Były szef Airbus Poland reaktywuje legendę. Startup Draco Aircraft finalistą prestiżowej akceleracji w USA
Spółka, współtworzona przez byłego prezesa Airbus Poland Johannesa von Thaddena, otrzymała od funduszu z USA nie tylko wsparcie merytoryczne, ale również bezpośrednią inwestycję. Środki te mają wesprzeć rozwój nowatorskiej technologii hyperSTOL, która pozwala maszynom na start i lądowanie w niemal każdych warunkach terenowych.
Drugie życie legendy polskiego nieba
Fundamentem sukcesu Draco Aircraft jest strategiczne partnerstwo z gigantem branży – Airbusem. W 2024 roku startup przejął prawa do własności intelektualnej, certyfikat typu oraz infrastrukturę produkcyjną kultowego polskiego samolotu PZL Wilga. To maszyna-legenda, która przez dekady sprawdzała się w najtrudniejszych warunkach.
Teraz, dzięki współpracy z ekspertami z USA, Wilga przechodzi całkowitą metamorfozę. Nowa maszyna, nazwana Draco, ma stać się w pełni certyfikowanym samolotem typu hyperSTOL. Oznacza to zdolność do ultrakrótkiego startu i lądowania. Parametry robią wrażenie: samolot potrzebuje zaledwie 30 metrów do startu i 25 metrów do wylądowania, co pozwala mu operować praktycznie na każdym rodzaju nawierzchni.
Technologia, która rzuca wyzwanie śmigłowcom
Serce nowej maszyny będzie bić dzięki silnikowi Pratt & Whitney Canada PT6A-135A. Jak podkreśla Johannes von Thadden, CEO Draco Aircraft: – W Pratt & Whitney Canada znaleźliśmy nie tylko najlepszego dostawcę, ale partnera, który będzie wspierał nas na każdym etapie – od projektu po certyfikację. Ten silnik sprawi, że Draco będzie niezawodną i unikalną maszyną dla każdego, kto chce doświadczyć lotnictwa w najlepszym wydaniu.
Potencjał projektu potwierdził już prototyp zbudowany przez konstruktora lotniczego, Mike’a Pateya. Testy wykazały m.in. prędkość wznoszenia przekraczającą 20 m/s oraz bardzo niską prędkość przeciągnięcia (70 km/h). Dzięki temu Draco może stać się realną, tańszą alternatywą dla śmigłowców, docierając w miejsca niedostępne dla tradycyjnych samolotów. Możliwościami maszyny zainteresował się już nawet Departament Obrony Stanów Zjednoczonych.
Jedna platforma, wiele zastosowań
Draco Aircraft rozwija swoją maszynę w modelu dual-use, co oznacza szerokie zastosowanie zarówno cywilne, jak i mundurowe:
Wersja cywilna: Luksusowa i bezpieczna awionetka dla trzech pasażerów, idealna dla prywatnych pilotów.
Wersja dla służb: Ekonomiczne wsparcie dla Straży Granicznej czy policji w zadaniach patrolowych.
Wersja wojskowa: Lekki samolot wsparcia bojowego, zdolny do rozpoznania, a nawet zwalczania dronów czy celów naziemnych.
Bezpieczeństwo wspierane sztuczną inteligencją
Innowacja Draco Aircraft to nie tylko konstrukcja płatowca, ale i inteligentne systemy na pokładzie. Dzięki współpracy ze szwajcarsko-austriacką firmą Mindset Technologies, samolot będzie wyposażony w czujniki monitorujące stan pilota (np. ruchy gałek ocznych), aby zapobiegać wypadkom wynikającym ze zmęczenia. Co więcej, planowana jest integracja algorytmów, które w sytuacjach awaryjnych pozwolą na autonomiczne lądowanie samolotu.
Polski wkład w globalny projekt
Choć startup ma charakter polsko-amerykański, jego serce mocno bije w Polsce. W projekt zaangażowani są wybitni polscy inżynierowie, m.in. Tomasz Wolf, konstruktor samolotu Orlik. W lutym ubiegłego roku podpisano list intencyjny o współpracy z Łukasiewicz – Instytutem Lotnictwa oraz Mieleckimi Zakładami Lotniczymi.
Według aktualnych planów, udoskonalona, seryjna wersja Draco ma wejść do produkcji w 2029 r. Wszystko wskazuje na to, że samolot, który narodził się z miłości do polskiej Wilgi i amerykańskiej myśli technologicznej, wkrótce zrewolucjonizuje segment maszyn typu STOL.
Airbus wygrywa z Embraerem. LOT stawia na europejskiego giganta
Polskie Linie Lotnicze LOT ogłosiły decyzję, która może zmienić układ sił w regionalnym lotnictwie: zamiast dotychczasowego partnera – brazylijskiego Embraera – przewoźnik postawił na Airbusa. LOT zakontraktował do 84 nowych samolotów Airbus A220, a zamówienie opiewa na kowotę 11 miliardów zł.