Recenzje książek dla przedsiębiorców i nie tylko. Literackie premiery z przymróżeniem oka

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 9/2025 (120)
Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!
Ewa Pągowska, Adam Nyk
To nie moje. Jak rozmawiać z dziećmi o narkotykach...
Wydawnictwo: Muza Żyjemy w czasach, w których rodzice, dowiadują się, co robią ich dzieci, jako ostatni. Dlatego warto sięgnąć po pozycję autorstwa naszej redakcyjnej koleżanki Ewy Pągowskiej.
Zamiast kolejnej ekspertki od parentingu z Instagrama, mamy tu ekspercką wiedzę opartą na rozmowie z terapeutą Adamem Nykiem, który od ponad 30 lat próbuje tłumaczyć dorosłym świat ich potomstwa. Pokazuje, jak bardzo te światy się rozjechały. Dzieciaki kupują narkotyki przez aplikacje szybciej niż ich rodzice zamawiają pizzę. Płacą BLIK-iem, a towar odbierają z paczkomatu lub w przesyłce od kierowcy Ubera. Tymczasem dorośli utknęli na etapie „Dzieci z dworca ZOO” i wciąż myślą, że dragi to kompot z makówek i strzykawka w żyle.
Trafna wydaje mi się diagnoza, że uczymy dzieci, że „wszelki ból – fizyczny i psychiczny – należy natychmiast łagodzić”. Na wszystko łykamy tabletki. Migrena, zły nastrój, ból istnienia? Legendarna pani Goździkowa ma na to sposób! A potem dziwimy się, że młodzi ludzie szukają szybkiego resetu w substancjach. Przecież tylko naśladują to, co widzą.
Lektura obowiązkowa dla tych, którzy sądzą, że problem ich nie dotyczy. Prawdopodobnie dotyczy, tylko jeszcze o tym nie wiedzą.
Marlena Wieteska
Jak zabić kulturę pracy?
Wydawnictwo: Studio Kreatywna
Kolejna książka o pracy, jakby sama praca nie była wystarczająco męcząca, teraz jeszcze musimy czytać o tym, dlaczego jest męcząca. Tytuł, trzeba przyznać, jest uczciwy: „Jak zabić kulturę pracy?”: sugeruje, że mowa o czymś, co już ledwo zipie. Autorka przedstawia to jako „śledztwo” w sprawie „wypalenia zawodowego, pozorów i utraty sensu”. Według mnie to już nie śledztwo, to sekcja zwłok. I wszyscy wiemy, kto jest ofiarą.
Przyznaję, ubawiłem się czytając swojego rodzaju bestiariusz postaci, które autorka dostrzega wśród pracowników. To menażeria biurowych patologii – od „Eksperta od Samozachwytu”, przez „Ewangelistę Wzrostu” po „Nieomylnego Mesjasza”. Moją ulubienicą jest jednak „Pani Miotła – mistrzyni zimnych cięć”. To symbol zmian „wprowadzanych bez refleksji” osoba wzywana do robienia porządków. A jej porządki polegają głównie na tym, że „wymiata kurz, brud… i ludzi”. Zdarza jej się mylić kolejność, bo w wyżej wymienionych nie widzi różnicy.
Książka zostawia na koniec „odrobinę nadziei”. Moja rada jest prostsza: idź do pracy, zrób, co do ciebie należy, wróć do domu. I na litość boską, nie czytaj o tym w wolnym czasie! Masz lepsze rzeczy do roboty.
Madhumita Murgia
W cieniu AI
Wydawnictwo: Port
Na początek plus za tytuł – „W cieniu AI” – bo większość z nas nie ma pojęcia, co się w tym cieniu czai. Autorka, Madhumita Murgia, próbuje zapalić światło, ale obawiam się, że to, co widzimy, jest jeszcze gorsze niż ciemność. Słyszymy, że AI służy ludzkości. Oczywiście. Tyle że to ludzkość głównie zachodnia, biała i zamożna. Reszta świata służy co najwyżej jako źródło surowca do nakarmienia algortymów. Cierpią na tym głównie obywatele krajów Globalnego Południa, marnie opłacani za tworzenie podstaw dla takich platform jak ChatGPT od OpenAI czy Gemini od Google.
Ta książka to literatura faktu wysokich lotów. Znajdziecie w niej historie ludzi, pokrzywdzonych przez sztuczną inteligencję. Choćby chłopaka, który niczym w „Raporcie mniejszości” Philipa Dicka został wciągnięty na listę potencjalnych przestępców mimo swojej niewinności. Armia urzędników zamienia jego życie w piekło insynuując, że zło ma po prostu we krwi. Wkrótce także w szkole jest taktowany jakby miał za sobą co najmniej jeden wyrok w zawieszeniu. Jego matka, wzywana na dywanik urzędników, zostaje zwolniona z pracy ze względu na konieczność stawiania się do siedzib instytucji na wezwanie w godzinach funkcjonowania zatrudniającej jej firmy. Podobnych historii jest więcej. Przykładem mogą być miliony pracowników aplikacji taksówkarskich, czyli cyfrowych folwarków, gdzie maszyna decyduje o tym czy dostaniesz zlecenie i ile zarobisz. Najmroczniejsze jest wspomnienie po 14-latku, który popełnia samobójstwo, namówiony do tego czynu przez przyjaciółkę stworzoną na platformie character.ai, udostępnionej przez Google. Korporacja zrzuca odpowiedzialność na system. A jak postawić przed sądem kawałek kodu?
Keith Ferrazzi , Paul Hill
Nigdy nie zarządzaj sam
Wydawnictwo: MT Biznes
Książki o zarządzaniu czytam zachłannie, czasami po to, żeby się pośmiać. Ta nosi tytuł „Nigdy nie zarządzaj sam”, co jest chyba pierwszą rozsądną radą, jaką widziałem w tego typu poradniku.
„Dobry zespół to podstawa sukcesu” powtarzają mi founderzy startupów podczas wywiadów – tu pełna zgoda. Szczególnie jeśli idzie za tym refleksja, że szef nie zawsze jest najważniejszą osobą w firmie i że czasem lepiej nie przeszkadzać ludziom, którzy faktycznie pracują. Wygląda na to, że autorzy książki usłyszeli podobne hasła i postanowili rozciągnąć je do 260 stron.
Na okładce mamy zapewnienie, że w środku znajdziemy „rozwiązania, które zmieniły sposób funkcjonowania globalnych korporacji i innowacyjnych start-upów”. Jedną z rad jest „budowanie kultury otwartości”. Chodzi o to, żeby można było powiedzieć komuś, że jego pomysł jest zły, i nie zostać za to zwolnionym. Kiedyś nazywano to odwagą, a czasem bezrobociem. Teraz to „kultura otwartości”.
Przez 50 lat budowano korporacje jak fortece z departamentami, które ze sobą nie rozmawiają, a teraz sprzedaje się poradniki o tym, jak te mury burzyć. To genialny model biznesowy: najpierw stwórz problem, a potem sprzedaj jego rozwiązanie w twardej lub miękkiej oprawie.

Więcej możesz przeczytać w 9/2025 (120) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.