Świat małych wynalazków

Świat małych wynalazków
Tajne laboratorium Google X – brzmi to mrocznie i groźnie, prawda? To tam ubrani w białe kitle, najbystrzejsi i najmądrzejsi inżynierowie globu szukają nowych wynalazków i przełomów, które zapewnią firmie z Mountain View panowanie nad światem. Lewitujące pociągi, autonomiczne samochody, strumieniowe silniki odrzutowe…

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Laboratorium jest tajne, ale tak nie do końca, bo większość osób, które choć trochę interesują się technologią wie, że Google ma to „tajne” laboratorium i mniej więcej wiadomo, co się w nim robi.

Weźmy jeden z głośniejszych projektów w google’owskim laboratorium X, którym jest Waymo, czyli autonomiczne taksówki. Rozwijane już od 2016 r. (wcześniej od 2009 r. jako projekt Google) przeszły długą drogę, okrzykiwane mianem next big thing. Projekt ma swoją wielką misję, czyli eliminację problemu wypadków drogowych – w końcu mówi się, że aż 94 proc. z nich jest winą ludzkich błędów. Samochody korzystają z laserowego namierzania i kamer do wykrywania obiektów oraz przeszkód na drodze. Posiadają również cały zestaw technologii wspierających sterowanie samym pojazdem. Dziś Waymo ma już flotę samochodów, które teoretycznie umieją same jeździć. Potrafią nawet więcej, o czym kilka tygodni temu przekonali się mieszkańcy Chandler w Arizonie, gdzie testuje się Waymo. Pojazd najpierw utknął na pachołkach, a gdy na miejsce przybyła (ludzka) obsługa techniczna, auto salwowało się ucieczką.

Rzecz w tym, że wielkie wynalazki są naprawdę wielkie. Nie da się ich zaplanować ani specjalnie przyspieszyć, niezależnie ile się ma pieniędzy. Gdybyśmy się cofnęli w czasie i posłuchali technologicznych proroków, to już dziś po ulicach miast powinny jeździć tysiące autonomicznych aut. Ale ich nie ma i szybko nie będzie. W grudniu po latach starań Uber sprzedał swój biznes związany z autonomicznymi autami (tak, nikt tego nie przewidział). Bo problemy zamiast znikać z postępem prac, ciągle się mnożyły. Ta budowana miliardami dolarów sztuczna inteligencja nie potrafi rozgryźć chaotycznej nieprzewidywalności człowieka, który jedzie obok swoim autem. I to jest główny problem.

Ale jest też inny świat. To świat, gdzie wynalazki leżą na ulicy. Nie są wielkie, są małe, niepozorne i można by uznać, że bez znaczenia. Nie są związane z pokonywaniem kolejnych barier fizycznych, ale leżą w ludzkiej psychologii. To świat w którym wszystko się zmienia za ułamek kosztów. 

Weźmy zakupy w internecie. Ludzie chętnie przeglądają strony sklepów, wrzucają rzeczy do koszyka i kiedy przychodzi do finalizacji zakupów, znikają. To problem tzw. porzuconych koszyków. Skąd się bierze? Bo dalszych kroków jest za dużo, trzeba się logować, podawać adres, weryfikować, wybierać płatność. Człowiekowi się nie chce. Płacenie boli, więc musi być krótkie i szybkie. I proszę bardzo, polskie firmy Tpay i Koda Bots opracowały rozwiązanie dla e-sklepów, które pozwala im płacić Blikiem przez Messengera. Trwa to dosłownie chwilę. Takich pomysłów jest więcej. Nie masz, co zrobić z fusami do kawy? Nie wyrzucaj, startup EcoBean zrobi z niego brykiet kawowy. Chcesz wysłać komuś prezent w nietuzinkowym własnym opakowaniu? Wchodzisz na stronę Packhelp i już masz. To za tymi pomysłami stoją dziś miliony. Bo ludzie są rzeczywiście nieprzewidywalni, ciągle się mylą, o czymś zapominają albo im się nie chce. To tu leżą pomysły, które mogą im pomóc i coś usprawnić. A na wielkie wynalazki trzeba poczekać. Historia pokazuje, że zwykle dochodzi do nich przypadkiem.

ZOBACZ RÓWNIEŻ