Wydaj dobrze. Bez przymusu, ale z pomysłem

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 9/2025 (120)
Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!
Za siedmioma lasami, przed dziewięcioma wiekami
Pragniesz świętego spokoju? Taki właśnie pakiet można zamówić w Siódmym Lesie, malowniczym ośrodku położonym na wzgórzach Kazimierskiego Parku Krajobrazowego, w Zawadzie niedaleko Kazimierza Dolnego. Pakiet „Święty Spokój” to nie żart. To totalne zanurzenie w ciszy i relaksie, połączone z odżywiającym ciało i duszę detoksem warzywno-owocowym. „To oferta dla tych, którzy mają wszystkiego serdecznie dość. Chcą zapomnieć o obowiązkach i stresie. Marzą o tym, by leżeć w łóżku, nic nie robić i po prostu dochodzić do siebie” – napisano na stronie ośrodka. Co nie oznacza, że nie warto tu przyjechać, gdy kipi się energią! Tym bardziej że zarówno okolica (wspaniałe wąwozy i lasy), jak i oferta Siódmego Lasu (zajęcia jogi) skłaniają do aktywności i szukania równowagi także na własną rękę. Siedlisko Siódmy Las to pięć domów – dużych i tych małych, mieszczących sypialnie, sale warsztatowe czy kawiarnię. Wszystkie zbudowane z naturalnych surowców – drewna, kamieni i cegły. Śpi się tu w białej pościeli wykończonej ręczną koronką, a na śniadanie dostaje świeże bułeczki prosto z pieca i domowe konfitury. A skoro o jedzeniu mowa – w Siódmym Lesie można wrócić do średniowiecza, a dokładnie do diety polecanej przez św. Hildegardę z Bingen. To ona jest autorką słynnego, uzdrawiającego detoksu, skutecznego niezmiennie od 900 lat.
siodmylas.pl
Nago na korcie
Chyba żaden inny sport nie inspiruje mody w takim stopniu jak tenis. Ta sportowa elegancja (tak trudno osiągalna w innych dziedzinach olimpijskich), te klasyczne fasony (spódnice!), a nawet kolory (klasyczne biel i granat wciąż trzymają się mocno). Tym bardziej cieszy, gdy na kort wkraczają uzdolnione Polki. Takie jak projektantka Patrycja Jabłkowska i jej marka Nago. – Kolekcja inspirowana tenisem chodziła mi po głowie od bardzo dawna. Jako dziecko grałam w tenisa, ten sport ma też ważne miejsce w moim sercu ze względu na tatę, który grał całe życie – wspomina Patrycja. To właśnie postać ojca, założyciela fundacji wspierającej młode talenty i organizatora Mistrzostw Polski Kobiet, stała się impulsem do stworzenia nowej linii Nago. Znajdziemy w niej bluzy oversize, swetry z organicznej bawełny, które łączą styl athleisure z quiet luxury, klasyczne topy, T-shirty i body, a także szorty i dopasowane kolarki. Wśród akcesoriów są czapki z daszkiem oraz torby, które można zabrać zarówno na siłownię, jak i do pracy. Nago jest wierne swojej filozofii – ubrania są ekologiczne, ponadczasowe, projektowane tak, by stanowiły uniwersalną bazę. Wygląda się w nich tak samo dobrze teraz, jak i za kilka lat. Na ulicach Warszawy, Wrocławia czy Białegostoku, jak i kortach Wimbledonu.
nago.com
Cumulus, czyli sen w chmurach
Lekkie jak piórko, ciepłe jak rozgrzany piec. O „najlepszych na świecie” śpiworach made in Poland słyszałam od podróżników na Kaukazie, w rumuńskich Karpatach, włoskich Alpach… Im wyżej, trudniej i zimniej na zewnątrz, tym bardziej polskie puchówki były doceniane. Skąd taki sukces polskiego sprzętu outdoorowego? Ze świetnego gęsiego puchu (co ważne – pozyskiwanego w etyczny sposób), z zaawansowanej technologii (choćby materiałów Pertex® i Toray®), a przede wszystkim z pasji. Za każdą polską marką outdoorową stoją pasjonaci, tacy jak Zdzisław Wylężałek, prezes gdyńskiego Cumulusa. Przed założeniem firmy w 1989 r. pracował w państwowej spółdzielni Żagiel jako projektant namiotów i sakw rowerowych. To tam zetknął się z polskim puchem i odkrył jego wyjątkowe właściwości. Dziś Cumulus to marka międzynarodowa, choć produkcja w całości odbywa się w Polsce. – Każdy projektowany przez nas produkt ma być tak lekki, jak to tylko możliwe. Wszystkie projekty testujemy najpierw na sobie – zapewniają producenci. W ofercie są głównie śpiwory (najlżejsze ważą mniej niż 200 g, najcieplejsze zapewniają komfort poniżej –32 stopni Celsjusza, a oprócz puchu gęsiego są też wersje z wypełnieniem syntetycznym), ale także kurtki, hamaki czy materace. Teraz już nie ma wymówki, że idzie jesień i będzie zimno. Ruszamy na wyprawę!
cumulus.equipment/pl
Elegancja bez pośpiechu
Zegarki to ponoć jedyna prawdziwie męska biżuteria. Świadczy o statusie właściciela, dodaje mu prestiżu, zdobi i – co nie bez znaczenia – jest użyteczna.
Ostatnio zagrożona przez smartwatche, które co prawda „mierzą wszystko”, ale do elegancji im daleko. Przez chwilę zdetronizowana – raczej tylko w popkulturze – przez złote łańcuchy raperów czy perłowe naszyjniki w stylu Harry’ego Style. A jednak zegarki trzymają się męskich nadgarstków mocno. Zwłaszcza w biznesie.
Czym się kierować przy wyborze czasomierza? A raczej – dokąd się kierować? Oczywiście do Szwajcarii, gdzie od wieków powstają najlepsze zegarki na świecie. Drogę tę można (i warto!) skrócić, kupując szwajcarski zegarek w Polsce, w sklepach jubilerskich Apart. Nas zachwyciły piękne i bezbłędnie wykonane zegarki Albert Riele zarówno te ze sportowym charakterem, jak i klasycznie eleganckie. Wszystkie urzekają jakością wykonania i rozpoznawalnym stylem. Historia marki ma swój początek w 1881 r., kiedy to w Szwajcarii powstało atelier zegarkowe R. Albert Rielé. Dziś Albert Riele to nowoczesna marka z plejadą wyśmienitych czasomierzy Swiss Made. Albert Riele odważnie realizuje doskonałe rozwiązania w świeżym, nowoczesnym duchu.
Apart.pl

Więcej możesz przeczytać w 9/2025 (120) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.