Jak kompakt, tylko lepszy. Autotest

fot. materiały prasowe fot. materiały prasowe
Mazda CX-30 to coś więcej niż auto z pogranicza segmentów. Jest crossoverem, którego japońska marka wcisnęła między dwa istniejące modele: CX-3 oraz CX-5. „Trzydziestka” to auto pośrednie, co dla niektórych będzie oznaczać „w sam raz”.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 8/2020 (59)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Na rynku jest całe mrowie wszelkiej maści SUV-ów i crossoverów. Mazda, obok tradycyjnych aut kompaktowych, limuzyn i kombi, ma też oczywiście modele tego popularnego segmentu. W Polsce do wyboru są aż trzy, w tym ten, którego trudno zakwalifikować do istniejących grup. To CX-30 – trochę miejski crossover, w części zaś kompaktowy SUV. Moim zdaniem ten wóz czerpie najlepsze cechy z obu tych grup. Co więcej, zwraca uwagę designem. Nie da się ukryć, że Mazda CX-30 to jeden z ładniejszych modeli w jej klasie. 

Bogate wnętrze

Otoczenie kierowcy nie jest już tak nietuzinkowe jak nadwozie, ale to chyba dobrze – wszelkie udziwnienia na dłuższą metę się nie sprawdzają, bo tylko utrudniają obsługę auta. Pierwsza ważna sprawa to jakość: materiały w CX-30 odpowiadają autom z czołówki segmentu. Druga rzecz to intuicyjna obsługa: także pod tym względem CX-30 wypada bardzo dobrze. Obsługa pokładowych urządzeń jest łatwa i zrozumiała, a wszelkie wskaźniki – czytelne. Nadal są analogowe, co nie jest już takie oczywiste w przypadku wielu aut tej klasy, szczególnie z Grupy Volkswagena, który w coraz większej liczbie modeli stosuje wirtualny kokpit. Jeśli ktoś lubi takie gadżety, to w maździe ich nie dostanie.

Z nowinek mamy jednak HUD, czyli wyświetlacz pokazujący informacje na szybie, na linii wzroku kierowcy. Gdy już mówimy o technologiach, warto wspomnieć tempomat z radarem (utrzymuje stałą prędkość, ale uwzględniając inne pojazdy na drodze), automatyczne światła drogowe czy też system monitorujący martwe pole bocznych lusterek oraz kamerę, która pokazuje obraz wokół samochodu. Oprócz tego, na środku jest też 8,8-calowy ekran systemu multimedialnego, który stanowi centrum sterowania najważniejszymi funkcjami auta, nawigacji czy też radia. Przez menu przechodzimy za pomocą pokrętła umieszczonego między fotelami. Nie sprawia to problemów, a zrozumienie układu menu powinno być łatwe dla każdego obeznanego z obsługą przeciętnego smartfona. Jeśli już mowa o komórkach, to oczywiście można je podłączyć do systemu Mazdy – poprzez Android Auto lub Apple CarPlay. Korzystanie z map Google albo serwisu Spotify jest więc dziecinnie proste.

Jazda Mazdą

Za kierownicą CX-30 siedzi się wygodnie, dość wysoko, ale nie tak jak w wysokich SUV-ach. W sumie, z punktu widzenia kierowcy, ten model prowadzi się jak zwykłe auto kompaktowe. Moim zdaniem jest to jeden z najlepiej prowadzących się samochodów tej klasy, który – co docenią zaangażowani kierowcy – potrafi dynamicznie i stabilnie wchodzić w zakręty i który dobrze trzyma się drogi. Szczególnie w wersji z napędem na cztery koła, jak testowana, która tylko zyskuje na stabilności. W sumie, trudno powiedzieć cokolwiek złego o tym, jak Mazda CX-30 jeździ.

Jednak tym, którzy po samochodzie tej klasy oczekują komfortu bez żadnych kompromisów, wypada polecić inny model, np. z grona francuskich marek. Zawieszenie Mazdy jest bowiem dość sztywno zestrojone. Nie znaczy to, że jazda nierówną drogą skończy się urazem kręgosłupa, ale na rynku jest wiele modeli, które „przepłyną” po nierównościach, Mazda zaś pokona je bez problemów, lecz pasażerowie odczują ubytki w asfalcie. Cóż, coś za coś – albo świetne prowadzenie dla wymagających kierowców, albo ponadprzeciętny komfort. W tej klasie aut trudno o idealne, kompromisowe rozwiązanie.

Ciekawym pomysłem Mazdy jest zaś wolnossący silnik benzynowy o pojemności 2 l, który znajdziemy pod maską auta. CX-30 waży mniej niż 1,5 t, więc taka jednostka, o mocy aż 180 KM, doskonale sprawdza się w relatywnie niedużym samochodzie. Bardzo przyjemne jest to, że silnik – choć bez turbo – daje do dyspozycji sporo siły napędowej niemal od ruszenia. Biegi na trasie można zmieniać na wyższe nawet w okolicach 2000 obr./min i nie ma problemu z dalszym, łagodnym przyspieszaniem. Oczywiście wyprzedzanie, gdy trzeba nagle przyspieszyć, wymaga redukcji przełożenia. W sumie CX-30 jest zatem dynamicznym autem, choć silnik o podobnej mocy, ale z turbo daje przyjemniejsze wrażenia z jazdy.

Liczymy koszty

Mazda odwdzięcza się jednak niedużym zużyciem paliwa. Na trasie spali około 5,5 l/100 km przy spokojnej jeździ, na drodze ekspresowej lub autostradzie będzie to jednak ok. 8 l/100 km. Co ciekawe, zbliżony wynik uzyskamy w mieście. Zważywszy na moc, osiągi i gabaryty auta – to bardzo dobre wyniki, więc pod tym względem pomysł Mazdy na silnik „inny niż wszystkie” rzeczywiście się sprawdził.

Na koniec słowo o cenie auta. Mazda CX-30 na pewno nie jest tania. Za model przedstawiony w teście trzeba zapłacić ponad 150 tys. zł, ale w zamian otrzymamy mnóstwo wyposażenia, jak choćby skórzana tapicerka, świetny system audio firmowany przez Bose czy też system kamer 360 stopni. To uzasadnia cenę. Podobnie jak mocny silnik oraz napęd na cztery koła. Podstawowy wariant Mazdy CX-30 kosztuje oczywiście zdecydowanie mniej – ceny auta ze 120-konnym silnikiem i napędem na przód zaczynają się od około 100 tys. zł.

---

Mazda CX-30 Skyactiv-X 4WD:

silnik: 2.0 R4, benzynowy, 180 KM, 224 Nm

skrzynia biegów: ręczna, 6-biegowa

napęd na cztery koła, prędkość maksymalna: 204 km/h, 0-100 km/h – 8,9 s średnie zużycie paliwa: 6,5 l/100 km

Cena: od 122 900 zł

My Company Polska wydanie 8/2020 (59)

Więcej możesz przeczytać w 8/2020 (59) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY