Branża mody ma problem z nadprodukcją. Sam zakaz nie wystarczy
Od 4 do 9 proc. niesprzedanych tekstyliów w Europie jest niszczonych, zanim ktokolwiek zdąży ich użyć. Problem zaczyna się już na etapie planowania kolekcji. Zmienne trendy, sezonowość i presja na częste wprowadzanie nowych produktów sprawiają, że część towarów nie znajduje nabywców.
Dla przedsiębiorstw oznacza to koszty magazynowania, zamrożony kapitał i konieczność obniżania cen. Unijny zakaz wymusza szukanie alternatyw, takich jak ponowna sprzedaż czy przekazywanie produktów. Nie eliminuje jednak przyczyny problemu – produkowania większej liczby ubrań, niż rynek jest w stanie wchłonąć.
Produkować mniej, zamiast wyprzedawać nadwyżki
Jednym ze sposobów ograniczania strat jest dostosowanie wielkości produkcji do rzeczywistego popytu. Takie podejście stosuje polska marka Paterns, która stawia na stałą ofertę zamiast częstej wymiany kolekcji.
– Jako polska marka nie chcemy budować sprzedaży na ciągłych promocjach i wymianie kolekcji co kilka tygodni, bo taki model tworzy presję, by produkować coraz więcej i coraz szybciej. Stawiamy na stałą ofertę, którą uzupełniamy zgodnie z realnym zapotrzebowaniem. Zdarza się więc, że na niektóre produkty trzeba poczekać. Te przerwy w dostępności wynikają z naszego podejścia do planowania produkcji: wolimy czasowo nie mieć czegoś w magazynie niż produkować na zapas i później szukać sposobu na sprzedaż nadwyżek. Dlatego też nie organizujemy promocji – nie zalegają nam kolekcje, które musimy wyprzedawać, by zrobić miejsce na nowe. Ograniczanie nadprodukcji zaczyna się już na etapie planowania – od decyzji, ile ubrań wyprodukujemy. Ostatecznie sprzedajemy całość wyprodukowanego towaru i nie przeznaczamy żadnych niesprzedanych ubrań do utylizacji – mówi Katarzyna Lamik, CEO i współzałożycielka Paterns.
Znaczenie ma również trwałość produktów. Ubrania dobrej jakości, które można naprawiać i nosić przez wiele sezonów, rzadziej stają się odpadem.
– Przy projektowaniu ubrań warto patrzeć nie tylko na to, czy produkt odpowiada na aktualny trend, ale również na to, jak długo będzie używany. Materiał, jakość wykonania i ponadczasowy charakter produktu mają znaczenie, jeśli chcemy wydłużać jego życie. Wtedy ubranie może funkcjonować nie przez jeden sezon, ale przez lata, a później trafić do kolejnego użytkownika – mówi Katarzyna Lamik, CEO marki Paterns.
Second hand nie wystarczy
Naprawa i odsprzedaż odzieży pozwalają wydłużyć jej życie. Przykładem jest Merino Freaks, platforma stworzona przez Paterns w 2025 r., która wspiera drugi obieg ubrań z wełny, szczególnie merino.
Rynek wtórny nie rozwiąże jednak problemu, jeśli firmy nadal będą produkować nadmierne ilości towarów. Zakaz niszczenia niesprzedanej odzieży zmienia sposób zarządzania nadwyżkami, ale nie usuwa przyczyn ich powstawania. Dla branży modowej kluczowe stają się więc realistyczne prognozy sprzedaży, rozsądne planowanie zapasów i projektowanie ubrań z myślą o wieloletnim użytkowaniu.
Carrefour płaci za używane ubrania: Kupony za odzież second-hand
Ciekawa akcja w Carrefour Polska. Market podejmuje kroki w kierunku promocji gospodarki cyrkularnej poprzez drugą odsłonę akcji zachęcającej do oddawania używanych ubrań. Bonami na kwotę 10 zł za 10 sztuk ubrań, butów lub akcesoriów można zapłacić w sklepach francuskiej sieci.
Oszczędzamy na żywności, ale nie na ubraniach - wynika z danych PanParagon
Inflacja zmusza nas do oszczędności - najczęściej tniemy koszty podczas zakupów spożywczych. Jednak do ubrań mamy zbyt dużą słabość: kupujemy tyle samo co przed pandemią - ale za dużo większe pieniądze.
Glovo dostarczy do klientów ubrania. Nowy projekt firmy
Platforma Glovo i polska marka modowa Laurella nawiązały współpracę, dzięki której klienci z Warszawy oraz Poznania mogą – za pośrednictwem aplikacji – łatwo i szybko zamówić produkty odzieżowe z ekspresową dostawą do domu zrealizowaną w ciągu kilkudziesięciu minut. Od grudnia usługa będzie dostępna również dla mieszkańców Krakowa. Laurella to pierwszy brand modowy, który pojawił się na Glovo.