ElevenLabs może przynieść 700-krotny zwrot inwestorom. Które startupy powtórzą ten sukces?
Matematyka fortuny
A jak właściwie inwestorzy liczą zyski ze swoich inwestycji? Zapomnijcie o dywidendach – startup to nie krowa mleczna, która co kwartał zasila konto inwestora miłym przelewem. W tym świecie każda zarobiona złotówka ląduje z powrotem w silniku odrzutowym firmy, by mogła ona lecieć jeszcze wyżej i szybciej. Prawdziwy zysk nie wynika z bieżących zysków spółki, lecz ze spektakularnego wzrostu wartości posiadanych udziałów. Inwestor zarabia dopiero w momencie tzw. exitu, czyli wielkiego wyjścia: gdy startup zostaje przejęty przez technologicznego giganta, debiutuje na giełdzie (IPO) lub gdy udziały odkupuje inny, większy fundusz w kolejnej rundzie finansowania.
Jak branża VC mierzy ten sukces? Najchętniej operuje się „krotnością” (tzw. multiple), bo przyznacie, że zwrot rzędu 700x brzmi znacznie lepiej niż jakiekolwiek procenty. Trzeba jednak pamiętać o magii rozwadniania – z każdą kolejną rundą twój procentowy udział w firmie staje się mniejszy, ale jeśli tort rośnie tak szybko jak w przypadku ElevenLabs, to nawet mały kawałek jest wart miliardy. Finalnie w arkuszach Excela króluje IRR, czyli wewnętrzna stopa zwrotu, która bezlitośnie przypomina, że 10-krotny zysk wypracowany w rok to zupełnie inna kategoria sukcesu niż ten sam wynik osiągnięty po dekadzie czekania.
Skoro mamy już podstawy, możemy przejść do konkretów.
1. ElevenLabs: Nowy król
Zacznijmy od bohatera ostatnich dni. ElevenLabs to dziś nie tylko syntezator mowy, to maszyna do robienia pieniędzy. Firma właśnie ogłosiła rundę finansowania przy wycenie 11 mld dol. – co jest kosmicznym skokiem z poziomu 9 mln dol. zaledwie trzy lata temu.
Wcześni inwestorzy, jak Credo Ventures czy Concept Ventures, patrzą dziś na około 700-krotny zwrot (700x) z zainwestowanego kapitału w niespełna 36 miesięcy. Inwestorzy z serii A, w tym Andreessen Horowitz, widzą z kolei zwrot rzędu 120x. To może być jedna z najbardziej spektakularnych inwestycji w całej historii europejskiego Venture Capital.
Oto 9 innych europejskich gigantów, którzy depczą ElevenLabs po piętach lub już dawno odjechali w stronę potężnych kapitalizacji. Ułożyłam ich według obecnej wartości rynkowej:
2. Revolut (Wielka Brytania)
Wartość: 75 mld dol.
To obecnie najjaśniejsza gwiazda europejskiego fintechu. Choć firma jest już dojrzała, jej dynamika nie zwalnia. Ostatnie transakcje na akcjach pracowniczych wyceniły spółkę na 75 mld dol. Balderton Capital, który wszedł w rundę seed w 2015 r. (inwestując łącznie ok. 3 mln funtów), zaliczył tu jeden z największych „strzałów” w historii – ich zwrot szacuje się na 1400x do 2000x. Do początku 2026 r. fundusz upłynnił udziały za ponad 2 mld dol., wciąż zachowując pakiet wart kolejne miliardy.
3. Klarna (Szwecja)
Wartość: 15,1 mld dol.
Szwedzki król płatności odroczył swój debiut na giełdzie, by ostatecznie wejść na NYSE we wrześniu 2025 r. z wyceną 15,1 mld dol. (przy cenie 40 dol. za akcję). To spektakularny powrót z „dołka” w 2022 r., kiedy firma była wyceniana na „zaledwie” 6,7 mld dol. Dziś Klarna to już nie tylko „kup teraz, zapłać później”, ale potężny ekosystem zakupowy napędzany przez AI.
4. Mistral AI (Francja)
Wartość: 14 mld dol.
Europejska odpowiedź na OpenAI rośnie w tempie, które zawstydza krzemową dolinę. Jeszcze niedawno wyceniana na 6 mld dol., w 2025 r. osiągnęła poziom 14 mld dol. Inwestorzy tacy jak Andreessen Horowitz stawiają na to, że Paryż stanie się nowym centrum globalnego LLM, a Mistral zdominuje rynek modeli językowych na Starym Kontynencie.
5. Celonis (Niemcy)
Wartość: 13 mld dol.
Lider process mining (eksploracji procesów) to tzw. decacorn, który obsługuje połowę firm z listy Forbes Global 2000. Ostatnie oficjalne rundy oscylowały wokół 13 mld dol. Choć rynki wtórne bywały kapryśne, Celonis pozostaje jedną z najsolidniejszych fundamentalnie firm technologicznych w Europie, będąc o krok od wielkiego IPO.
6. Helsing (Niemcy)
Wartość: 12 mld euro
Defense tech to nowa „czarna perła” inwestycji. Helsing, specjalizujący się w AI dla systemów obronnych, w czerwcu 2025 r. pozyskał 600 mln euro, co wybiło jego wycenę na poziom 12 mld euro. Wartość firmy wzrosła ponad dwukrotnie w niecały rok (z 4,95 mld euro w 2024 r.). Głównym graczem jest tu Prima Materia, fundusz Daniela Eka ze Spotify.
7. Poolside (Francja)
Wartość: 12 mld dol.
Startup, który uczy AI programowania, to absolutny fenomen przełomu 2024 i 2025 r. Jeszcze w październiku 2024 r. wart był 3 mld dol., by zaledwie rok później, przy wsparciu Nvidii i Bain Capital, celować w wycenę rzędu 12 mld dol. To jeden z najszybszych przyrostów wartości w sektorze AI narzędziowego.
8. Wayve (Wielka Brytania)
Wartość: ok. 8 mld dol.
W maju 2024 r. SoftBank, Nvidia i Microsoft wpompowały w Wayve ponad 1 mld dol. Ich technologia autonomicznej jazdy „Embodied AI” jest uznawana za bardziej skalowalną niż rozwiązania Tesli. Raporty z końca 2025 r. sugerują, że kolejna runda finansowania może wywindować spółkę na poziom 8 mld dol.
9. Doctolib (Francja)
Wartość: 6,4 mld dol.
Francuski gigant healthtechu od 2022 r. utrzymuje stabilną wycenę powyżej 6 mld dol. (ok. 5,8 mld euro). To, co imponuje inwestorom, to wzrost przychodów – w 2024 r. firma odnotowała 348 mln europowtarzalnego przychodu (ARR), a rok 2025 r. ma być pierwszym rokiem pełnej rentowności.
10. H (Francja)
Wartość: 370 mln dol.
Dawniej znany jako Holistic AI. To „najmniejszy” startup na liście, ale o największym potencjale zwrotu. Zanim wypuścili produkt, zebrali 220 mln dol. w rundzie seed od Erica Schmidta i Bernarda Arnault, przy wycenie 370 mln dol. Inwestorzy liczą na powtórkę z ElevenLabs – jeśli ich „agentic AI” wypali, wycena w rok może urosnąć dziesięciokrotnie.
Historyczni rekordziści: Gdzie zarobiono najwięcej?
Wyceny to jedno, ale realnie wypłacony cash to drugie. Oto firmy, które dały inwestorom historycznie największe „mnożniki” (ROI), ułożone według skali zwrotów:
Revolut – Mistrz mnożnika (2000x)
Inwestycja Baldertona to podręcznikowy przykład „home runu”. Weszli w 2015 r. przy wycenie ok. 7 mln funtów. Dziś, przy wycenie 75 mld dol., pierwotny kapitał został pomnożony tysiące razy.
- Dlaczego? Agresywna ekspansja produktowa (od wymiany walut po krypto i bankowość) oraz rzadka umiejętność skalowania się bez utraty dynamiki przez dekadę.
Skype – Ten, który zaczął wszystko (1000x)
W 2002 r. fundusz DFJ zainwestował 250 tys. dol. za 5% udziałów. Przy sprzedaży do eBay w 2005 r. za 4,1 mld dol., ich zwrot był bliski 1000x. Późniejsza sprzedaż do Microsoftu za 8,5 mld dol. w 2011 r. tylko potwierdziła status legendy.
- Dlaczego? Skype stworzył nową kategorię – darmową komunikację globalną – i stał się monopolistą, zanim konkurencja zrozumiała, co się dzieje.
UiPath – Gwiazda automatyzacji (1000x)
Rumuński startup, który podbił Nowy Jork. Fundusz Earlybird wszedł w rundzie Seed przy wycenie 7 mln dol. W momencie IPO w 2021 r. wycena sięgnęła 35 mld dol.
- Dlaczego? Trafili w idealny moment na tzw. RPA (automatyzację procesów), stając się narzędziem „pierwszej potrzeby” dla korporacji chcących ciąć koszty.
BioNTech – Sukces medyczny i finansowy (setki razy)
Bracia Strüngmann w 2008 r. wyłożyli ok. 150 mln euro kapitału zalążkowego. W szczycie pandemii ich pakiet akcji był wart kilkanaście miliardów dolarów. Sam 2020 r. przyniósł im 8 mld dol. zysku na papierze.
- Dlaczego? Połączenie wieloletnich badań nad technologią mRNA z nagłą, globalną potrzebą rynkową (COVID-19). Strategiczna elastyczność pozwoliła im na partnerstwo z Pfizerem na własnych warunkach.
Spotify – Król streamingu (setki razy)
Fundusz Northzone zainwestował w 2008 r. ok. 13 mln dol. W momencie wejścia na giełdę w 2018 r. (wycena 26-30 mld dol.) ich udziały były warte miliardy.
- Dlaczego? Zmiana paradygmatu – Spotify przekonało świat, że lepiej „wynajmować” dostęp do muzyki niż posiadać pliki MP3.
King – Twórcy Candy Crush (93x)
Apax Partners zainwestował w 2005 r. ok. 30 mln dol. Przy przejęciu przez Activision Blizzard za 5,9 mld dol. w 2016 r., wyciągnęli ponad 2,5 mld dol.
- Dlaczego? Perfekcyjna monetyzacja efektu sieciowego i psychologii gier mobilnych typu casual.
Supercell – Gamingowa kopalnia złota (~80-100x)
Accel Partners zainwestował 12 mln dol. w 2011 r. Kilka lat później, gdy Tencent przejmował firmę przy wycenie 10,2 mld dol., ich udziały przekraczały wartość 1 mld dol.
- Dlaczego? Ekstremalnie wysoka rentowność z jednego gracza i focus na zaledwie kilka, ale perfekcyjnie dopracowanych tytułów (Clash of Clans).
Adyen – Najbardziej efektywny jednorożec (dziesiątki razy)
Firma zebrała tylko ok. 250 mln dol. finansowania, by wejść na giełdę z wyceną 8 mld dol. (dziś wart ok. 35-45 mld euro).
- Dlaczego? Niespotykana efektywność kapitałowa. Adyen od początku był rentowny, dzięki czemu inwestorzy nie byli rozwadniani kolejnymi rundami, zachowując lwią część tortu.
DeepMind – Perła AI (strategiczny exit)
Kupiony przez Google w 2014 r. za ok. 600 mln dol. Founders Fund Petera Thiela zgarnął z tej transakcji ok. 164 mln dol.
- Dlaczego? To nie była walka o przychody, których DeepMind nie miał, ale o talenty (acqui-hire) i fundamenty pod dzisiejszą rewolucję AI. Google zapłaciło za przyszłość.
Sekrety dinozaurów
Analizując te spektakularne historie, widać, że fundamentem sukcesu często bywa ekstremalna efektywność kapitałowa. Gwiazdy takie jak Adyen czy Skype nie potrzebowały wagonów gotówki, by urosnąć, co w świecie venture capital jest najwyższą formą kunsztu. Dzięki temu pierwsi inwestorzy uniknęli bolesnego rozwadniania udziałów w kolejnych rundach i w momencie wyjścia mogli zachować dla siebie lwią część fortuny.
Równie istotna okazała się odwaga w kreowaniu zupełnie nowych kategorii rynkowych. Firmy pokroju Spotify, UiPath czy ElevenLabs nie zajmowały się liftingiem starych rozwiązań, lecz budowały od zera nieistniejące wcześniej nisze. W tej grze obowiązuje bezwzględna zasada pierwszeństwa: ten, kto pierwszy postawi flagę na nowym lądzie i narzuci swoje standardy, zazwyczaj zgarnia niemal wszystko, zostawiając konkurencję daleko w tyle.
Dzieło wieńczą często akwizycje strategiczne, w których rynkowi giganci – co doskonale pokazały przypadki DeepMind czy Kinga – decydują się płacić fortunę nie za bieżące zyski, lecz za technologiczną „fosę”. Kupujący nie szuka wtedy krótkoterminowych zwrotów, ale strategicznego bezpieczeństwa w postaci unikalnego zespołu lub technologii, której konkurencja nie jest w stanie podrobić ani kupić nigdzie indziej.
Mati Staniszewski. Kim jest współtwórca startupu, o którym mówi dziś cały świat?
Mati Staniszewski wszedł do świata technologii tak, jak wchodzi się do zimnej wody: z impetem, ale z chłodną głową. Dziś, jako współtwórca ElevenLabs, jest jednym z tych Polaków, o których mówi się w Dolinie Krzemowej – z uznaniem, ale też lekkim niedowierzaniem.