Reklama

Dopłacasz albo nie dostaniesz kluczy! UOKiK mówi „stop” deweloperskiemu szantażowi.

Budowa mieszkań
Deweloperzy pod lupą UOKiK / fot. Shutterstock
Prezes UOKiK stawia zarzuty trzem spółkom deweloperskim. Miały one stosować niedozwolone formy presji na klientów, by uzyskać od nich dodatkowe pieniądze za sprzedawane mieszkania. Jakie konsekwencje grożą deweloperom?

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Zakup własnego mieszkania to dla wielu Polaków najważniejsza decyzja finansowa w życiu. Zwykle też najbardziej stresująca, zwłaszcza jeśli trafia się na dewelopera, który tuż przed oddaniem kluczy, stawia nas pod ścianą. Zamiast świętowania odbioru mieszkań w Szczecinie, Pabianicach czy Karpaczu, klienci zderzali się z bezprawną presją: żądaniami dodatkowych pieniędzy oraz wymuszaniem rezygnacji z należnych kar umownych.

Zamiast się ugiąć, zaczęli słać skargi do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd wziął pod lupę trzy spółki deweloperskie: Idea-Inwest (inwestycja Sky Garden w Szczecinie), M2R (inwestycja Levityn Apartamenty w Pabianicach) oraz Jelbud – Charłampowicz, Kusz (inwestycja przy ul. Kąpielowej 5B i 5C w Karpaczu).

Z ustaleń Urzędu wynika, że deweloperzy wykorzystywali swoją dominującą pozycję w momencie, gdy budowa była już na ukończeniu, a nabywcy znajdowali się w sytuacji pod ścianą. Jak podaje portal uokik.gov.pl, działania te mogły polegać na wywieraniu niedozwolonego nacisku psychicznego. Konsumenci otrzymywali pisma, z których wynikało, że brak zgody na wyższą cenę uniemożliwi im odbiór wymarzonego mieszkania.

Mechanizm nacisku

Deweloperzy tłumaczyli wzrost cen drastycznym skokiem kosztów materiałów i usług budowlanych. UOKiK bada, czy prawo do zmiany ceny w ogóle istniało w podpisanych umowach. W wielu przypadkach kontrakty nie zawierały jasnych klauzul waloryzacyjnych, które pozwalałyby na taką korektę.

– W postępowaniach sprawdzimy, czy deweloperzy stosowali wobec swoich klientów zakazane agresywne praktyki rynkowe. Istotą tych praktyk jest wywieranie niedozwolonego nacisku, który w znaczny sposób ogranicza lub może ograniczyć swobodę podejmowania decyzji przez konsumentów – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny, cytowany przez portal uokik.gov.pl. Podkreśla też: – Zakup mieszkania to duża i wartościowa inwestycja, często finansowana z kredytu, dlatego wizja złej kondycji finansowej deweloperów czy nieukończenia inwestycji, przedstawiana przez nich w pismach, mogła zaniepokoić nabywców. Wielu z nich mogło zaakceptować nowe warunki umów wyłącznie z obawy przed nieuzyskaniem własności mieszkania i podpisać aneksy podwyższające uzgodnioną cenę czy zgodzić się na rezygnację z dochodzenia roszczeń wobec dewelopera – tłumaczy.

Pisma, które budzą strach

Analiza przeprowadzona przez urzędników wykazała, że komunikacja deweloperów z klientami była celowo sformułowana w sposób kategoryczny i nieznoszący sprzeciwu. Wiele wskazuje na to, że treść wysyłanych pism nie miała na celu wyłącznie zastraszenia nabywców.

Zgodnie z informacjami zawartymi na stronie uokik.gov.pl, „przedsiębiorca nie może wykorzystywać swojej przewagi kontraktowej, aby wymuszać na słabszej stronie umowy dodatkowe świadczenia pieniężne”. Prezes UOKiK Tomasz Chróstny, podkreśla w oficjalnych komunikatach, że deweloper jest profesjonalistą i to na nim spoczywa ryzyko gospodarcze prowadzonej działalności, w tym ryzyko wzrostu kosztów budowy. Przerzucanie tego ciężaru w całości na konsumenta, w drodze szantażu, jest niedopuszczalne.

Co grozi deweloperom i jakie są szanse konsumentów?

Jeśli zarzuty UOKiK się potwierdzą, firmom grożą gigantyczne kary finansowe. Jak przypomina portal Polskie Radio 24, za stosowanie praktyk naruszających zbiorowe interesy konsumentów Urząd może nałożyć karę w wysokości do 10 proc. rocznego obrotu przedsiębiorstwa.

Dla osób, które uległy presji i podpisały niekorzystne aneksy, decyzja UOKiK może być kluczowa w dochodzeniu roszczeń przed sądem powszechnym. Jak wskazuje Business Insider, stwierdzenie przez Urząd stosowania agresywnych praktyk rynkowych ułatwia konsumentom unieważnienie takich aneksów i odzyskanie bezprawnie pobranych dopłat.

Sprawa wpisuje się w szerszy trend wzmożonej kontroli rynku nieruchomości. UOKiK coraz częściej analizuje umowy deweloperskie, reklamy inwestycji oraz sposób komunikacji z klientami. Jeżeli postępowania zakończą się potwierdzeniem naruszeń, mogą stać się ważnym sygnałem dla całej branży. Urząd chce w ten sposób pokazać, że praktyki polegające na wymuszaniu dodatkowych opłat czy straszeniu klientów nie będą tolerowane na polskim rynku mieszkaniowym.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama