Wielka podwyżka płacy minimalnej. Wzrost o prawie 500 zł w przyszłym roku?

Marlena Maląg
Marlena Maląg, fot. flickr.com
Marlena Maląg, minister rodziny i polityki społecznej zapowiedziała plan rządu co do podwyżki płacy minimalnej w przyszłym roku. Ma ona wynieść nawet 3,5 tys. złotych - o prawie 500 zł więcej, niż obecnie.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Przypomnijmy, obecnie minimalne wynagrodzenie wynosi 3010 zł. Według obecnego planu rząd chce podnieść je do 3350 zł od stycznia 2023 r. a następnie do 3,5 tys. złotych od lipca 2023 r.

- Apelujemy o wyważone stanowisko rządu i przedstawicieli związków zawodowych w kwestii płacy minimalnej. Ostrożnie podchodzimy do podwyższenia wynagrodzeń w warunkach realnego zagrożenia dalszym wzrostem inflacji, która niszczy gospodarkę i oznacza duże koszty społeczne - podkreśla prof. Jacek Męcina, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan, przewodniczący Zespołu Problemowego RDS ds. budżetu, wynagrodzeń i świadczeń socjalnych. 

Mocny wzrost wynagrodzenia

W Polsce, w ostatnich latach obserwujemy dynamiczny wzrost płacy minimalnej, w latach 2015 - 2022 minimalne wynagrodzenie wzrosło o 1260 zł (72%) z 1750 zł w 2015 r. do 3010 zł w 2022 r. W tym samym czasie przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej wzrosło o 54,5%. Zgodnie z informacjami GUS, udział osób zatrudnionych w gospodarce narodowej otrzymujących wynagrodzenie brutto nieprzekraczające minimalnej płacy w liczbie osób zatrudnionych na umowę o pracę w grudniu 2020 r. wyniósł 13,6%. 

- Patrząc  na rozwój rynku pracy w ostatnich latach można wyciągnąć wniosek, że liczba osób pobierających wynagrodzenie minimalne jest na tyle nieznacząca w całości procesów gospodarczych, że podwyższanie wynagrodzenia minimalnego nie ma negatywnego wpływu na liczbę zatrudnionych. Oczywiście nie oznacza to, że znaczący wzrost wynagrodzenia minimalnego pozostaje bez wpływu na słabsze firmy, w szczególności sektor MŚP, ale także może generować negatywne zjawiska jak wzrost bezrobocia najsłabszych grup, czy wzrost szarej strefy – podkreśla Jacek Męcina.  

Jak tłumaczą eksperci Lewiatana, ostatnie dwa lata i jeden poważny szok makroekonomiczny (podażowy) doprowadziły, paradoksalnie, do „przegrzania” gospodarki. Obecne wyzwania jakie stoją przed rządem, ale również przed polityką monetarną to rozsądne wyprowadzenie Polski ze ścieżki wiodącej wprost do stagflacji. Jednym z tych elementów, kluczowym dla dalszego rozwoju gospodarczego, jest niepodejmowanie działań mających charakter proinflacyjny - zwiększających koszty pracy, jak również późniejsze przekładnie tych zwiększonych kosztów na ceny produktów i usług. Zwłaszcza, że wzrost płacy minimalnej pośrednio poprzez presję płacową przyczynia się do wzrostu poziomu wynagrodzeń również osób zarabiających powyżej pensji minimalnej, co w przypadku obecnego i prognozowanego wzrostu kosztów pracy będzie czynnikiem sprzyjającym spirali płacowo – cenowej, która już w tej chwili jest widoczna w  przedsiębiorstwach. 

Rosną pensje w handlu

Jak zmieni się płaca minimalna?

Zgodnie z przepisami ustawy o minimalnym wynagrodzeniu gwarantowany jest wzrost płacy minimalnej o prognozowany wskaźnik inflacji (7,8%) oraz o wskaźnik korygujący w wysokości 2/3 planowanego wzrostu PKB (3,2%), ze względu na niższą od 50% przeciętnego wynagrodzenia wysokość minimalnego wynagrodzenia w 2022 roku. Dodatkowo jeżeli w roku poprzednim prognozowany wskaźnik cen różni się od wskaźnika cen, przy ustalaniu wysokości minimalnego wynagrodzenia w roku następnym uwzględnia się wysokość minimalnego wynagrodzenia w roku poprzedzającym rok, na który jest ustalane minimalne wynagrodzenie, skorygowaną wskaźnikiem weryfikacyjnym, w oparciu o który została określona propozycja wysokości minimalnego wynagrodzenia. Oznacza to gwarantowany wzrost minimalnego wynagrodzenia w 2023 o ok. 13,5% tj. 406,30 zł , co zdaniem Konfederacji Lewiatan powinno zostać przyjęte jako ustalenie Rady Dialogu Społecznego na 2023 rok. 

Pracodawcy opowiadają się także za ustawowym poziomem waloryzacji rent i emerytur na 2023 roku i to przy uwzględnieniu wzrostu emerytur i rent o wypłatę 13-stej i planowanej 14 emerytury. Takie ostrożne stanowisko wynika przede wszystkim z obawy o wpływ wskaźnika waloryzacji  na poziom inflacji. 

- Jednocześnie już kolejny rok z rzędu pracodawcy podkreślają konieczność realnej podwyżki wynagrodzeń dla państwowej sfery budżetowej, która w ostatnich latach nie mogła liczyć na systemowe regulacje wynagrodzeń, a podwyżki sprowadzały się do regulacji płac wybranych grup, bądź przeprowadzania podwyżek w formule zwiększania funduszu wynagrodzeń lub funduszu nagród. Biorąc pod uwagę trudną sytuację całej sfery budżetowej, co przekłada się na pogarszającą się jakość usług publicznych i ubożenie tej grupy pracowników i ich rodzin opowiadamy się za systemową podwyżką dla sfery budżetowej na 2023 rok na poziomie co najmniej 13,5% – dodaje prof. Jacek Męcina. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY