45 mld zł wycieka z Polski. Płacimy gigantyczny rachunek za cudzą technologię
Tempo tego wzrostu sięga średnio 25 proc. rocznie, podczas gdy eksport produktów cyfrowych od lat pozostaje na niemal niezmienionym poziomie około 3 mld zł. W efekcie powstała trwała luka handlowa sięgająca 45 mld zł rocznie, która zasila zagraniczne ekosystemy chmurowe, licencyjne i platformowe.
– To nie jest tylko statystyka handlowa. To realny przepływ pieniędzy i kontroli poza Polskę. W efekcie krajowa gospodarka cyfrowa działa dziś na cudzym silniku. I coraz więcej za to płaci – mówi Robert Czarniewski, wiceprezes zarządu i CFO Polcom.
Importujemy cyfrową rzeczywistość
Polska każdego roku transferuje dziesiątki miliardów złotych do zagranicznych dostawców. Eksperci wskazują, że nie jest to już tylko kwestia wyboru narzędzi IT, ale strukturalnego uzależnienia całej gospodarki. Jeśli ten trend się utrzyma, Polska pozostanie głównie konsumentem, a nie współtwórcą technologii, co grozi utratą konkurencyjności w długim terminie.
– Dziś mówimy o sytuacji, w której Polska każdego roku transferuje dziesiątki miliardów złotych do zagranicznych dostawców technologii. To nie jest już kwestia wyboru narzędzi IT, tylko strukturalnego uzależnienia całej gospodarki. Jeśli ten trend się utrzyma, to będziemy coraz bardziej konsumentem technologii, a nie ich współtwórcą, a to w długim terminie oznacza utratę konkurencyjności — wskazuje Robert Czarniewski.
Wraz z kupowaniem technologii, Polska stopniowo oddaje nad nimi wpływ. Dane są przetwarzane poza krajem, a kluczowe systemy opierają się na zagranicznych platformach, przez co decyzje o infrastrukturze zapadają poza lokalną jurysdykcją. Choć w debacie publicznej temat ten sprowadza się często do cyberbezpieczeństwa, w praktyce chodzi o to, kto ustala zasady cyfryzacji i kto na niej zarabia.
Na ten problem zwrócił uwagę również premier Donald Tusk podczas inauguracji projektu Local Content: „Wierzymy też głęboko w to, że ten local content to także rozwój polskiej myśli technologicznej i bezpieczeństwa”. Może to oznaczać większą presję na rozwój krajowych kompetencji oraz udział polskich i europejskich dostawców w strategicznych projektach IT.
Społeczny mandat kontra systemowe bariery
Badania Digital Poland pokazują, że polskie społeczeństwo dostrzega problem: 56 proc. Polaków uznaje suwerenność technologiczną za priorytet, a aż 71 proc. deklaruje gotowość do wydawania większych budżetów na lokalne rozwiązania. Rynek jest gotowy na zmiany, jednak polityka państwa nie zawsze za tym nadąża.
Z raportu Polcom „Barometr Cyfrowej Transformacji Polskiego Biznesu 2025-2026” wynika, że obecny system wciąż premiuje globalnych graczy:
- 15 proc. firm uważa, że polityka państwa sprzyja zagranicznym dostawcom;
- 25 proc. wskazuje na brak realnych mechanizmów wsparcia dla polskich firm IT;
- Tylko 6 proc. przedsiębiorstw widzi konkretne działania wspierające lokalnych dostawców;
- Zaledwie 6 proc. wierzy w równe szanse w projektach strategicznych.
– Z perspektywy firm technologicznych największym problemem nie jest brak kompetencji czy kapitału, ale brak spójnej polityki zakupowej państwa. Jeżeli w projektach publicznych w praktyce wygrywają globalni dostawcy, to trudno mówić o budowaniu lokalnego ekosystemu. Suwerenność zaczyna się od decyzji, gdzie trafiają publiczne pieniądze i jakie kryteria realnie obowiązują w przetargach. To nie są marginalne opinie, tylko sygnał, że rynek widzi wyraźną asymetrię – komentuje wiceprezes Polcom.
Cyfryzacja na cudzym fundamencie
Polska e-administracja rośnie, ale wolniej niż u unijnych liderów. W UE z e-usług korzysta średnio 72 proc. mieszkańców, w Polsce – 58,5 proc. (dla porównania w Danii czy Finlandii jest to aż 96-98 proc.). Choć cyfrowych usług przybywa, rodzi to pytanie o kontrolę nad danymi obywateli.
– Państwo przyspiesza z cyfryzacją, ale nie zawsze idzie za tym refleksja, gdzie trafiają dane i kto ma do nich dostęp. Możemy mieć nowoczesne e-usługi, ale jeśli ich fundamentem są zewnętrzne platformy, to ta nowoczesność jest w pewnym sensie iluzoryczna. Prawdziwa niezależność zaczyna się dopiero wtedy, gdy kontrolujemy nie tylko aplikacje, ale też infrastrukturę i dane — dodaje Robert Czarniewski.
Biznes liczy ryzyko i patrzy na prawo
Sektor prywatny podchodzi do tematu bardziej pragmatycznie. Już 43 proc. firm przy wyborze chmury kieruje się lokalizacją danych w centrum danych na terytorium Polski. Firmy analizują ryzyka prawne, takie jak amerykański Cloud Act, który umożliwia dostęp do danych przechowywanych przez firmy z USA niezależnie od miejsca ich fizycznego składowania.
Budowa suwerenności cyfrowej staje się filarem polityki całej Unii Europejskiej. Chodzi o to, by dane obywateli i firm były przetwarzane w tej samej przestrzeni prawnej. Według prognoz Gartnera, do 2029 roku ponad połowa międzynarodowych organizacji wdroży formalne podejście do suwerenności cyfrowej (dziś robi to zaledwie około 10 proc.).
Polska stoi przed wyborem: pozostać rynkiem zbytu dla globalnych koncernów i akceptować odpływ miliardów złotych, albo zacząć budować własny ekosystem technologiczny.
– Dyskusja o cyfrowej niezależności przestaje być abstrakcyjna. To rozmowa o pieniądzach, o modelu rozwoju gospodarczego i o tym, czy Polska chce być tylko użytkownikiem technologii, czy również ich współtwórcą. W świecie, w którym dane stają się jednym z najważniejszych zasobów, brak kontroli nad nimi oznacza oddanie części wpływu na własną przyszłość – zaznacza Robert Czarniewski, wiceprezes Polcom.