Koniec wakacji. Co drugi przedsiębiorca odetchnie z ulgą po biznesowej porażce sezonu

Dla pracowników sezon wakacyjny to okazja do zasłużonego odpoczynku i podładowania baterii. Dla wielu firm zmiana w funkcjonowaniu. Część zyskuje, inni tracą. Jak wynika z badania Krajowego Rejestru Długów, 59 proc. mikro i małych przedsiębiorstw przyznaje, że w okresie letnim (czerwiec-sierpień) musi zmieniać tryb działania: 35 proc. zwiększa obroty, 22 proc. ogranicza działalność, a 2 proc. wręcz ją zawiesza. Niemal co drugi przedsiębiorca (48 proc.) ponosi w sezonie wakacyjnym wyższe koszty, a dwie trzecie (66 proc.) doświadcza braków kadrowych. Jednak w dużej mierze to rodzaj klienta decyduje o tym, czy lato będzie dla przedsiębiorcy szansą, czy wyzwaniem. Inaczej bowiem wygląda sytuacja w firmach sprzedających towary i usługi dla biznesu (B2B), a inaczej dla konsumentów (B2C).
W jednych firmach zysk, w innych przestoje
Co czwarta firma B2C widzi w wakacjach szansę – rośnie liczba klientów, a 37 proc. notuje wzrost przychodów. Dla porównania, w sektorze B2B tylko 31 proc. przedsiębiorstw zarabia więcej w sezonie letnim, a aż 39 proc. wskazuje, że lato nie wnosi żadnych zmian w wynikach.
– Letni boom sprzedażowy w B2C przekłada się na lepszą płynność finansową. 30 procent firm obsługujących konsumentów przyznaje, że wakacje poprawiają ich sytuację płatniczą: zapewniają więcej rozliczeń z góry i częstsze płatności gotówkowe. Dla porównania w sektorze B2B tylko 16 procent deklaruje w tym czasie poprawę płynności finansowej, a większość mówi wręcz o stagnacji – komentuje Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej.
Właściciel firmy nie odpocznie. Braki kadrowe, czyli zmora lata
Kolejnym sporym utrudnieniem wakacyjnym są braki kadrowe, których doświadcza 66 proc. firm. Próbują one radzić sobie z tym najlepiej jak potrafią. Co piąta zwiększa zakres obowiązków pracownikom, 16 proc. zatrudnia personel tymczasowy, a 14 proc. upraszcza niektóre procesy.
Co ciekawe 43 proc. firm przyznaje, że wydało odgórny zakaz brania urlopów (np. przed zamknięciem miesiąca, po otrzymaniu dużego zamówienia, w czasie sezonowego wzrostu sprzedaży). W przypadku 19 proc. dotyczy on wybranych działów, a w przypadku 18 proc. – właściciela lub osób decyzyjnych. Dodajmy, że zakazy brania urlopów są bardzo źle przyjmowane przez pracowników. Takie zarządzenia kończą się zazwyczaj zwiększoną liczbą zwolnień chorobowych. Dla rodziców okres szkolnych wakacji to okazja do spędzenia czasu z dziećmi.
– Warto przy tym zwrócić uwagę na sytuację osób samozatrudnionych, prowadzących jednoosobowe działalności gospodarcze (JDG). Badanie pokazuje, że ponad połowa z nich latem pracuje bez zmian. Rzadziej zwiększają obroty, rzadziej też zawieszają działalność. To oznacza stabilność, ale też brak elastyczności. Problemem dla JDG-ów jest przede wszystkim… brak odpoczynku właściciela. Co czwarty przedsiębiorca wskazuje, że nie może sobie pozwolić na prawdziwy urlop, bo wszystkie decyzje finansowe i organizacyjne przechodzą przez niego. To pułapka samozatrudnienia – komentuje Adam Łącki.
Faktury czekają na powrót z wakacji
Dużym minusem sezonu wakacyjnego, związanym wprost z absencją pracowników kluczowych działów czy menedżerów, są płatności po terminie. W okresie wakacyjnym co 5. firma z sektora B2B częściej dostaje przelewy z opóźnieniem.
– W sezonie urlopowym faktury na długo potrafią utknąć na biurku nieobecnego decydenta. To automatycznie wydłuża cykl płatności. Dlatego dla wielu mniejszych podwykonawców, świadczących usługi B2B, wakacje są wręcz okresem wzmożonej potrzeby ochrony płynności finansowej. Widzimy to chociażby po zwiększonej liczbie wniosków mikrofirm o faktoring. A segment B2C? On mówi wprost: nas to nie dotyczy. Szybki obrót gotówką w handlu czy gastronomii powoduje, że te firmy notują poprawę terminowości. Dominuje tam transakcja natychmiastowa: gotówka, karta, szybki przelew. To naturalnie poprawia płynność finansową i pozwala takim firmom przetrwać resztę roku – komentuje Emanuel Nowak, ekspert firmy faktoringowej NFG.
Kapryśny popyt kontra paraliż decyzyjny
Wakacje kosztują i to dosłownie. 48 proc. firm deklaruje, że ponosi w sezonie urlopowym dodatkowe wydatki. Najczęściej to właśnie nieobecności – 16 proc. (np. wynagrodzenia za nadgodziny, wynagrodzenia dla pracowników tymczasowych), ale też wyższe koszty operacyjne – 15 proc. (np. energii elektrycznej – klimatyzacja, napojów dla pracowników, korzystania z Internetu za granicą) czy benefity wakacyjne – 12 proc. (np. dofinansowanie do wyjazdów, czy do półkolonii dla dzieci).
Badanie KRD ujawnia też, że trzy czwarte przedsiębiorców dostrzega inne zagrożenia w związku z sezonem wakacyjnym. To przede wszystkim: trudność z odpoczynkiem właściciela lub osób decyzyjnych (25 proc.), spadek liczby klientów lub zamówień (22 proc.) czy nawet spadek wydajności i motywacji u pracowników (19 proc.). Różnice w odpowiedziach znów determinuje rodzaj klienta i segment, w jakim działa firma. W B2C głównym zmartwieniem jest niestabilność popytu – w jednym sezonie klientów przybywa, w innym ich liczba spada (24 proc.). W B2B głównym zmartwieniem są braki kadrowe (24 proc.) i… paraliż decyzyjny. 13 proc. boi się, że brak kluczowych menedżerów zablokuje działanie firmy.
– W B2B na pierwszy plan wychodzą kwestie organizacyjne oraz ryzyko utraty kontroli i blokad decyzyjnych podczas nieobecności kluczowych menedżerów. W efekcie łatwo o opóźnienia w projektach czy problemy z bieżącą obsługą klientów. Gdy te osoby wyjadą na urlop, firmę czeka spowolnienie, a nawet paraliż. To inny rodzaj zagrożenia niż w B2C, gdzie głównym problemem jest kapryśny popyt – zauważa Emanuel Nowak.
Wakacje pokazują, jak kruchym fundamentem jest płynność finansowa wielu małych biznesów. Opóźnienia w płatnościach, które w tym czasie stają się częstsze, potrafią ciągnąć się przez kolejne miesiące i obciążać firmy jeszcze długo po zakończeniu sezonu urlopowego.
– Dlatego ważne, aby przedsiębiorcy nie traktowali windykacji jako ostateczności, tylko jako element bieżącego zarządzania należnościami. Z badania „Przedsiębiorcy wobec swoich dłużników”, jakie przeprowadziliśmy wśród MŚP, wynika, że co szósty przedsiębiorca jest przekonany, iż do windykacji można zgłosić jedynie wysokie sumy powyżej 10 tysięcy złotych. Ale 83 procent ma świadomość, że nie ma tu limitów i można przekazać każdy dług, niezależnie od jego wartości. Wiedza ta nie idzie jednak w parze z praktyką. Wielu z nich nie decyduje się na skierowanie faktur do windykacji, bo boją się, że to zbyt skomplikowane, lub że klient się obrazi. Tymczasem to właśnie one ze względu na niewielką skalę działania powinny szczególne mocno zadbać o stabilność finansowaną i zwrot pieniędzy od dłużników – zauważa Jakub Kostecki, prezes Zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.
Jak przekuć w sukces sezon ogórkowy. Udaje się to niemal 1/3 firm
Ale lato przynosi również szanse. Ich postrzeganie zależy, tradycyjnie już, od tego, czy firma działa w segmencie B2B czy B2C.
– W B2C najwięcej, bo 28 procent przedsiębiorców, wskazuje na większy popyt i wzrost liczby klientów. W B2B częściej mówi się o warsztacie: skoro mniej dzieje się na rynku, to jest okazja do reorganizacji procesów czy szkoleń zespołu. Podnoszenie kompetencji pracowników jest nie tylko sposobem na zwiększenie konkurencyjności firmy, ale też bodźcem podnoszącym motywację wśród zatrudnionych. Takie szkolenia można dziś kupić do firmy na raty czy sfinansować faktoringiem. I widzimy, że wiele małych biznesów tak robi, z dobrym skutkiem – podsumowuje ekspert NFG.