów ziołowych herbat. – To, co robimy ma dwojaki sens. Z jednej strony dajemy ludziom coś smacznego i przy okazji robimy coś dobrego dla planety. Z drugiej, jednak to, co robimy jest biznesem, który musi nam się opłacić. Między tym trzeba zachować balans – mówią pomysłodawczynie startupu.

Zuza nie je mięsa, od dawna interesuje się kuchnią wegetariańską i wegańską. O tym, że z nerkowców można robić roślinne sery tradycyjnymi metodami serowarskimi dowiedziała się podczas pracy w wegańskiej restauracji. – To był czas, kiedy wegański trend zaczynał się w Polsce szybko rozwijać. W Warszawie działało jedynie kilka wegańskich restauracji, oczywiście wszystkie były oblegane. Z mężem mieliśmy trochę gotówki i myśleliśmy o inwestycjach, więc uznałam, że to jest to. Powiedziałam Zuzi, że wchodzę w interes, choć nawet nie spróbowałam jej serów – wspomina Magda.

Z badań wynika, że pandemia spowodowała boom na wegańskie mięso oraz sery. Produkty Wege Sióstr już teraz są dostępne w takich sieciach handlowych jak Lidl czy Auchan. – Zdecydowałyśmy się na model biznesowy, w którym wszystko robimy małymi krokami, dlatego wszystko, co zarobiłyśmy, inwestujemy w dalszy rozwój – podsumowują pomysłodawczynie foodtechu. 

MakeGrowLab 

Wynalazek stworzony przez MakeGrowLab przypomina plastikową folię, ale zamiast zaśmiecać środowisko, może je wzbogacać. SCOBY – bo tak nazywa się ten innowacyjny produkt – to w pełni biodegradowalny materiał organiczny będący alternatywą dla plastikowej folii. – Zastanawiałam się, czy rzeczy codziennego i jednorazowego użytku można produkować masowo jak rośliny i co można zrobić, by jak rośliny wracały do obiegu zamkniętego. Aby tak jak one powstawały samoistnie i rosły nawet wtedy, gdy my sobie śpimy, a wykorzystane – podobnie jak rośliny szybko się rozkładały, nie niszcząc środowiska – tłumaczy Róża Brito, pomysłodawczyni projektu.

W SCOBY można pakować produkty suche, półsuche i tłuste: kosmetyki, tekstylia, chemię, a nawet tak trudne do przechowywania jak masło. Wodę jeszcze nie, choć pomysł na to już jest i ten temat stale przewija się w rozmowach z partnerami. – Tak naprawdę SCOBY jest bez przerwy modyfikowany. Absolutnie nie chcemy być firmą, która siedzi cicho przez kilka lat, aż w końcu wkracza na rynek z perfekcyjnym produktem. Wychodzimy z założenia, że pokazujemy, co mamy i jesteśmy otwarci na poprawki – dodaje Róża.

Obecne laboratorium MakeGrowLab ma powierzchnię 300 mkw. Startup do końca roku chce powiększyć zespół o kilku kolejnych współpracowników, którzy wesprą inicjatywę m.in. w działaniach marketingowych.

My Company Polska wydanie 10/2021 (73)

Więcej możesz przeczytać w 10/2021 (73) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY