Jak rozpętałem kiszoną rewolucję

Założyciel Kiszonych Specjałów chciał być piłkarzem, a potem planował odnieść sukces na rynku aplikacji webowych. Jednak po upadku pierwszego startupu przeprosił się z rodzinną tradycją i postawił na fermentowane rarytasy. Ku własnemu zdziwieniu prosty biznes okazał się ogólnopolskim fenomenem, a trend na kiszonki wszedł do mainstreamu.
Zdolny, ale leniwy
Bartosz Jurga, rocznik 1992, pierwsze kroki stawia w Górze, malowniczej miejscowości na północy Dolnego Śląska. To miasto pełne strzelistych wież z zamkiem i starówką jak z bajki. Na jej fladze pod herbem znajduje się pięć świetlistych promieni w kolorze niebieskim, żółtym i zielonym, jakby symbolizowały owocowe drzewa, niebo i słońce nad nimi. Może to nie przypadek, bo Bartek przychodzi na świat w rodzinie z tradycjami sadowników. Własny sad ma dziadek, a po nim także jego tata, który stawia na sprzedaży warzyw i owoców prężnie prosperujący biznes: hurtownię zaopatrującą lokalne i wrocławskie bazary. Ta powstaje w roku urodzenia Bartka.
W pracę firmy angażuje się cała rodzina, od najmłodszych lat Bartek pomaga przy przetworach. Ale bardziej od wekowania interesuje go sport. Gra w tenisa ziemnego (pasję dziedziczy po ojcu i dziadku), piłkę nożną i siatkówkę. Trafia nawet do juniorskiego zespołu Zagłębia Lubin, ale nie odnajduje się wśród nowej drużyny i za bardzo tęskni za domem, żeby postawić na karierę sportową. Jako dziecko jest radosny, towarzyski i aktywny, a te trzy przymiotniki nie stracą na aktualności także w dorosłości. Dużo czasu spędza na świeżym powietrzu, gdzie z kolegami „rżnie w piłę” i psoci od rana do wieczora.
W szkole podstawowej jest uczniem piątkowym, choć raczej nie spędza dużo czasu na nauce. W późniejszym okresie edukacji ten model się nie sprawdza. Oceny lecą w dół, pojawiają się nawet zagrożenia z niektórych przedmiotów. Jak sam przyznaje, dostaję łatę powtarzaną przez zatroskane nauczycielki: „zdolny, ale leniwy”.
– Może to skutek pierwszych melanży z kolegami – zastanawia się Bartek Jurga. – Zawsze ciągnęło mnie do ludzi, w jakiś sposób ich czułem i to zaprocentowało, gdy zacząłem kręcić filmiki reklamujące Kiszone Specjały. Trochę robię z siebie głupa na wizji, ale ten zabawny marketing zapewnił nam 180 tys. obserwujących na socialach – dodaje. W trakcie rozmowy dużo się śmiejemy, może dlatego, że mój rozmówca ma do siebie dystans.
W młodości nie planuje zostać przedsiębiorcą, ale przeczuwa, że zajmie się czymś kreatywnym. Momentem przełomu jest kupno pierwszego komputera. Żeby to zrobić, odkłada pieniądze. Gen handlowy ma duży wpływ na sagę Jurgów – po mieczu sprzedażą parają się...
Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów
Masz już prenumeratę? Zaloguj się
Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl
Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?
- Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
- Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
- Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
- Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska
Więcej możesz przeczytać w 9/2025 (120) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.