Mączyńska: To będzie jedna z najtrudniejszych kadencji RPP

Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Fot. Newseria.pl Prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Fot. Newseria.pl
Obecnie urzędująca Rada Polityki Pieniężnej będzie miała twardy orzech do zgryzienia. Będzie musiała pomyśleć, co zrobić, żeby pobudzić popyt, pobudzić inwestycje, czy i w jakim stopniu polityka pieniężna ma w tym pomóc.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

– Trudność prowadzenia polityki pieniężnej polega na tym, że tradycyjne narzędzia nie działają. Zawsze było tak, że by ożywić gospodarkę, trzeba było odkręcić kurek z pieniędzmi, czyli obniżyć stopę procentową – mówi agencji informacyjnej Newseria Inwestor prof. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. – A teraz mimo że obniża się stopę procentową, to nie ma impulsu ze strony popytu, czyli nie pobudza to należycie inwestycji. Rada Polityki Pieniężnej będzie zatem musiała pomyśleć, co zrobić, żeby pobudzić popyt, pobudzić inwestycje, czy i w jakim stopniu polityka pieniężna ma w tym pomóc. 

– Społeczeństwo może się cieszyć, jak jest deflacja, bo obniżają się ceny, możemy za każdą jednostkę pieniężną kupić więcej towarów, tylko że deflacja dla producentów oznacza słabszą motywację do inwestowania. Skoro w perspektywie są niskie ceny, to producenci nie mają dostatecznych bodźców do inwestowania – tłumaczy Mączyńska. – Jak nie ma bodźców do inwestowania, to mniejsze są szanse na to, żeby się tworzyły nowe miejsca pracy. Jak jest bezrobocie, to jest mniejszy popyt, jak jest mniejszy popyt, to pojawia się deflacja, a deflacja to z kolei mniejsza skłonność do inwestowania. W ten sposób tworzy się błędne koło, który trzeba jakoś przerwać. 

– Nie zazdroszczę członkom tej Rady – mówi szefowa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. – To będzie jedna z najtrudniejszych kadencji w porównaniu z poprzednimi. Poprzednio sytuacja była dość klarowna, był cel – utrzymywanie inflacji na odpowiednio niskim poziomie, a teraz mamy proces deflacji, więc ten cel się zmienia. Z drugiej strony proces deflacji wynika z niekorzystnych przemian, jakie się dokonują w świecie. 

Z drugiej strony starzejące się społeczeństwa wykazują tendencję do ograniczania zakupów. – Ludzie starzeją, a to oznacza, że zmniejsza się popyt, bo najbardziej atrakcyjną grupą z punktu widzenia popytowego są ludzie w wieku produkcyjnym, którzy mają dzieci – mówi Mączyńska. – Z drugiej strony ci, którzy pracują, pracują ponad miarę, a ci, którzy nie mają pracy, nie pracują wcale. Nie generują popytu, nie mają pieniędzy. I tworzy się błędne koło, które sprawia, że popyt nie nadąża za podażą, a w takiej sytuacji dochodzi do obniżek cenowych. 

– Co do drugiego kierunku działań ekonomiści są zgodni bez względu na to, jakie szkoły reprezentują. Niezbędne są inwestycje publiczne, czyli inwestycje, które są inspirowane i finansowane z budżetu państwa i które dają miejsca pracy, co się przekłada na popyt, i które powodują, że biznes ma lepsze warunki funkcjonowania – mówi ekonomistka. 

Prof. Mączyńska podkreśla, że w tej sytuacji cieszy plan premiera Morawieckiego, w którym duży nacisk kładzie się na rozwój przemysłu, m.in. kolejowego, czego przykładem jest grant dla Pesy. W wyniku rozstrzygnięcia przetargu bydgoska Pesa otrzymała od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju 24 mln zł na budowę pociągu metra. 

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY