Wakacje pierwszym prawdziwym testem systemu kaucyjnego. Czy zapłacimy więcej?
System kaucyjny działa od października 2025 r. Według Ministerstwa Klimatu i Środowiska w drugiej połowie roku ma zapaść decyzja o jego rozszerzeniu. Tymczasem z inicjatywy Fundacji Waste Free Oceans Baltics, organizacje pozarządowe wystosowały do Senatu petycję, która miałaby wprowadzić dodatkową opłatę 1 zł. do każdej sprzedanej szklanej butelki. Opłata miałaby pomóc samorządom sfinansować sprzątanie szkła jednorazowego, które, mimo obciążenia, jakim jest zarówno dla obywateli, jak i przyrody, wciąż pozostaje poza systemem.
„Kiedy”, a nie „czy”
Rząd szykuje zmiany w systemie kaucyjnym. Niebawem mają ruszyć prace nad rozszerzeniem go o jednorazowe opakowania szklane. Jak zapowiedziała minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska, decyzja w tej sprawie została już podjęta. – To kwestia „kiedy”, a nie „czy”. W moim zespole zapadła decyzja, że system kaucyjny zostanie rozszerzony – poinformowała szefowa resortu.
– Wakacje będą dla systemu kaucyjnego tym, czym święta dla handlu – momentem prawdy. To okres największej konsumpcji napojów i największej presji na system gospodarki odpadami. Wtedy zobaczymy nie tylko, czy działa logistyka, ale także czy nie zostawiliśmy poza systemem tych opakowań, które najbardziej zaśmiecają polską przyrodę – zauważa Paweł Pomian, wiceprezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA. Tegoroczne wakacje będą według niego „pierwszym prawdziwym testem systemu kaucyjnego”. – Jeśli z plaż, lasów i parków znikną puszki oraz plastikowe butelki, a zostaną tam głównie szklane butelki po wysokoprocentowych napojach i piwie, to dostaniemy dowód, że walczymy ze śmieciami tylko częściowo. Nie da się wygrać wojny z zaśmiecaniem, pozostawiając poza systemem ten odpad, który najczęściej widzimy pod nogami - dodaje ekspert.
Wiceprezes EKO-UNII przypomina, że przyrodzie jest obojętne, czy butelka po alkoholu została wyłączona z systemu z powodów logistycznych czy legislacyjnych. Dla zwierząt, krajobrazu i lokalnych społeczności pozostaje po prostu śmieciem, zamiast wartościowym odpadem, który możemy ponownie wykorzystać. A latem zobaczymy go wszędzie tam, gdzie wypoczywają Polacy.
– Każdego lata przekonujemy się, że szklana butelka porzucona w lesie czy jeziorze jest czymś więcej niż śmieciem. Dla dziecka może oznaczać wizytę na SOR-ze, dla zwierzęcia cierpienie, a dla strażaków kolejny pożar do ugaszenia – podkreśla Pomian.
Kilkaset milionów małych szklanych butelek rocznie
Jacek Werder, niezależny analityk rynku gospodarki odpadami: – Na rynek trafia prawdopodobnie 475–730 mln małolitrażowych szklanych butelek rocznie. Dolna wartość wynika z danych CMR, górna z materiału senackiego.
Przy orientacyjnej masie butelki 150 g oznacza to około 71–110 tys. ton szkła rocznie. Z raportu EKO-UNII pt. „Wakacje ze śmieciami, czyli co zostawiamy po sobie miejscach wypoczynku” z 2024 r. wynika, że według szacunków Fundacji Nasza Ziemia to niewielkie butelki po napojach wysokoprocentowych stanowią około połowy szklanych odpadów zbieranych podczas akcji Sprzątanie Świata. Raport podaje również, że udział szkła w odpadach zbieranych podczas akcji Czysta Odra wzrósł z 30 proc. w 2022 r. do 50 proc. w 2024 r. Choć nie są to dane reprezentatywne dla całego kraju, pozwalają wysnuwać istotne wnioski.
Raport pokazał też bardzo szeroki przedział kosztów usuwania dzikich wysypisk. – Dla jednostek, dla których znamy jednocześnie masę i koszt, zwykle wychodzi około 1–6 tys. zł za tonę, ale rozproszone butelki wymagające ręcznego zbierania mogą być droższe. Zagraniczny benchmark kosztów zbierania litteringu wynosi równowartość około 4,5–8,5 tys. zł/t – mówi Werder i podaje szacunki.
Przy 2,1–3,3 tys. ton porzuconych malutkich, szklanych butelek dawałoby to orientacyjnie:
- 10–26 mln zł rocznie za samo sprzątanie przestrzeni publicznej;
- dodatkowo około 35–75 mln zł za zbiórkę i zagospodarowanie całego strumienia tych opakowań w systemie komunalnym;
- łącznie roboczo około 50–100 mln zł rocznie.
Zaznacza, że jest to szacunek rzędu wielkości, a nie gotowa kalkulacja ustawowa.
Opłata 1 zł rozwiązałaby problem?
– Opłata 1 zł, od każdej sprzedanej butelki przyniosłaby około 475–730 mln zł rocznie. Byłoby to prawdopodobnie kilka razy więcej, niż możliwy do przypisania „szklanym buteleczkom” koszt ich zbiórki i zagospodarowania – mówi Werder.
Postulowana opłata jest próbą zastąpienia nieistniejącego w praktyce ROP, czyli rozszerzonej odpowiedzialności producenta, dla jednorazowych butelek szklanych. Producenci wprowadzają na rynek setki milionów opakowań, lecz koszt ich zbierania z zielonych pojemników, koszy ulicznych, parków, lasów i terenów rekreacyjnych nadal ponoszą mieszkańcy.
– Pomysł ten ma więc solidne uzasadnienie. Kwota w wysokości 1 zł za sztukę wykracza jednak prawdopodobnie poza zwrot rzeczywistych kosztów i nadaje opłacie również charakter prewencyjny. Ma ona nie tylko finansować sprzątanie, ale także ograniczać sprzedaż małych jednorazowych opakowań szklanych – dodaje analityk. Kosztowo ROP odpowiadałaby raczej opłacie rzędu kilku-kilkunastu groszy za butelkę. Złotówkę łatwiej obronić jako instrument behawioralny albo, jeszcze lepiej, jako zwrotną kaucję.
Aby system kaucyjny był sprawiedliwy i równy, bez wykluczeń
Magda Zając, wiceprezeska Stowarzyszenia Zero Waste Polska (PSZW), koordynatorka Koalicji na rzecz Gospodarki o Obiegu Zamkniętym, mówi: – Jako Koalicja na rzecz Gospodarki o Obiegu Zamkniętym z uwagą śledzimy działania dotyczące ograniczania zaśmiecania przestrzeni publicznej i poprawy efektywności systemu gospodarowania odpadami. Petycja dotycząca wprowadzenia opłaty 1 zł za sprzątanie jednorazowych opakowań szklanych, porusza realny problem, z którym samorządy mierzą się od lat. Jednorazowe szkło, w tym przede wszystkim małolitrażowe opakowania szklane na alkohol wysokoprocentowy, to jeden z najbardziej uciążliwych odpadów w przestrzeni publicznej. Koszty jego sprzątania ponoszą gminy, mimo że to producenci i dystrybutorzy wprowadzają te opakowania na rynek. Dlatego kierunek zaproponowany w petycji oceniają jako uzasadniony i potrzebny, zwłaszcza jako rozwiązanie przejściowe, zanim jednorazowe szkło zostanie włączone do systemu kaucyjnego.
Wiceprezeska PSZW wylicza szereg korzyści wprowadzenia tej opłaty: może to realnie odciążyć samorządy, poprawić czystość w miastach i mniejszych miejscowościach oraz bardziej sprawiedliwie rozłożyć koszty związane z obsługą tego strumienia odpadów. – To krok w stronę odpowiedzialności producentów i bardziej obiegowego podejścia do zasobów. Koalicja GOZ popiera działania, które zwiększają efektywność gospodarki odpadami poprawiają jakość środowiska w Polsce. Dlatego też organizacje związane z gospodarką obiegu zamkniętego postanowiły poprzeć petycję w senacie, a tym samym wzmocnić głos organizacji pozarządowych w tej sprawie - podsumowuje Zając.