Jak uniknąć „cichego załamania”

Jak uniknąć „cichego załamania”
Coraz więcej pracowników cierpi na „ciche załamanie” (Quiet Cracking). Zdaniem psychologów to nowe zjawisko jest o tyle groźne, że jego symptomów nie widać na zewnątrz.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 9/2025 (120)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Pracownik przychodzi do biura, uczestniczy w zebraniach, dotrzymuje terminów, pozostaje wydajny. A jednak jest coraz mniej zmotywowany i wycofany. Nie jest wyczerpany, ale dużo trudniej niż kiedyś przychodzi mu zaangażowanie, zachowuje się tak, jakby mu było wszystko jedno. Czuje się niedoceniony, nie widzi szans na awans. Na pytanie, czy lubi swoją pracę, odpowiada wzruszeniem ramion.

To nowe zjawisko, nazywane przez psychologów „cichym załamaniem” (Quiet Cracking). Zaobserwowano je po pandemii, a – jak wynika z badań – może dotyczyć nawet co drugiego pracownika.

Czym jest „ciche załamanie”

Zacznijmy od subtelnego odróżnienia: „ciche załamanie” nie jest jeszcze wypaleniem zawodowym, choć w dłuższej perspektywie może do niego prowadzić. Nie jest też tzw. „wielką rezygnacją” (The Great Resignation), czyli zjawiskiem masowych odejść z pracy, które nasiliło się po pandemii, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Trzeba go też odróżnić od Quiet Quitting, czyli popadania w bierność i celowej minimalizacji zaangażowania w wypełnianiu obowiązków zawodowych obserwowanych w ostatnich latach, zwłaszcza w pokoleniu Z.

„Ciche załamanie” trudno jest jednoznacznie zdefiniować, gdyż nie jest to jeszcze zjawisko dobrze zbadane ani opisane. Oddajmy więc głos samym pracownikom, których wypowiedzi cytuje amerykańskie czasopismo „The Psychology Today”. „W środku czuję się złamany i zniechęcony. Jednak na zewnątrz nikt tego nie widzi, bo wciąż umiem się zmobilizować i dowożę wyniki”. „W środku czuję, że mam dość, ale wciąż udaję, że jest dobrze i się uśmiecham”. „Czuję silny stres, ale nie jestem w stanie z nikim się tym podzielić”.

Zdaniem dr Michelle McQuaid, psycholożki i specjalistki od zarządzania, „ciche załamanie” to jedno z największych wyzwań naszych czasów w zakresie dobrostanu w miejscu pracy. Zespół, w którym pracowała, przebadał ponad tysiąc pracowników. Okazało się, że syndromy nowego zjawiska dotyczą nawet 55 proc. z nich. – Większość osób, które tego doświadczają, nie zdaje sobie z tego sprawy i nie zwraca się do nikogo o wsparcie. Ponieważ na zewnątrz funkcjonują całkiem dobrze, nie wzbudzają zaniepokojenia menedżerów.

Z czego się to bierze

Zdaniem badaczy, aż dwie trzecie przypadków „cichego załamania” wynika z czynników niezwiązanych z pracą. Pandemia, kryzys finansowy, wojna w Ukrainie, bezpieczeństwo klimatyczne, zagrożenie związane z rozwojem sztucznej inteligencji, napięcia społeczne… Po dekadach względnego spokoju znów żyjemy w niespokojnych czasach. – Obecnie doświadczamy swoistego supercyklu zmian, w ramach którego ogarniają nas kolejne fale strachu, niepewności i wątpliwości. Nasze mózgi sobie z tym zwyczajnie nie radzą – wyjaśnia dr Michelle McQuaid. Ponieważ większość przyczyn „cichego załamania” nie dotyczy bezpośrednio pracy, menedżerowie nie czują się kompetentni do tego, by o nich rozmawiać z pracownikami.

Jak sobie z tym radzić

Naukowczyni proponuje pięć sposobów, które zmniejszają o 31 proc. zagrożenie negatywnymi skutkami zjawiska. O jakie kroki chodzi?

• Po pierwsze, przyznaj się do swoich emocji. Ciągłe zmiany w naturalny sposób wzbudzają niepokój i nie ma powodów, by go ukrywać lub tłumić.

• Po drugie, pielęgnuj swoją sprawczość, nawet w drobnych sprawach. „Ciche załamanie” wiąże się bowiem bezpośrednio z uczuciem bezsilności.

• Po trzecie, doceń swoje mocne strony. To pozwoli ci uwierzyć, że w obliczu wyzwań masz szanse.

• Po czwarte, poproś innych o wsparcie. „Ciche załamanie” dotyka głównie osób, które w obliczu problemów czują się samotne.

• Po piąte, dziel zadania na mniejsze etapy. Gdy ogrom trudności przeraża, sprawdza się metoda drobnych kroków, która pozwala obserwować niewielkie, ale regularne postępy i sukcesy.

Dr Michelle McQuaid podkreśla, że likwidowanie skutków „cichego wypalenia” nie może być zadaniem wyłącznie samych zainteresowanych. – To także rola pracodawcy. W popandemicznych czasach zdajemy sobie bowiem sprawę, że dobrostan psychiczny pracowników to także zmartwienie firmy – podsumowuje specjalistka.

My Company Polska wydanie 9/2025 (120)

Więcej możesz przeczytać w 9/2025 (120) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ