Przepalili 120 mln dol. Teraz dostali 40 milionów na automaty do mrożonych jogurtów, które regenerują mięśnie
Sztuczna inteligencja w służbie natury
Sercem nowego przedsięwzięcia jest współpraca z firmą biotechnologiczną Nuritas, która podczas tegorocznych targów Natural Products Expo West zaprezentowała przełomowe zastosowania swoich składników. Firma wykorzystuje zaawansowaną platformę sztucznej inteligencji do analizy ogromnych zbiorów danych dotyczących roślin i naturalnego jedzenia. Dzięki temu AI identyfikuje unikalne sekwencje peptydów bioaktywnych, które mają konkretny, korzystny wpływ na ludzki organizm.
Flagowym produktem firmy jest PeptiStrong – składnik pochodzący z bobu. Jego działanie nie jest jedynie obietnicą marketingową; zostało potwierdzone w trzech badaniach klinicznych. Wykazały one, że te roślinne peptydy realnie poprawiają siłę mięśni, zwiększają poziom energii oraz przyspieszają regenerację po wysiłku fizycznym.
Dlaczego właśnie jogurt?
Nuritas stawia na formaty żywności, które konsumenci już znają i lubią. Jogurt pitny czy mrożony to idealny nośnik dla funkcjonalnych składników. Jak podkreśla firma, ten format pozwala dostarczyć organizmowi nie tylko innowacyjne peptydy, ale także białko, żywe kultury bakterii oraz zapewnić uczucie sytości w wygodnej formie.
Podczas prezentacji na targach goście mogli osobiście przetestować działanie innowacji. Na stoisku przygotowano prototypy produktów do degustacji oraz interaktywne testy siły uścisku dłoni. Miało to pokazać bezpośredni związek między zdrowiem mięśni a codzienną witalnością i energią.

Nauka, która trafia pod strzechy
– Dzięki naszej platformie AI możemy identyfikować bioaktywne peptydy z roślin i naturalnych źródeł żywności – odblokowując moc natury w celu odkrywania i opracowywania aktywnych składników, które pomagają transformować zdrowie ludzi – wyjaśnia dr Nora Khaldi, założycielka i CEO firmy Nuritas.
To podejście już teraz przynosi wymierne efekty biznesowe. W ciągu ostatniego roku firma znacząco rozszerzyła swoje zasięgi. Produkty wykorzystujące ich technologię są już dostępne w takich sieciach jak GNC czy The Vitamin Shoppe. Obecnie na całym świecie istnieje ponad 100 różnych receptur, które bazują na tych przebadanych klinicznie peptydach. Co więcej, oferta stale się poszerza – obok składnika PeptiStrong, firma rozwija również PeptiSleep, celujący w poprawę jakości snu.
Strategia jest jasna: zamiast zmuszać ludzi do zmiany nawyków, należy wzbogacić produkty, które już kupują, o naukowe rozwiązania. Dzięki wsparciu inwestorów i technologii AI, „jogurt przyszłości” może stać się standardem na sklepowych półkach.
Lekcja z przeszłości: Jak „przepalić” 120 milionów dolarów?
Dzisiejszy powrót twórców Juicero z nowym projektem budzi emocje głównie ze względu na spektakularną historię ich pierwszego startupu. W 2013 r. Doug Evans zaprezentował światu wizję, która miała zrewolucjonizować amerykański rynek zdrowej żywności. Pomysł wydawał się genialny: firma oferowała gotowe, umyte i pokrojone owoce i warzywa zamknięte w specjalnych torebkach oraz inteligentną wyciskarkę, która zamieniała je w świeży sok.
Projekt przyciągnął gigantyczne fundusze – inwestorzy, w tym m.in. Google Alphabet, wyłożyli na ten cel 120 milionów dolarów. Wyciskarka, naszpikowana technologią smart, modułem Wi-Fi i czytnikiem kodów QR, początkowo kosztowała 700 dolarów. Marketing skierowano do rodzin i osób dbających o zdrowie, obiecując im luksusowy produkt, który przygotuje sok szybko, bez bałaganu w kuchni i zbędnego wysiłku.
Pułapka nowoczesnej technologii
Szybko jednak okazało się, że zaawansowana technologia stała się dla użytkowników barierą, a nie ułatwieniem. Urządzenie zaprojektowano tak, by działało wyłącznie przy połączeniu z Wi-Fi. Co więcej, czytnik kodów QR uniemożliwiał użycie jakichkolwiek innych produktów niż te kupione od Juicero. Jedna paczka kosztowała od 5 do 7 dolarów, co przy czteroosobowej rodzinie generowało tygodniowe koszty rzędu 20–28 dolarów.
Gwoździem do trumny okazało się śledztwo portalu Bloomberg News. Dziennikarze opublikowali nagranie, które ośmieszyło projekt: udowodnili, że zawartość plastikowych paczek można z takim samym skutkiem wycisnąć gołymi rękami, bez użycia maszyny za kilkaset dolarów.
Finał wielkiej wizji
Po kompromitującym nagraniu firma próbowała ratować sytuację, obniżając cenę urządzenia do 400 dolarów i oferując zwroty kosztów niezadowolonym klientom. Zaufania nie udało się jednak odzyskać. Nadmiar zbędnych funkcji, takich jak przymusowe połączenie z siecią czy blokowanie urządzenia kodami QR, zamiast pomóc, zniechęcił konsumentów.
Historia Juicero stała się dla całego świata biznesu symbolem tego, jak parcie na sukces i nadmiar technologii mogą przesłonić realne potrzeby ludzi. Kilka miesięcy po aferze firma zbankrutowała, zostawiając po sobie lekcję, że nawet najbardziej luksusowy design nie zastąpi rzetelnej odpowiedzi na codzienne problemy użytkowników. Dzisiejszy projekt to dla tych samych twórców szansa na nowe otwarcie i pokazanie, że wyciągnęli wnioski z tamtej bolesnej porażki.