Reklama

Sądny dzień dla sektora bankowego. 16 kwietnia TSUE może „odciąć” banki od miliardów złotych

Franki szwajcarskie klucz i grafika domku
Z perspektywy praktyki sporów bankowych 16 kwietnia pole interpretacyjne dla sądów krajowych zostanie domknięte / Fot. shutterstock / Bartolomiej Pietrzyk
16 kwietnia 2026 roku może przejść do historii jako moment, w którym polski system bankowy otrzyma najpotężniejszy cios od lat. Trybunał Sprawiedliwości UE przygotowuje się do ogłoszenia trzech kluczowych wyroków oraz opinii Rzecznika Generalnego. Stawka? Miliardy złotych, których banki mogą już nigdy nie odzyskać od Frankowiczów.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Dlaczego banki mogą stracić prawo do zwrotu kapitału: TSUE sprawdzi, czy przedawnienie może „wyzerować” roszczenia banku o samą kwotę kredytu.
  • O „bezpieczniku” dla konsumentów: Czy oświadczenia składane przed sądem mogą być wykorzystywane przez banki jako pułapka na Frankowiczów?
  • Jak odzyskać tysiące złotych za ubezpieczenia: Nowa opinia Rzecznika Generalnego może otworzyć drogę do zwrotu kosztów polis na życie i niskiego wkładu.
  • O definitywnym końcu chaosu w sądach: Mecenas Karolina Pilawska wyjaśnia, dlaczego 16 kwietnia to data, która może „zamknąć temat” kredytów frankowych w Polsce.

    Rynek sporów frankowych w Polsce przyzwyczaił nas do nagłych zwrotów akcji, ale 16 kwietnia to data szczególna. To wtedy TSUE weźmie pod lupę fundamenty strategii procesowej banków, które od lat próbują obchodzić przepisy o przedawnieniu.

    "Możliwe, że kapitał banków po prostu im przepadnie"

    Jednym z najgorętszych tematów jest sprawa C-752/24 (Jangielak). Banki, bojąc się, że czas działa na ich niekorzyść, masowo pozywają klientów o zwrot kapitału jeszcze zanim umowa zostanie prawomocnie unieważniona. To swoiste „ubezpieczenie się” na wypadek przegranej.

    – TSUE ma odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: czy sam fakt wniesienia pozwu przez bank „na zapas” może skutecznie przerwać bieg przedawnienia? – wyjaśnia adw. Karolina Pilawska. – Jeżeli Trybunał uzna, że takie działanie jest przedwczesne, to wiele toczących się obecnie spraw przeciwko konsumentom będzie prawnie bezskutecznych. To oznaczałoby, że banki przegapiły swój termin i kapitał po prostu im przepadnie.

    Czy sądy mogą ratować banki? „Zasady współżycia” na celowniku

    Kolejna sprawa, C-753/24 (Rzepacz), dotyczy próby nagięcia prawa przez banki, które gdy zorientują się, że ich roszczenia wygasły, proszą sądy o pomoc. Argumentują, że przedawnienie długu wobec banku jest „nieuczciwe” i sprzeczne z zasadami współżycia społecznego.

    Mecenas Pilawska zauważa, że to bardzo niebezpieczna dla konsumentów linia:

    – Banki próbują przekonywać, że przedawnienie ich roszczeń to nadużycie prawa przez Frankowiczów. TSUE rozstrzygnie, czy w relacji gigantycznej korporacji z konsumentem takie „ratowanie” profesjonalnego podmiotu jest w ogóle dopuszczalne. Według dotychczasowej linii Trybunału, ochrona konsumenta powinna być bezwzględna.

    Oświadczenia konsumenta. Broń obosieczna?

    Trzeci wyrok (C-901/24) uderza w praktykę zmuszania Frankowiczów do składania sformalizowanych oświadczeń o tym, że rozumieją skutki nieważności umowy. Banki traktują te deklaracje jako moment, od którego przedawnienie „startuje od nowa”.

    – TSUE ma szansę zakazać traktowania tych oświadczeń jako narzędzia do walki z kredytobiorcami. To bank powinien pilnować swoich terminów, a nie liczyć na to, że słowa wypowiedziane przez klienta na sali sądowej pozwolą mu odzyskać dawno przedawnione pieniądze – podkreśla mecenas Pilawska.

    Bonus za ubezpieczenia. Frankowicze mogą dodatkowo zyskać nawet kilkanaście tysięcy złotych

    W cieniu wyroków 16 kwietnia zapadnie też opinia Rzecznika Generalnego w sprawie C-23/25 (Sutuska). To wątek, który może być finansowym „bonusem” dla unieważniających umowy. Chodzi o zwrot wszelkich kosztów ubezpieczeń:

    • niskiego wkładu własnego,
    • ubezpieczeń na życie,
    • polis na nieruchomości powiązanych z kredytem.

    – Jeśli opinia będzie korzystna, bilans rozliczeń jeszcze mocniej przechyli się na korzyść konsumentów. Mówimy o dodatkowych kilku, a nawet kilkunastu tysiącach złotych w każdej sprawie, które banki będą musiały zwrócić – wylicza Karolina Pilawska.

    Co te zmiany oznaczają w praktyce?

    Eksperci nie mają wątpliwości, że nadchodzące rozstrzygnięcia drastycznie zawężą pole manewru bankom.

    – 16 kwietnia nie zamknie wszystkich spraw, ale wprowadzi oczekiwaną przewidywalność. Jeżeli TSUE potwierdzi dotychczasowy kierunek ochrony konsumenta, dla wielu banków będzie to moment, w którym część roszczeń definitywnie utraci podstawę dochodzenia. Z perspektywy praktyki sporów bankowych pole interpretacyjne dla sądów krajowych zostanie domknięte – podsumowuje adw. Karolina Pilawska.

    Dla tysięcy polskich rodzin, które wciąż wahają się przed wejściem na drogę sądową, wyroki te mogą być ostatecznym argumentem, że bank nie jest już „nietykalny”, a jego roszczenia mają swój nieubłagany termin ważności.

    Reklama

    ZOBACZ RÓWNIEŻ

    Reklama
    Reklama