Ukraińska szansa

Uchodźcy
Uchodźcy, fot. East News
Od wybuchu wojny do Polski przyjechało już ponad 2 mln Ukraińców. Duża część z nich zechce u nas zostać na stałe. Tymczasem w Polsce od dawna brakuje rąk do pracy. Czy gigantyczna operacja, polegająca na integracji pracowników ze Wschodu z polskim rynkiem pracy, zakończy się powodzeniem?
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 4/2022 (79)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Trzy lata temu prawie 40 Ukraińców zatrudnionych w podwarszawskim oddziale firmy zajmującej się produkcją klimatyzacji i wentylacji dostało od szefostwa żółte koszulki i niebieskie spodnie. Musieli je nosić na terenie fabryki. Pracodawca tłumaczył, że chciał w ten sposób ułatwić komunikację – jednolity strój cudzoziemców miał sygnalizować, że dany pracownik może nie mówić dobrze po polsku. Gdy sprawę opisały media, dyrekcja dziwiła się, że oskarżono ją o dyskryminację.

W jednej z firm na Podkarpaciu właściciel nie umiał sobie poradzić z konfliktami między pracownikami z Polski a Ukrainy. W efekcie linię produkcyjną przegrodził ścianą, dla obu grup narodowościowych zorganizował też oddzielne stołówki.

To tylko niektóre przykłady z ostatnich lat, które pokazują, że integracja ukraińskich pracowników na polskim rynku pracy nie zawsze wygląda wzorcowo. Tymczasem wielokulturowy zespół to dziś norma. Z badań Międzynarodowej Organizacji ds. Migracji wynika, że już w ponad połowie polskich firm pracują obcokrajowcy, a 80 proc.przedsiębiorców jest gotowa przyjąć więcej personelu z zagranicy.

Wyzwanie na niespotykaną skalę

Dziś, na fali sympatii dla naszych sąsiadów ze Wschodu, zdajemy się o tym zapominać, jednak wszystkie badania przeprowadzone przed wojną rosyjsko-ukraińską pokazują, że migranci z Ukrainy są znacznie bardziej narażeni na dyskryminację w zatrudnieniu niż Polacy. – Są bowiem bardziej zależni od pracodawcy, a w razie konfliktu z nim, nie mają wsparcia – wyjaśnia Katarzyna Słubik ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej, które pomaga takim pracownikom. Często jedynym powodem, dla którego Ukraińcy są skłonni poskarżyć się na pracodawcę do polskich instytucji, jest brak wypłaty. – Dopóki pieniądze są wypłacane, pracownicy godzą się na wszystko – dodaje Słubik.

Ostatnie tygodnie przynoszą jednak wyzwanie o wiele większe niż to, z jakim mieliśmy do czynienia w ostatnich latach. Jaka jest jego skala? Porównajmy dwie liczby. Podczas głośnego kryzysu uchodźczego w 2015 r. we wszystkich krajach Unii Europejskiej oraz w Szwajcarii i Norwegii wnioski o azyl złożyło w sumie 1,3 mln przybyszów z Południa. Mówiono wtedy, że Europa nie wytrzyma takiego napływu migrantów. Tymczasem teraz zaledwie w ciągu pierwszych czterech tygodni od wybuchu wojny tylko do Polski przybyło ponad 2 mln uchodźców.

Większość przybywających w tej chwili do Polski to kobiety z dziećmi. Eksperci liczą, że nasz rynek pracy zasili na stałe ponad milion Ukraińców. Dla Polski taka liczba nowych rąk do pracy może się opłacać. Chociażby dlatego, że zmniejszy presję płacową i pomoże walczyć z inflacją.

Ukraińcy przybywają do dość chłonnego rynku pracy. Według ekspertów tuż przed wybuchem wojny rosyjsko-ukraińskiej w Polsce dostępnych było ok. 600 tys. ofert pracy. Bezrobocie jest niewielkie, a pracodawcy narzekają, że nie mogą znaleźć ludzi do pracy. Najwięcej wakatów jest w branży transportowej, a także np. w handlu. Ale menedżerowie szukają też m.in. specjalistów IT, lekarzy czy fachowców ds. kadr i płac. Dlatego otwartość wobec uchodźców leży w naszym interesie. Wielu Ukraińców ma przecież wysokie kwalifikacje. Owszem z dnia na dzień zapewne nie będziemy w stanie ich wykorzystać, choćby z powodu bariery językowej. Jednak na dłuższą metę nie stać nas, by lekarki pracowały u nas w charakterze kucharek czy nawet pielęgniarek. A informatycy zatrudniani byli na budowie.

W Polsce brakuje inżynierów, informatyków i innych specjalistów, trzeba więc wprowadzić mechanizmy weryfikacji ich uprawnień zawodowych, a także ruszyć ze szkoleniami dostosowującymi ich do wykonywania tych zawodów.

Ułatwienia dla uchodźców

Rękę do uchodźców, dość szybko jak na polskie standardy, wyciągnął rząd. W połowie marca weszła w życie specustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z sytuacją wojenną. Jej celem jest ułatwienie pobytu w Polsce Ukraińcom uciekającym przed wojną. – Przede wszystkim mogą oni legalnie przebywać w Polsce przez co najmniej 18 miesięcy. Natomiast po upływie dziewięciu miesięcy będą mogli ubiegać się o zezwolenie na pobyt czasowy na trzy lata – mówi mec. Michał Lisawa, adwokat współzarządzający zespołem Prawa Pracy w warszawskim biurze Baker McKenzie. W tym czasie Ukraińcy mogą legalnie pracować i prowadzić działalność gospodarczą bez konieczności uzyskania dodatkowych zezwoleń. – Pracodawca będzie musiał jedynie zgłosić do urzędu pracy fakt zatrudnienia takiej osoby – wyjaśnia prawnik. – Ukraińcy mają także dostęp do publicznego systemu ochrony zdrowia oraz świadczeń rodzinnych i wychowawczych. Dzieci i uczniowie mają zapewnioną opiekę i kształcenie w szkołach i przedszkolach – dodaje Michał Lisawa.

Ekspert podkreśla jednak, że, przynajmniej na razie, większość wymienionych uprawnień przysługuje jedynie tym Ukraińcom, którzy przybyli do Polski bezpośrednio z Ukrainy począwszy od 24 lutego, a więc po wybuchu wojny. – Możliwe jednak, że przepisy zostaną zmienione i obejmą większą grupę uciekających z Ukrainy. Dlatego pracodawcy chcący zatrudnić Ukraińców powinni szczegółowo sprawdzić ich status w świetle tych nowych przepisów – radzi specjalista.

Jeśli dana osoba nie jest objęta wspomnianą specustawą, to powinna sprawdzić, czy może skorzystać w tzw. unijnej ochrony czasowej na podstawie decyzji Rady UE z 4  marca 2022 r. albo ubiegać się o status uchodźcy w Polsce. Ale uwaga: status uchodźcy dla Ukraińców nie zawsze będzie rozwiązaniem najbardziej korzystnym! – W większości przypadków skorzystanie z uprawnień specustawy może okazać się lepsze niż wnioskowanie o czasową ochronę unijną lub status uchodźcy. Każdy przypadek trzeba rozpatrywać indywidualnie – radzi mec. Michał Lisawa.

Warto przypomnieć, że polskie przepisy już wcześniej przewidywały ułatwienia dla Ukraińców dotyczące wjazdu do Polski i dostępu do polskiego rynku pracy. – Od 2017 r. obywatele Ukrainy korzystają z tzw. ruchu bezwizowego w państwach obszaru Schengen. Oznacza to, że osoby posiadające paszport biometryczny mogą wjechać do Polski bez wizy na 90 dni, liczone w ciągu każdego 180-dniowego okresu – wyjaśnia mecenas.

Od 2021 r. Ukraińcy posiadający wykształcenie lub doświadczenie zawodowe w sektorze IT mogą ubiegać się o specjalną wizę Poland Business Harbour. Pozwala ona na pobyt, pracę i prowadzenie działalności gospodarczej w Polsce bez konieczności uzyskania dodatkowych zezwoleń. – Konieczne jest jedynie wykazanie zainteresowania zatrudnieniem Ukraińca od jednej z firm partnerskich programu – wyjaśnia mec. Michał Lisawa. – Wnioski o tę wizę są rozpatrywane priorytetowo, zwykle w ciągu jednego, dwóch tygodni. W ramach tej procedury można przyjechać do Polski wraz z rodziną. Pracodawcy zainteresowani zatrudnieniem specjalistów IT z Ukrainy na tej podstawie muszą jedynie zarejestrować się jako spółka partnerska programu – przypomina mec. Michał Lisawa z Baker McKenzie. Niezależnie od możliwości uzyskania wizy Poland Business Harbour przeznaczonej dla branży IT Ukraińcy mogą pracować w Polsce na podstawie uproszczonej procedury, czyli oświadczenia o powierzeniu pracy zarejestrowanego przez pracodawcę w urzędzie pracy. – Jest to szybka procedura, która jest bardzo popularna wśród polskich pracodawców – przypomina prawnik.

Do Polski z rodziną

Wśród ukraińskich pracowników Polska ma na ogół dobrą opinię. – Z naszych badań wynika, że w ubiegłym roku po raz pierwszy Polska znalazła się na szczycie listy preferowanych przez pracowników z Ukrainy kierunków zatrudnienia, wyprzedzając Niemcy – mówi Andrzej Korkus, prezes agencji pracy EWL Group, która wraz z Fundacją Na Rzecz Wspierania Migrantów Na Rynku Pracy „EWL” i Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego opracowała raport „Obywatele Ukrainy na polskim rynku pracy”. – Liberalne przepisy migracyjne pozwalają nam konkurować z dużymi, bogatymi gospodarkami europejskimi na coraz trudniejszym globalnym rynku pracy – tłumaczy.

Raport wydany na początku tego roku, rzecz jasna, nie uwzględnia jeszcze wojny i najnowszego napływu migrantów ze Wschodu. Pokazuje jednak ważny trend, który dał się obserwować w ostatnich latach. Pracownicy z Ukrainy są coraz lepiej wykształceni, na co zapewne wpływa fakt, że w naszym kraju zostaje wielu absolwentów, którzy tutaj studiowali. Raport pokazuje też, że pracownicy ze Wschodu coraz częściej znajdują zatrudnienie zgodnie ze swoimi kwalifikacjami. Aż 40 proc. Ukraińców, którzy osiedlili się u nas przed wojną, rozważa też otwarcie własnej działalności gospodarczej. – Znacznie więcej obcokrajowców niż kilka lat wcześniej znajduje zatrudnienie w administracji, usługach czy branży IT. Wielu cudzoziemców decyduje się zamieszkać w naszym kraju na dłużej, planuje sprowadzić tu rodzinę, otworzyć własny biznes i płacić podatki. Nie dziwi więc fakt, że szukają pracy zgodnej ze swoimi kwalifikacjami zawodowymi, a te są coraz wyższe – mówi Michał Wierzchowski z EW Group.

Zadaniem polskich władz powinno być podtrzymanie tego trendu mimo wojennych zawirowań. Zwłaszcza że, jak zauważa, prof. Gertruda Uścińska, pracujący uchodźcy mogą też wesprzeć polski system emerytalny. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” prof. Gertruda Uścińska przyznaje: – Powinniśmy zrobić wszystko, aby te osoby jak najszybciej mogły podjąć legalną pracę na terenie naszego kraju. Im więcej osób pracuje, tym lepiej dla systemu ubezpieczeń społecznych, ponieważ jest on bardziej wydolny.

W ostatnich tygodniach starzejąca się Polska nagle znacząco powiększyła liczbę ludności, prawdopodobnie nawet do ponad 40 mln. Choć nie ma jeszcze danych statystycznych, wszystko wskazuje na to, że migranci z Ukrainy odmłodzili nasze społeczeństwo. Wszelkie badania mówią, że różnorodne społeczeństwa są bardziej kreatywne i innowacyjne. Dziś w Ukraińcach widzimy przede wszystkim osoby, którym w obliczu nieszczęścia wojny trzeba okazać serce. W przyszłości zapewne dostrzeżemy w nich także szansę na rozwój gospodarczy Polski.

---

Ubezpieczenia zdrowotne dla zatrudnianych uchodźców

Autor komentarza: Grzegorz Waszkiewicz, broker ubezpieczeniowy, członek zarządu Krajowego Biura Obsługi Roszczeń Ubezpieczeniowych, twórca marki: BezpieczenstwowBiznesie.pl

Uproszczona droga związana z zatrudnieniem uchodźców z Ukrainy w polskich firmach pozwala automatycznie objąć ich dostępnymi w danej firmie benefitami. I nie chodzi tu o owocowe czwartki czy pakiety fitness, tylko o szybki, bezgotówkowy dostęp do prywatnej opieki zdrowotnej. To, co w ramach pakietów ubezpieczeń zdrowotnych jest dostępne dla pracowników firmy, które wcześniej zadbały o swoich pracowników, będzie z definicji dostępne także dla nowych zatrudnionych uchodźców. Dostęp do podstawowej opieki zdrowotnej, do specjalistów, połączony z pełną diagnostyką, spowoduje z pewnością zwiększone poczucie bezpieczeństwa i opieki w nowym dla nich środowisku po traumatycznych przeżyciach.

Udostępniając infolinię celem umówienia wizyty u specjalisty większość ubezpieczycieli zadbało o możliwość komunikacji w języku ukraińskim. Co więcej sposób rejestracji w bazach dostępowych przewiduje również niekoniecznie PESEL, ale numer paszportu, po którym może być identyfikowany pracownik-pacjent.

Dostępność na terenie całego kraju placówek operatorów medycznych powoduje, że bez względu na to, gdzie zamieszka zatrudniony uchodźca, będzie on mógł w pełni skorzystać z prywatnej, profesjonalnej i szybkiej opieki medycznej, niekoniecznie obciążając NFZ, na co zgodził się nasz rząd w ramach ZUS. Niektórzy ubezpieczyciele dodatkowo do swoich pakietów dodali bezpłatnie (bez wzrostu składki) dostęp do lekarza psychiatry czy psychologa, z których porady będzie mógł skorzystać każdy zatrudniony w danej formie uchodźca z Ukrainy. Jak widać, popularność i niezbędność specjalistów w tej dziedzinie wymusiła nie tylko pandemia, ale też wojna u naszych sąsiadów.

My Company Polska wydanie 4/2022 (79)

Więcej możesz przeczytać w 4/2022 (79) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY