Szukajmy swojej szansy

Szukajmy swojej szansy
Wszyscy dziś zadajemy sobie jedno pytanie: kiedy to wszystko wróci do normalności? Są tacy, którzy wątpią, czy w ogóle to nastąpi. Może rzeczywiście nie będziemy podróżować jak dawniej i wybierzemy działkę? Nie pójdziemy do restauracji, rzadziej odwiedzimy kino, nie kupimy książki, płyty, ograniczymy konsumpcję. Będziemy ostrożniejsi w wydawaniu pieniędzy, bo wszyscy będziemy ich mieli mniej.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 6/2020 (57)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Już dziś widać, że przywracanie gospodarki do dawnych mocy zajmie sporo czasu. W pierwszym tygodniu po odmrożeniu galerii handlowych, czyli od 4 do 10 maja, w 140 obiektach wskaźnik odwiedzalności był niższy o prawie 42 proc. niż w podobnym tygodniu poprzedniego roku (6–12 maja). Zaznaczmy, że to pierwszy tydzień od prawie dwóch miesięcy, kiedy Polacy mogli zrobić zakupy w galerii. Widać już, że doszło do zmian w zwyczajach konsumentów. A to wpłynie na wszystkich, bo centrum handlowe to złożony ekosystem firm, gdzie każdy jest zależny od siebie. W dodatku każdy ma jakieś zobowiązania.

Jeśli nawet wróci business as usual, czego wszyscy byśmy chcieli, to jednak ten biznes będzie inny. Został wciśnięty przycisk „reset” i wszyscy muszą się uruchomić na nowo. I nie chodzi tu o to, że trzeba działać w „reżimie pandemii”. Te dwa miesiące lockdownu zmieniły bardzo dużo. Firmy działające na bardzo niskich marżach, często nie mogące ze swoich bieżących przychodów regulować zobowiązań i nazywane firmami zombie na pewno znikną z rynku. Załamanie łańcuchów dostaw pokazało nam, że opieranie swojej działalności produkcyjnej na szybkich okazyjnych zakupach w Chinach jest bardzo ryzykowne, wręcz zabójcze. Zresztą ten okres uświadomił nam, jak chorobliwie jesteśmy zależni od Chin i Indii. Przykład pierwszy z brzegu: nie możemy wyprodukować popularnego leku przeciwbólowego, bo nie można zamówić odczynnika z Chin.

To okazja, byśmy sobie to wszystko poukładali na nowo. Byśmy spróbowali się uniezależnić. Oczywiście wymaga to dużo czasu i środków finansowych: zbudowania zakładów i całej infrastruktury dookoła nich, ale też znalezienia pracowników. Jednak dostaliśmy porządną lekcję, z której trzeba wyciągnąć wnioski. I tam, gdzie się da, warto zamieniać „Made in China” na „Made in Poland”.

Ci którzy pierwsi zobaczą w tym okazję, jutro będą wśród wygranych. Nawet jeśli powrót do normalności zajmie nam rok. Zawsze trzeba szukać dla siebie kolejnej, lepszej szansy.

My Company Polska wydanie 6/2020 (57)

Więcej możesz przeczytać w 6/2020 (57) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

POLECAMY