Powrót kultowego słoneczka. Czy Gadu-Gadu znów zawojuje świat?

Słoneczna ikonka, kultowe emotki i charakterystyczny dźwięk przychodzącej wiadomości — dla całego pokolenia Polaków to symbole młodości. Gadu-Gadu w latach 2000-2010 było zjawiskiem kulturowym, które łączyło miliony użytkowników. Dziś, gdy rynek komunikatorów zdominował Meta ze swoim Messengerem, WhatsAppem i Instagramem, polska marka próbuje wrócić do gry. Tym razem jednak nie z tym samym produktem, co przed laty.
— Nie wrócimy z tym, co było. Nie otwieramy starej szafy, by założyć ten sam płaszcz, co zawsze na miasto — mówi Jarek Rybus, pełnomocnik zarządu do spraw rozwoju Gadu-Gadu. — Bo już nie ta moda, bo już go mole zjadły. Oczywiście to jest najważniejszy punkt i potencjał naszego działa. Brand kojarzy 91 proc. Polaków, ale od nostalgii do korzystania z produktu jest daleka droga, choć należy podkreślić, że miesięczna liczba aktywnych użytkowników GG sięga już ponad 400 tys. osób.
Trzeci raz do przodu
To nie pierwszy raz, gdy Gadu-Gadu wraca. Pierwsza miała miejsce w 2018 roku, gdy Romuald Remus — prezes zarządu obecnej spółki i właściciel firmy Fintecom — zdecydował się odkupić komunikator od cypryjskiego funduszu Xevin Investments. Druga — dwa lata temu, gdy planowano finansowanie rozwoju poprzez crowdfunding. Teraz trwa trzecia próba, tym razem wsparta zbiórką na platformie Emiteo.
W międzyczasie zespół liczący około 20 osób pracował nad transformacją komunikatora. Koszt utrzymania podstawowej infrastruktury wynosi około 150 tysięcy złotych miesięcznie, co udaje się pokrywać dzięki reklamom i 40 13 tysiącom użytkowników płacących za GG Premium.
Firma inspiruje się modelem chińskiego WeChata i chce stworzyć "super app" — aplikację łączącą komunikację, płatności, rozrywkę i narzędzia biznesowe.
— Jest za dużo aplikacji do zainstalowania na smartfonach. Każda jest od czegoś — paczkomaty mają swoją, sklepy mają swoje — zauważa Remus. — My chcielibyśmy stworzyć coś podobnego do WeChata dla wolnego świata.
W praktyce oznacza to kilka nowych funkcji:
- GG wallet — portfel cyfrowy umożliwiający płatności między użytkownikami i w sklepach internetowych,
- GG chat — chatbot wspierany sztuczną inteligencją dla stron internetowych, już wdrożony m.in. w Muzeum w Biskupinie,
- GG app — wersja biznesowa z rozmowami audio-video, telekonferencjami i strukturą organizacyjną firm.

Młodzi też chcą gadać
Wbrew pozorom, Gadu-Gadu to komunikator nie tylko dla nostalgików. Statystyki pokazują, że 56 proc. użytkowników to osoby między 16 a 35 rokiem życia, a 27 proc. to grupa 16-25 lat.
Młodzi użytkownicy trafiają do Gadu-Gadu przez sklepy z aplikacjami, szukając alternatywy dla głównego nurtu. Firma zauważa ciekawą dynamikę międzypokoleniową — pojawił się nawet komentarz na TikToku: "kojarzę, gadałem na nim z mamą".
Gadu-Gadu dołącza się do dyskusji o prywatności cyfrowej. Pojawia się kwestia bezpieczeństwa i sprzedaży danych.
— Wszystkie dane naszych użytkowników są na serwerach w Polsce, w Warszawie. Nie są przekazywane stronom trzecim. Nie handlujemy nimi — zapewnia Remus.
W planach jest wprowadzenie szyfrowania end-to-end, szczególnie w wersji biznesowej. To odpowiedź na obawy firm dotyczące bezpieczeństwa komunikacji wewnętrznej.
GG zarabia na kilka sposobów. Podstawę stanowią reklamy displayowe i subskrypcje GG Premium, które przyniosły komunikatorowi rentowność. Do tego dochodzą przychody z wersji biznesowej (do 25 kont bezpłatnie, później model SaaS) oraz usługi chatbota dla firm.
— Komunikator zaczął być rentowny, co jest istotne dla inwestorów. Wcześniej dokładaliśmy do niego nasze zyski wypracowane z zysków wypracowanych na usługach finansowych — mówi Remus.
Firma już współpracuje komercyjnie — wdrożyła rozwiązanie komunikacyjne dla giełdowej spółki Komputronik S.A., która korzysta z hybrydowego rozwiązania do obsługi klientów hurtowych w swojej sieci sprzedaży.

Czy trzeci raz wystarczy?
Crowdfunding na platformie Emiteo ma zebrać 1,9 miliona złotych. W dniu, w którym rozmawimy zadeklarowano milion dwieście tysięcy. Pieniądze mają zostać przeznaczone na podstawowe funkcje komunikatora — rozmowy audio-video, lepsze szyfrowanie end-to-end i marketing.
— To nie jest duża kwota, to cena mieszkania — zauważa Rybus. — Ale takie podstawowe rzeczy chcemy z niej finansować i wdrożyć m.in. rozmowy audio-video.
Zespół wierzy, że może zdobyć kilkuprocentowy udział w europejskim rynku komunikatorów. Strategia zakłada ekspansję poza Polskę, a nowa marka GG App ma konkurować z rozwiązaniami pokroju Teamsa czy Slacka w segmencie biznesowym.
Czy kultowe słoneczko znów zaświeci? Odpowiedź poznamy w najbliższych miesiącach. Ale jeśli nostalgia, bezpieczeństwo danych i praktyczne rozwiązania biznesowe wystarczą do przekonania użytkowników, polski komunikator może rzeczywiście wrócić do gry.