Kampania "To nie jest stek" ze wsparciem polskich organizacji rolniczych

Fot. Pixabay.com Fot. Pixabay.com
"To nie jest stek" to kampania zainicjowana przez COPA-COGECA, europejską organizację zrzeszającą rolnicze związki zawodowe i organizacje spółdzielcze. Ma na celu powstrzymanie wykorzystywania nazw mięs do opisywania innych produktów tj. "wegańskie kiełbaski".

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Z informacji Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych wynika, że Parlament Europejski zamierza zmienić jedną z przyjętych wcześniej poprawek dotyczących wykorzystywania nazw mięsa w sprzedaży żywności wegańskiej i wegetariańskiej. - W ostatnich latach na rynku pojawiło się wiele produktów roślinnych wykorzystujących nazwy produktów pochodzenia zwierzęcego np. wegańskie kiełbaski czy sojowe burgery. Oprócz stosowania tych oznaczeń, niektóre podmioty działające na rynku spożywczym realizują ambitne strategie reklamowe i marketingowe, które w wielu przypadkach wprowadzają konsumentów w błąd, gdyż podmioty te starają się sprzedawać produkty wegańskie lub wegetariańskie jako substytuty produktów pochodzenia zwierzęcego - mówi Marian Sikora, przewodniczący FBZPR.

Jak tłumaczą zwolennicy akcji "To nie jest stek", konsumenci mają prawo do samodzielnego wyboru produktów, które im odpowiadają, jednak powinni to czynić w oparciu o wiarygodne informacje uczciwie opisujące właściwości produktów. - Musimy pamiętać, że każdy produkt spożywczy ma własne właściwości odżywcze, cechy i parametry, a także różne składniki. Dlatego też należy unikać stosowania tych samych określeń w różnych kategoriach produktów, w celu zachowania uczciwej konkurencji i przejrzystości wobec konsumentów - argumentują przedstawiciele FBZPR.

- Jeśli objęliśmy ochroną naszą lokalną i regionalną spuściznę wprowadzając chronione oznaczenia geograficzne i chronione nazwy pochodzenia, powinnyśmy zachować spójność i w równym stopniu chronić nazwy "powszechnych" towarów, które przecież też są częścią naszego dziedzictwa. Ze względu na rozkwit rynku podobnych produktów, los naszego wspólnego dziedzictwa waży się na szali. Przemysł imitacji wykorzystał lukę prawną w europejskim prawodawstwie, by zawładnąć tymi wspólnymi określeniami dla własnej korzyści - podsumowują członkowie Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych, cytowani przez portal Farmer.pl.